Artykuł Jesteś uparta czy asertywna? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>
Te słowa w dzieciństwie słyszałam bardzo często. Jesteś uparta jak osioł dziecko. Czemu sobie tego nie odpuścisz?
Nikt nie chce usłyszeć, że jest uparty, bo kojarzy się to z arogancją i krótkowzrocznością. Jednak, kiedy zwracano się do mnie w ten sposób wydawało mi się to zupełnie nietrafione.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest różnica między byciem upartą a asertywną.
Na szczęście dzisiaj mogę Ci o niej z lekkością opowiedzieć.
Zacznę od podstawowej definicji a potem podam bardziej dokładne rozróżnienie.
Bycie upartą to trzymanie się opinii lub sposobu działania pomimo posiadania dowodów, które świadczą o braku ich efektywności.
Asertywność to ogień decyzji i wytrwałość w osiągnięciu tego, co sama dla siebie określisz. Jest to umiejętność wytrwania w tym, co jest dla Ciebie ważne, gdy napotykasz przeszkody
To jak to wygląda w życiu?
JESTEŚ ASERTYWNA, gdy skupiasz się na określonym celu, który jest w zgodzie z tym, co uznałaś za ważne. Na przykład pragniesz wzmocnić swoją pewność siebie i korzystasz z wybranych przez siebie metod, by to osiągnąć.
JESTEŚ UPARTA, gdy skupiasz się na tym, by mieć rację. Przypuśćmy, że chcesz sprawić, by druga osoba się w Tobie zakochała i ignorujesz zupełnie fakt, że nie można wymusić uczuć. Chcesz potwierdzić, że dasz radę i Ci się to uda, nawet kosztem samej siebie.
Osoby przejawiające asertywność zdają sobie sprawę, że czasami nie ma znaczenia, czy mają rację. Liczy się osiągnięcie celu. Jeśli upierasz się, by robić coś po swojemu, jesteś uparty – a wszyscy inni prawdopodobnie są trochę zirytowani.
JESTEŚ ASERTYWNA, gdy nie masz problemu z tym, że ktoś się z Tobą nie zgadza? W twojej rzeczywistości jest to w porządku.
JESTEŚ UPARTA, gdy wkurzasz się jak ktoś się z Tobą nie zgadza? Za wszelką cenę starasz się ich przekonać do twojego sposobu działania.
Jak reagujesz, gdy ludzie się z tobą nie zgadzają? Czy możesz sobie z tym poradzić spokojnie – czy może powoduje to wybuch wszystkich receptorów nerwowych?
Osoby asertywne są otwarte na poglądy innych osób i spokojnie przedstawiają swój punkt widzenia starając się zrozumieć punkt widzenia rozmówcy. Jasne, mogą nie zgadzać się z przeciwnymi punktami widzenia i istnieje spora szansa, że przedstawią mocne argumenty przeciwko nim, ale robią to dzieląc się doświadczeniem a nie w formie przeciągnięcia na swoją stronę.
JESTEŚ ASERTYWNA, gdy z przyjemnością przyjmiesz ważny dowód, że się mylisz.
JESTEŚ UPARTA, gdy każdy dowód, który mówi, że się mylisz, jest zły sam w sobie.
Czy jesteś dobra w myleniu się? Częścią bycia asertywnym jest chęć zaakceptowania własnych błędów.
I jak, dostrzegasz już różnicę między byciem upartą a byciem asertywną?
To odkrycie różnicy między uporem a asertywnością pozwoliło mi popatrzeć na siebie bez ciężaru osądu i zrozumieć, że moja wytrwałość w realizowaniu tego w co wierzę jest wielką siłą a nie czymś, czego należy się wstydzić.
Nie ma się co czarować. Bycie uparta lub asertywna, to wybór w danej chwili. Czasem możemy wybrać rację zamiast koncentracji na celu. Ważne tylko, żeby sobie to uświadomić i dokonać korekty.
A w jakich sytuacjach Ty wybierasz być uparta a w jakich asertywna?
Artykuł Jesteś uparta czy asertywna? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Co mają wspólnego krasnoludki z poczuciem wartości? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>
KRASNOLUDKI A POCZUCIE WARTOŚCI?
Dawno temu w twojej głowie i sercu zaczęła się podróż. Podróż w poszukiwaniu czegoś, czego uważają, że Ci brakuje.
Gdy tak w lesie poszukujesz poczucia własnej wartości znajdujesz chatkę o nazwie PAMIĘTAJ, a w tej chatce czekają na Ciebie krasnoludki:
Osądzik– Jesteś niewłaściwa, nie pamiętasz.
Ofiarek– Nic Ci się nie udaje, zapamiętaj.
Kontrolek– Ogarnij się nim będzie za późno.
Dawacz- Dawaj innym, bo inaczej nikt Cię nie pokocha.
Olewasz więc tą chatkę sądząc, że coś poszło nie tak i trafiłaś w niewłaściwe miejsce. I masz rację.
Idziesz więc dalej, odnajdując chatkę o nazwie ?Jesteś skarbem?. Wydaje się tą właściwą, więc wchodzisz.
A tam poznajesz krasnoludki:
Cudowność – Wszystko jest cudowne nawet jak nie jest.
Wdzięczność– Bądź wdzięczna,nawet za krzywdy Ci wyrządzone.
Niepatrzek– Dostrzegaj tylko dobro, bo jak wyprzesz, że istnieje przemoc to jej nie doświadczysz.
Naprawek– Naprawiaj się, bo przyciągasz zło, bo tego pragniesz podświadomie.
W tej chatce zostajesz na dłużej,bo wydaje Ci się taka ciepła i właściwa. Jednak ulga jest tylko chwilowa.
Ostatecznie i tak się osądzasz, powracasz do starych bolesnych relacji, obwiniasz siebie, naprawiasz siebie. Wszystko interpretujesz prawem przyciągania.
W obu chatach nie znalazłaś swojej wartości. ?Gdzie tu iść dalej?? myślisz i wątpisz, czy jest w tej podróży sens.
Wyczerpana, znużona trafiasz na ostatnią chatkę w lesie. A na drzwiaj widnieje napis ?PRAWDA?
W tej chatce witają Cię:
Patrzek– Patrz na to jak ludzie się zachowują i co Ci o sobie pokazują. Nie udawaj, że wszyscy są dobrzy. Wśród ludzi też są jadowite węże. Musisz nauczyć się odróżniać tych życzliwych od tych, którzy wybierają krzywdzić.Naucz się jak z nimi postępować, by nie dać się więcej ranić.
Celebriusz– Celebruj siebie pomimo twoich błędów. Nie udawaj, że masz stać się ideałem lub, że masz zawsze wybierać dobrze, bo to niemożliwe.
Wybieraj troszczyć się o siebie, niezależnie ile razy podejmiesz decyzje wbrew sobie.
Intencjusz- We wszechświecie jest wszystko: mało, dużo, obfitość, bieda, gorycz, zaufanie do siebie, porzucanie siebie?.co pragniesz mieć jako swoje życie? Ustalając intencje uwzględnij wszystko i te dni, gdy będziesz miała pełno energii i te, gdy będziesz zmęczona,te chwile gdy się pomylisz i te, gdy coś Ci wyjdzie. Wybieraj każdego dnia co chcesz zrobić w zgodzie z tym, jakie życie chcesz stworzyć dla siebie i gdy zboczysz z kursu wróć bez osądu.
Intuicjuszek– Naucz się jak kontaktuje się z Tobą twoja intuicja i ucz się mieć do siebie zaufanie, każdego dnia to praktykuj.
Ja w tej chacie zostałam i dzięki temu odkryłam samą siebie i odzyskałam te części, które tak surowo osądzałam.
Jak masz ochotę spotkać się z krasnoludkiem o imieniu Patrzek, to zapraszam do zapoznania się z Programem Odzyskaj kontrolę.
Artykuł Co mają wspólnego krasnoludki z poczuciem wartości? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Czemu bycie miłym, może stać się standardem przemocy? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Po czym poznasz, że jesteś w poważnych tarapatach?
Zaobserwujesz to, gdy druga osoba jest dla Ciebie miła, a Ty po krótkiej znajomości jesteś gotowa wskoczyć dla niej w ogień. Bycie miłym wystarczy, by Cię do innych przekonać.
Tak wiem, pytanie które pierwsze przychodzi na myśl ? Co jest ze mną nie w porządku??
Czy to naprawdę jest kwestia przyciągania?
Nie jest. Jest to kwestia programowania.
Skąd wiem?
Wiem, bo od dziecka byłam programowana, że moje zdanie się nie liczy. Byłam programowana, że dzieci i ryby głosu nie mają, a jeśli już mają, to mogą zgodzić się z tym, co im się narzuca.
Program obejmował też przyzwyczajenie się do krzyku. W ten sposób wiedziałam, co rzekomo jest dobre, a co złe.
Nie wiedziałem wtedy jednego. Gdy przyzwyczaisz się do tego, że masz sprawiać innym przyjemność i w ten sposób masz oceniać siebie i swoje otoczenie, musisz mierzyć ludzi i siebie tylko jedną miarą.
Miara nazywa się ?czy jest im dobrze?. Ta jakże ?wysoka moralnie? skala zakłada, że masz przesrane od samego początku, bo twój standard w relacjach wszelakich równa się jeden.
A ta jedynka na skali to bycie miłym. Gdy ktoś okaże Ci drobną życzliwość, jest uśmiechnięty, a już nie daj Boże powie Ci komplement, oddajesz im klucze do swojego wnętrza i ślubujesz troskę na wieki.
Gdzie jest błąd w programowaniu?
Jeśli w relacjach zadajesz sobie tylko te dwa pytania ?czy ich zadowalam? Czy są mili wobec mnie??, to możesz dać się niepotrzebnie wykorzystać i do tego marnujesz czas na osoby, które i tak nigdy, by Cię nie polubiły.
Jakie jest rozwiązanie? Rozwiązanie jest proste i wymagające za jednym razem.
Wymaga minimum tygodnia, żeby sprawdzić na co się godzisz w relacjach i czy czujesz się z tym dobrze.
A potem kolejnego tygodnia, żeby wypisać sobie standardy w relacji, które wyznaczają Ci, kogo jesteś gotowa zaprosić do swojego życia.
No i oczywiście wymaga zastosowania ich w życiu…na co wiele z nas się nie godzi z lęku przed samotnością.
Kiedy nie mamy standardów stajemy się zbyt przychylne, zbyt tolerancyjne i zbyt wyrozumiałe- co w końcu wraca, by nas boleśnie ugryźć w tyłek.
Standardy są po to, by zaprosić do życia właściwe dla Ciebie osoby, a nie każdego kto się nawinie.
Nie zrozum mnie źle, nie mówię tu o niektórych nierealistycznych standardach, na przykład, że musi zawsze być dla mnie dobry, ze wszystkim się zgadzać i nigdy nie podniesie na mnie głosu, nigdy się nie pokłócimy, zawsze mi odpisze na smsa i będziemy żyli długo i szczęśliwie. To nie są standardy, to oczekiwania ideału, który nie istnieje.
Mówię o normalnym zachowaniu, które często dajemy ukochanej osobie, ale zapominamy poprosić o nie dla siebie.
Te standardy będą różne w zależności od tego, co sobie cenisz w życiu.
Ja podam Ci jedynie kilka przykładów, które mogą Cię zainspirować do stworzenia własnej listy.
Jednym z moich standardów jest dopasowanie się w temacie trzech wartości, bez których nie wyobrażam sobie życia.
Jeśli jesteś osobą nastawioną na karierę zawodową, nie wyobrażasz sobie życia bez rozwijania swoich pasji, potrzebujesz takiego samego odpowiednika lub osoby, dla której to nie jest problemem. Jeśli lubisz spotykać się z rodziną co tydzień i nie możesz się doczekać, aby założyć własną, to dla partnera to też ma być wartością.
Kolejny mój standard brzmi ” Nie ma dla mnie znaczenia czy jesteś miły. Zwracam uwagę na to jak traktujesz innych, czy jesteś życzliwy, gdy ktoś się z Tobą nie zgadza. Patrzę na to czy potrafisz się przyznać do błędu i go naprawić i czy angażujesz się w rozwój relacji ze wzajemnością. (oczywiście ten sam standard mam wobec siebie)”.
Jeden z moich priorytetowych standardów obecnie, to bycie akceptowaną taką jaka jestem, czyli z tym, co jest dla mnie w życiu ważne. Nie chcę być z kimś, kto chce bym myślała inaczej i zmieniła swoje wartości.
Jeśli nie jesteś osobą, która lubi imprezy a jesteś za to krytykowana i słyszysz, że nie potrafisz się bawić, to warto się zastanowić nad dopasowaniem w temacie życiowych priorytetów.
A to jest moja wisienka na torcie. To zdanie kieruję do siebie przynajmniej raz w tygodniu:
?Aniu nie możesz włożyć całej swojej siły i energii, aby uszczęśliwić kogoś, kto nie robi tego samego. Relacje są budowane dla dwóch osób i wymagają takiego samego wysiłku od obu zaangażowanych stron. Masz prawo wybierać co jest dla Ciebie w życiu ważne. Pamiętaj, że dla właściwego człowieka będziesz więcej niż wystarczająca. Ty nie wymagasz od innych perfekcji, więc nie daj się wykorzystać tym, którzy chcą Cię zmienić i nie chcą się w życiu rozwijać”.
Pierwszym krokiem do ustalenia standardów relacji jest prawdziwe przekonanie, że jesteś kobietą, która traktuje innych z szacunkiem i określenie, że to samo wybierasz dla siebie. To nie jest ani egoistyczne ani nadmierne oczekiwanie.
Jesteś warta wszelkich ustalonych standardów, a obniżenie ich oznacza , że wymagasz od siebie wiele, a od innych minimum. A to jest przemoc wobec siebie.
Teraz kolej na Ciebie. Co znajdzie się na twojej liście standardów?
Artykuł Czemu bycie miłym, może stać się standardem przemocy? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Jak wpływa na Ciebie ukryta emocjonalna przemoc? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Po czym poznasz, że jesteś w relacji, gdzie występuje ukryta przemoc emocjonalna?
Nie jest to łatwe, chyba że od małego uczono Cię, jak płynnie rozpoznawać sygnały ostrzegawcze.
Chyba zgodzisz się ze mną, że siniaków na ciele nie da się nie zauważyć, można je jedynie przykryć pod ubraniem. Rany po ukrytej przemocy są inne, często niezauważane.
Rany zadawane systematycznie ukrytą manipulacją emocjonalną są jak zacięcie papierem. Każde zacięcie trochę szczypie dlatego łatwo się do nich przyzwyczaić i zbagatelizować.
Gdy jesteś tak zacinana miesiącami, latami, to w którymś momencie ten ból staje się nie do zniesienia, brakuje jednak jednego?
Zrozumienia, że to czego doświadczasz jest przemocą a nie jedynie chwilowym dyskomfortem.
Po czym poznasz, że jesteś w spirali emocjonalnego podcinania skrzydeł?
Jest wiele sygnałów, na które warto zwrócić uwagę:
Zabiegali o Ciebie aktywnie a po czasie wycofują swoją energię.
Masz wrażenie jakbyś wciąż miała ich utracić i musiała coś zrobić, żeby tylko ta relacja się nie skończyła. Nie masz jednak jednolitych zasad, bo one zmieniają się z minuty na minutę.
Twój nastrój jest zależny od ich nastroju.
Gdy oni mają zły nastrój, to postarają się, żebyś i Ty była w tym samym nastroju. Nie ma opcji żebyś ty była zadowolona, kiedy oni doświadczają frustracji.
Wręcz znajdą coś do czego będą mogli się przyczepić, żebyś zeszła do miejsca,w którym oni są emocjonalnie.
A kiedy starasz się im pomóc, to wkurzają się na Ciebie i odpychają od siebie.
Kiedy myślisz o swojej relacji, to masz mętlik w głowie.
Nic nie wydaję się tu czytelne. Słowo, które Ci się nasuwa to, że wasza relacja jest skomplikowana. Wręcz, gdy myślisz o was to masz wrażenie jakbyś miała za chwilę oszaleć, bo masz tyle sprzecznych sygnałów, że trudno Ci się w tym odnaleźć.
Nigdy nie masz pewności jak zareagują.
W jednej chwili się uśmiechają i są mili a innym razem w tych samych okolicznościach mają skwaszoną minę lub posługują się sarkazmem, żeby tylko Cię zranić.
Wciąż pytasz ? czy wszystko u Ciebie w porządku??
Stajesz się totalnie zależna od ich nastroju. Odczytujesz drobne sygnały na ich twarzy i często martwisz się, czy wszystko z nimi w porządku.
Zadajesz też pytania typu ? Czy coś nie tak powiedziałam?? Czy zrobiłam coś złego?? ?czy mogę coś zrobić, żeby Ci pomóc?
Niezależnie co zrobisz i tak jest źle.
Łapiesz się na tym, że wciąż zastanawiasz się jak możesz się poprawić, co możesz zrobić inaczej, żeby wreszcie być zauważoną i docenioną i żeby ta osoba wreszcie była zadowolona.
Ale twoje wysiłki i tak kończą się dokładnie tak samo, wszystko i tak jest bez sensu, bo wyszło od Ciebie.
?Chodzisz na paluszkach? przy tej osobie.
Jesteś w ciągłym stanie napięcia i czujności. Łapiesz się na tym, że nie potrafisz myśleć o niczym innym niż jej potencjalna reakcja.
Starasz się zapobiegać cichym dniom, zważasz na to co mówisz i jak, i pytasz czy tak Ci się podoba.
Wciąż się tłumaczysz i przepraszasz.
Robię to bo muszę. Wychodzę teraz do sklepu i za 30 minut wrócę. Siadam teraz do komputera, żeby pracować.
Przepraszasz za rzeczy, których nawet nie zrobiłaś, za reakcje twojego partnera na które nie miałaś wpływu. Przepraszasz za to, że poczułaś się urażona. Stajesz się jednym wielkim znakiem wybacz mi proszę.
Rozmowa o różnicach między wami i problemach kończy się zagubieniem.
Praktycznie większość waszych rozmów o wzajemnych potrzebach czy problemach do rozwiązania nie ma wyraźnego domknięcia.
Chwilami masz wrażenie jakbyś była imbecylem komunikacyjnym i mówiła w jakimś obcym języku.
Pod koniec takiej rozmowy czujesz się winna, zszokowana i wątpisz w swoją ocenę sytuacji i poczytalność
Stawiasz na pierwszym miejscu potrzeby tej osoby.
Wciąż przesuwasz granice w tej relacji, godzisz się wciąż jej dogadzać nawet, gdy twoje potrzeby są niezauważane i ignorowane
Przemilczasz mówienie o sobie.
Przychodzi taki moment, że przestajesz dzielić się swoimi przemyśleniami, uczuciami i zamykasz się w swoim świecie, wciąż będąc czujną i uważną na potrzeby drugiej osoby
Gubisz samą siebie zastanawiając się, kim właściwie jesteś.
Pierwszym krokiem każdej zmiany jest świadomość tego, że znalazłyśmy się w pułapce. Kolejnym jest nauczenie się jak wykrywać te ukryte strzały, aby później z łatwością strategiczne reagować na emocjonalną manipulację.
Jeśli chcesz otrzymać plan odzyskania samej siebie, to zapraszam Cię tutaj
Artykuł Jak wpływa na Ciebie ukryta emocjonalna przemoc? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Jak nie reagować na przemoc emocjonalną? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Mam wrażenie, że ten artykuł chciał się dzisiaj napisać. Może i śmiesznie to brzmi, ale parę miesięcy temu słuchając wykładów na youtube o fizyce kwantowej uderzyło mnie jedno zdanie ?Wszystko jest oddzielnym istnieniem?.
Okazało się, że pomysły, które mamy w głowie są też oddzielnymi istnieniami, które się z nami komunikują, byśmy łaskawie wprowadzili je w życie. Przyznam, że sprawia mi wiele radości patrzenie na to w ten sposób…ale Wisłowska do rzeczy.
Piszę o przemocy emocjonalnej, bo sama jej doświadczyłam wielokrotnie w życiu i wiem jak trudno jest chwilami mieć pełną świadomość, że osoba, którą kochasz wybiera stosować wobec Ciebie ten rodzaj przemocy.
Gdy ktoś podniesie na Ciebie rękę nie masz wątpliwości czym to jest. Jednak, gdy bliska Ci osoba mówi Ci coś negatywnego często i w miarę systematycznie, przeplatając to od czasu do czasu pozytywnymi zdaniami, możesz szybko mieć mętlik w głowie.
Gdy rodzic krzyczy na Ciebie i mówi Ci co masz robić, argumentując to miłością do Ciebie, bardzo łatwo jest się w tej sprzeczności pogubić.
Co w takim razie nam nie służy, gdy przemoc emocjonalna jest obecna w naszym życiu.
Dostrzeganie w ludziach jedynie dobra.
W tym temacie byłam specjalistką. Chciałam wierzyć, że ludzie są dobrzy z natury i przede wszystkim mają dobre intencje. Niby nic groźnego, a jednak. Okazuje się, że zamykając się na widzenie złośliwości, osądzania, braku życzliwości, faktycznie stajemy się ślepi na jej przejawy.
Wciąż odczuwamy jej skutki i coś tam nam nie pasuje, ale znajdujemy tysiąc argumentów, by potwierdzić nasze pierwotne przekonanie, że wszyscy są z natury dobrzy.
Wszyscy mamy wolną wolę i rodzimy się z względnie podobnymi ustawieniami początkowymi. Jesteśmy tak samo zdolni do miłości, życzliwości i współczucia, a także jesteśmy zdolni do złośliwości, ignorancji czy stosowania przemocy. I to w każdej chwili życia od nas zależy, którą cechę będziemy wzmacniać i przejawiać.
Dlatego ciągłe tłumaczenie naszego otoczenia, że oni nie mieli nic złego na myśli, że to przez ich wychowanie, że mają zły nastrój lub inne jeszcze ciekawsze wymówki, służy jedynie wzmocnieniu naszej bezbronności.
Uwaga: Mowa tu o tłumaczeniu przemocy emocjonalnej, która jest nawykiem w relacji, a nie jest wynikiem krótkotrwałego stresu. Każdy z nas czasem bywa nieprzyjemny.
Dlatego jak masz ochotę pomyśl dziś nad pytaniem ? Czego nie pozwalam sobie wiedzieć o tej osobie, czego nie chce w niej widzieć?
Nie uczenie się o tym czym jest przemoc emocjonalna.
Gdy chorujemy i chcemy się pozbyć bólu szukamy wszelkich materiałów na temat dolegliwości, która nam zatruwa życie. Gdy ciało cierpi łatwiej nam się zmobilizować do pochłaniania książek, do szukania specjalistów i robienia wszystkiego, by sobie ulżyć.
W przypadku emocjonalnego bólu sprawa ma się zgoła inaczej. Nie dlatego, że on nam nie doskwiera, ale ze względu na wątpliwości, które w nas wzbudza.
Czy faktycznie to jest przemoc? A może to ze mną jest coś nie tak i oni chcą jedynie dobrze? Może się mylę i faktycznie wciąż robię coś źle? Przecież on jest dobrym człowiekiem. Chyba ja to źle odbieram…Tego typu monolog wewnętrzny sprawia, że nie szukamy pomocy.
Dlatego warto zwrócić się do siebie tymi słowami ?Mam wątpliwości, bo nie znam wszystkich odpowiedzi. Ale jestem zdeterminowana, żeby odkryć, czego doświadczam i znajdę na ten temat odpowiednie materiały?.
Obwinianie głównie samej siebie.
Gdy uczono Cię, że przemoc jest związana z miłością, to z większym prawdopodobieństwem jesteś królową poczucia winy. Taka korona stoi dumnie również u mnie na półce.
Jak ta królowa działa? Oto przykłady:
Obwiniamy się, gdy czegoś nie dopilnujemy, mamy wrażenie, że powinnyśmy przewidywać przyszłość i zapobiegać tragediom a już na pewno powinnyśmy się zmienić, żeby innym z nami żyło się lepiej.
Jeśli nikogo nie krzywdzisz intencjonalnie, nie kradniesz, nie zabijasz, nie kłamiesz w żywe oczy, nie stosujesz przemocy, żeby kontrolować innych, to najprawdopodobniej jesteś człowiekiem, który od czasu do czasu popełnia błędy i nie musi brać odpowiedzialności za to, że ktoś Ci zrobił aferę, bo o czymś zapomniałaś.
Jeśli masz wątpliwości, co do reakcji drugiej osoby zadaj sobie pomocnicze pytania:
Jak jeszcze można zareagować w takiej sytuacji?
Co zrobiłaby najbardziej życzliwa osoba na świecie?
Czy ta druga osoba zwykle tak reaguje, czy ma jedynie gorszy dzień?
Zamykanie się bez wsparcia.
I nie mówię tu o wsparciu przyjaciół, ale o wsparciu osób, które:
Nie są z Tobą związane emocjonalnie i są otwarte, by popatrzeć na dwie osoby w relacji,
Nie mają punktu widzenia na temat tego jaka powinnaś być, bo nie mają w tym żadnego interesu,
Doświadczyły przemocy i już potrafią ją rozpoznać i mogą Cię tego nauczyć,
Potrafią spojrzeć szerzej na sytuację i są zaangażowane, by Ci pomóc odzyskać jasność i odnaleźć swoje odpowiedzi,
Wiedzą jak sobie radzić z tego typu przemocą.
Czy dasz sobie szansę i poszukasz wsparcia, nawet jeśli po drodze pewne metody nie zadziałają?
Ja przeszłam wiele dróg, niektóre mi pomogły, inne wzmocniły brak zaufania do siebie, ale ostatecznie wiem, co jest czym i staram się każdego dnia, patrzeć i dostrzegać wszystko: szczególnie to, czego nie chcę widzieć.
A co u Ciebie się nie sprawdziło, gdy doświadczałaś przemocy emocjonalnej?
Artykuł Jak nie reagować na przemoc emocjonalną? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Dlaczego miłość nie wystarczy? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>
W związku nie chodzi o miłość.
Na samą myśl coś we mnie zaczyna się burzyć.
Odpala się MÓJ GŁOS WEWNĘTRZNY: Jak to nie o miłość, a o co? Nie po to, tyle lat oglądam filmy o miłości, żeby teraz jej zaprzeczyć. Przecież miłość jest fundamentem związku?
Jakaś część mnie chciałaby się z tym zgodzić, ale życie pozwoliło mi dostrzec inną wersję prawdy.
Jeśli jeszcze nie masz ochoty wydrapać mi oczu lub spalić na stosie, to będę pisała dalej.
Czy słyszałaś kiedyś kobietę, która ze łzami w oczach mówi ?Byłam tak podekscytowana jego potencjałem i zaślepiona miłością, że nie dostrzegałam nic innego??
Ja słyszałam to nie raz i miałam wątpliwy przywilej być właśnie tą kobietą.
Warto zacząć od definicji miłości.
Kurczę okazuje się, że i tu pojawia się problem, bo każdy ma swoją definicję miłości. Wystarczy posłuchać siebie wzajemnie, a właściwie wsłuchać się w pretensje par. Oto kilka przykładów:
Gdybyś mnie kochał, to …
Sama widzisz, że miłość nie gwarantuje nam niczego, bo każdy z nas postrzega ją inaczej. Niektórzy krytykują Cię i poniżają i mówią, że to z miłości i dla twojego dobra.
Ja miłością nazywam miks uczuć i oczekiwań. Pragniesz tej osoby w swoim życiu, chcesz dać jej wszystko, co najlepsze ( z twojej perspektywy), martwisz się o nią, wierzysz, że wszystko uniesiecie, bo się kochacie.
Chyba najtrafniej określiła to Temperance Brennan w filmie Kości ?Kochasz kogoś, otwierasz się na cierpienie. To smutna prawda. Może złamią ci serce, może złamiesz ich serce i nigdy nie będziesz w stanie spojrzeć na siebie w ten sam sposób. To jest ryzyko. ciężar.Podobnie jak skrzydła mają ciężar, czujemy ten ciężar na plecach, ale są ciężarem, który ma potencjał unoszenia?.
No właśnie potencjał. Okazuje się jednak, że miłość jest jedynie czarującym dodatkiem, który sam nie ma mocy, by zbudować związek odżywiający całe nasze istnienie.
To skoro miłość nie wystarczy, to na co zwracać uwagę?
Oto kilka moich propozycji:
Zamiast patrzeć przez pryzmat miłości (miks oczekiwań i uczuć) spójrzmy na umiejętności, które trzeba do niej dodać, jeśli ma nam wyjść pyszny przepis na związek (to tylko kilka z nich).
Umiejętność patrzenia na to z kim jesteśmy
Wszyscy mamy tendencję do patrzenia na drugiego człowieka przez pryzmat samych siebie. Jeśli Ty jesteś wrażliwa, uczciwa i ważna jest dla Ciebie bliskość, zakładasz, że partner myśli podobnie. To powoduje, że nie widzimy istotnych różnic lub je bagatelizujemy. W efekcie oddalamy się od siebie i wierzymy, że miłość nam pomoże i że znajdzie sposób.
Zachęcam Cię dziś do zadania swojemu partnerowi tych 3 pytań. Pozwolą Ci one poznać niektóre różnice między wami i paradoksalnie dzięki temu zrobicie pierwszy krok, by wzajemnie się zrozumieć (eliminujecie ból ukrytych oczekiwać).
Kiedy czujesz się kochany?
Na co zawsze znajdziesz czas w przeciągu dnia?
Jakie słowa chciałbyś ode mnie usłyszeć, gdy masz jakiś problem?
Umiejętność rozmawiania o trudnościach
Wszyscy umiemy rozmawiać, ale niekoniecznie nie raniąc. Same mówienie o uczuciach nie wystarczy. Trzeba wiedzieć jak mówić o tym, co dla nas trudne w sposób, który zbliża. Tego właśnie uczę w Programie Związek od nowa.
Umiejętność brania odpowiedzialności za swoje 100 %
Brzmi groźnie wiem. A chodzi tak naprawdę o uznanie, że jeśli masz trudności w kontrolowaniu swoich emocji lub podcinasz sobie skrzydła i partnerowi krytyką, to dajesz z siebie wszystko, by to zmienić. Inwestujesz w swój rozwój, by relacja mogła rozkwitać. Nie bawisz się w grę w obwinianie i wyliczanki, ale robisz swoja robotę.
I oczywiście do tanga trzeba dwojga, czyli tyczy się to dwóch stron, żebyście mogli unosić się nad ziemią (niestety nie każdy chce się zaangażować, ale to nie oznacza, że musimy w tym trwać)
Praktyka współtworzenia
Gdy wspólnie ustalacie i omawiacie priorytety, możecie wtedy z lekkością raz w miesiącu stwarzać plan ich realizacji. Patrząc wspólnie na dwie perspektywy dotyczące tego jak chcecie spędzać wolny czas, jak pomagać sobie w domu (dom to nie związek), jak rozwijać swoją relację…pomoże wam widzieć siebie jako drużynę, jako partnerów, którzy są za sobą a nie w przeciwko sobie
Praktyka tych umiejętności jest wielkim wsparciem dla miłości.
Bez tego i miłość umiera. Ona nie jest samotnym jeźdźcem.
Odżywiają ją ludzie, którzy są gotowi o nią dbać ucząc się nowego i praktykując szacunek, zrozumienie, współtworzenie?
Nie dajmy jej umierać w samotności.
Artykuł Dlaczego miłość nie wystarczy? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Czy musisz wiedzieć dokładnie, czego chcesz, nim to wybierzesz? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>
Stara szkoła, stare zasady twierdziły tak: działaj dopiero, gdy wiesz dokładnie jaki ma być efekt. Możesz działać dopiero, gdy wszystko sobie przemyślałaś, przygotowałaś się na najgorsze i stworzyłaś przynajmniej trzy plany awaryjne.
Czyli muszę wiedzieć dokładnie z kim chcę być, nim zgodzę się pójść na pierwszą randkę. Mało tego, jeszcze powinnam przewidzieć, jaka ta osoba będzie po pierwszym spotkaniu. Muszę wybrać najlepszą szkołę, która zapewni mi przyszłość i dobre zarobki. Czyli muszę tak to wykombinować, żeby zadziałało.
Pięknie brzmi, ale to wszystko jest cholernie wyczerpujące.
Wybory w naszej rzeczywistości mają szereg wytycznych,które powodują frustrację już na samym starcie.
musisz wybrać właściwą rzecz
z właściwych powodów
uważać przy tym, żeby nikogo nie zranić
nie odstawać zbyt od reszty i nie mieć szalonych pomysłów
uważać, żeby nie popełnić błędu po drodze
i oczywiście nie rozczarować swoich bliskich
Co z tym wszystkim zrobić, żeby nie odchodzić od zmysłów? To właśnie te obwarowania czynią nas bezbronnymi, wyczerpanymi istotami, które bez zapewnienia, boją się wybrać cokolwiek więcej, niż prezentowane życiowe menu.Chcę dziś zaproponować Ci podejście, które pozwoliło mi znowu oddychać, a także nabrać dystansu, do codziennych wyborów.
Popatrz na wybory, jako na możliwości.
Kiedy wybierasz coś dla samej radości z tworzenia i odkrywania nowych możliwości, jest to prawdziwy wybór. Przy prawdziwym wyborze nie ma wymyślania, co Ci on przyniesie. Prawdziwy wybór nie jest motywowany próbą uniknięcia cierpienia lub stworzenia idealnego wyniku – wybierasz dlatego, że możesz i że pragniesz, czegoś doświadczyć i dzięki temu odkrywasz, co jest dla Ciebie właściwe, a co nie.
Oto praktyczny przykład:
Zobaczyłaś w katalogu wycieczkę, która od razu spowodowała poczucie błogości w każdej komórce twojego ciała.
Nie masz pojęcia kogo tam poznasz, nie wiesz jeszcze skąd weźmiesz pieniądze, a także nie starasz się szczegółowo zaplanować każdego dnia. Masz jedynie lekkość, gdy o niej myślisz i pragnienie, by wyjechać.
Gdy patrzysz na to jak na możliwość, którą możesz wybrać w swoim życiu, przestajesz dokarmiać swój lęk. Nie szukasz już dowodów na to, dlaczego, nie uda Ci się wyjechać, ale żyjesz pytaniem ? Nie mam pojęcia, skąd wezmę pieniądze,kiedy wyjadę, ale wybieram tam pojechać. Wszechświecie, Boże, życie ( tu wstaw istnienie, w które wierzysz) pokaż mi jak mogę wyjechać w to miejsce??. Wtedy pojawiają Ci się pomysły i wszechświat stwarza Ci różne okazje, których nie wymyślisz głową.
Przykłady realizacji twojej intencji ( z życia wzięte ):
poczujesz impuls, by coś sprzedać lub otrzymasz okazję zarobienia dodatkowych pieniędzy
otrzymasz telefon od znajomej, że ma bilety, ale nie może wyjechać i odsprzeda Ci za połowę ceny
poczujesz impuls, by stworzyć plan odkładania na wycieczkę itp.
Nie wymyślaj swojej przyszłości, tylko stwarzaj ją na bieżąco.
Nie musisz znać szczegółów i dokładnie określać czego pragniesz. Gdy chciałabyś mieć dom, to nie musisz określać konkretnie gdzie, za ile, kiedy go kupisz. Zauważ, że nasz umysł często, gdy szczegółowo określamy pragnienia, podaje nam tysiąc powodów, dla których nie możemy tego mieć. Możesz obejść ten mechanizm ustając intencje, które otwierają wiele możliwości a nie tylko te, które umysł może wymyśleć.
Oto przykłady:
Intencja budząca lęk: Chcę zarabiać 6.000 zł miesięcznie ( a zarabiasz 2.000zł). Twój umysł w tym przypadku, może zacząć szaleć.
Intencja otwierająca możliwości: Wybieram mieć wystarczającą ilość pieniędzy, żeby robić, to co potrzebuję robić, wtedy, kiedy potrzebuję i tam, gdzie chcę to robić. Nie mam pojęcia jak to się w moim życiu pojawi, ale to wybieram.
Intencja budząc lęk: Chcę być z Zenkiem i tylko nim ( a jeśli Zenek nie jest właściwy dla Ciebie?)
Intencja otwierająca możliwości: Chcę otaczać się ludźmi, którzy są troskliwi,wdzięczni lubią się śmiać i są otwarci na nowe możliwości i akceptują mnie i lubią taką jaka jestem. (omijasz tu lęk i dezycje, że taki facet nie istnieje. Dajesz wszechświatowi szansę, by Ci pokazał takie osoby).
Uznaj, że efekt, który jest nieprzyjemny, nie jest twoim błędem.
Nie jesteś w stanie wszystkiego w życiu przewidzieć. Kolejnego kroki pojawiają się, po zrobieniu pierwszego. Gdy na przykład z kimś się umówisz, i okaże się, że nie spędziłaś miło czasu, nie oceniaj tego, jako błąd. Doświadczyłaś tego, dowiedziałaś się, że z takim typem osób, nie spędzisz miło czasu i tyle. Nie dopowiadaj sobie, że tak jest zawsze, że nikogo nie znajdziesz, że jesteś samotna, bo to są tylko osądy i wymysły. Nie trać swojej cennej energii, by podcinać sobie skrzydła. Każdy z nas rodzi się z potencjałem i możliwościami wyboru. To od Ciebie zależy, czy go sobie dasz.
Artykuł Czy musisz wiedzieć dokładnie, czego chcesz, nim to wybierzesz? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Jak rozmawiać, by nie ranić? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Szczera rozmowa potrafi zdziałać cuda- bzdura wszech czasów. Większość z nas potrafi mówić szczerze i otwarcie, co myśli i co czuje w danej chwili. To właśnie te szczere rozmowy, często pełne pretensji, szukania winnych, tłumaczenia się i wiecznych oskarżeń niszczą nasze relacje.
Znaczenia nie ma czy ze sobą rozmawiamy, ale czy potrafimy rozmawiać nie raniąc.
Co w takim razie sprawia, że rozmowy na dłuższą metę stają się koszmarem?
Przekonywanie partnera do swojej ? jedynej? racji.
Być może znasz taką osobę, która stale podkreśla swój punkt widzenia, nawet jeśli nie ma racji. Stara się często zakrzyczeć Cię swoimi argumentami, albo powiedzieć wszystkim innym, jak powinnaś żyć swoim życiem. Zastanawiasz się nad zmianą pracy, a ona od razu mówi Ci jaki błąd popełniasz, ignorując kompletnie twoje potrzeby i nie zadając Ci ani jednego pytania. Dalej wyjaśnia ci, w najdrobniejszy i irytująco szczegółowy sposób, że naprawdę lepiej by było, gdybyś już dała sobie spokój ze swoimi głupimi pomysłami. Sądzisz, że jesteś w stanie stworzyć szczęśliwą relację z taką osobą, która nie bierze Ciebie pod uwagę? Będzie ciężko nawet, gdy jesteś mistrzynią komunikacji.
Bycie wiecznie niezadowolonym.
Ten sposób patrzenia na świat chyba nie wymaga wiele wyjaśnień. Jeśli wiele lat spędzasz z osobą, która postrzega wszystko z perspektywy dramatu, obwinia wszystkich dookoła, a za własne życie i reakcje nie bierze odpowiedzialności, to masz prawo mieć dosyć. Z kimś, kto cały czas narzeka i widzi wszystko w ciemnych barwach, trudno wytrzymać w rozmowie dłużej niż godzinę, a co dopiero utrzymywać się na powierzchni przez długie wspólne lata. W końcu i Ty skoncentrowana na szukaniu rozwiązań problemów, będziesz potrzebowała odpocząć lub odejść. Żeby taka relacja się udała, potrzebne są dwie narzekające osoby i wtedy ich komunikacja kwitnie bez najmniejszych problemów.
Rzucanie wymówkami w twarz.
Kiedy wszystko staje się trudne, niektórzy po prostu rzucą cię (lub kogoś innego) pod autobus, aby się ratować. Z wielką zwinnością przekazują winę wszystkim innym i nie biorą odpowiedzialności za swoje działania. Dlatego wspaniale jest mieć umiejętność przyznawania się do swoich błędów, bo gdy obie strony biorą odpowiedzialność za swoje 100% dopiero mogą budować spełnione relacje. Jedna osoba nie utrzyma takiej relacji, gdy druga wciąż szuka winy po jej stronie.
Krytykowanie wszystkiego, co robisz.
Jeśli żyjesz w relacji, w której niezależnie jak się starasz i tak wszystko, co robisz jest niewłaściwe, to żadna ilość komunikacji wam nie pomoże. Nie ona jest problemem, tylko wewnętrzna potrzeba poniżania drugiej osoby w związku. Umyjesz okna, zostawisz jedną smugę to możesz być pewna, że tylko o niej usłyszysz. Pamiętasz o 100 rzeczach a o jednej zapomnisz, już przed twarzą masz transparent z błędem, który popełniłaś.
Jeśli masz do czynienia z takimi typami rozmówców, to hektolitry twojej empatii i zrozumienia nie pomogą, dopóki druga osoba nie zacznie pracować nad swoimi postawami, które zatruwają wasz związek.
Jeśli jednak oddaliliście się od siebie,nie ze względu na złą wolę, ale przez nadmiar obowiązków i prozę życia, to warto zawalczyć i zbudować od nowa intymność, która wzniesie was bardzo wysoko.
A teraz poznasz praktyczne sposoby, jak rozmawiać, by nie ranić.
Ranimy zwykle, gdy rozmowa wzbudza w nas emocje i łatwo jest wtedy dać się ponieść starej wyuczonej reakcji.
Oto, co możecie zrobić, by nie doszło do sprzeczki.
Gdy jedno z was zauważy w sobie opór w związku z jakąkolwiek niewygodną emocją, która pojawiła się w reakcji na daną sytuację, mówi do partnera: Mam jakąś dziwną reakcję na to, co usłyszałam (lub na to, co się stało). Proszę daj mi chwilę, żebym sama to zrozumiała. Wrócę do Ciebie za chwilę.
Gdy już jesteś sama na sam możesz wziąć kartkę papieru i dokończyć te zdania:
Gdy to usłyszałam/to się stało?.(poczułam złość)
Martwię się?..(że oddalamy się od siebie a ja przez to, że wciąż sprzątam i latam za dziećmi, staję się dla Ciebie mało atrakcyjna)
Gdy to się dzieje, to?.(Gdy mówisz mi, że Ciebie nie będzie, a ja od dłuższego czasu biorę tyle zadań na siebie, to rodzi się we mnie mała wściekła dziewczynka)
I wtedy myślę sobie, że?.(Już Ci na mnie nie zależy i że nigdy już nie wyjdę z tej sterty domowych obowiązków)
W takiej chwili potrzebowałabym?( żebyś mnie wysłuchał i bez komentowania przytulił i żebyśmy umówili się na randkę ,a także żebyśmy później zastanowili się, kto może nam pomóc w tych obowiązkach )
Potem wracasz do partnera i możesz mu to przeczytać( Poproś, by zareagował dopiero, jak dobrniesz do końca). Przez to unikasz niekontrolowanych reakcji i poczucia, że brakuje Ci słów .
To wymaga praktyki, ale jeśli przez miesiąc zrobicie sobie taki trening, to stanie się to tak naturalne jak mycie zębów.
Jesteśmy tylko ludźmi i nie raz zdarzy się, że dojdzie do nieprzyjemnej wymiany poglądów. Co wtedy?
Gdy jednak doszło do sprzeczki.
Jedną z możliwości jest ustalenie rytuału, który przypomni wam ,jak ważni dla siebie jesteście, nawet gdy doszło do kłótni. A to moja propozycja: mini liściki miłosne. Wykorzystaj ten,jeśli Ci się spodobał.
Zdaję sobie sprawę, że wczoraj przesadziłam i chciałem ci tylko powiedzieć, jak bardzo mi przykro. Przepraszam Cię za moje słowa.Nie chcę czekać ani chwili dłużej, aby przypomnieć ci, jak wiele dla mnie znaczysz. Wiem, że nie zawsze mówię o tym we właściwym czasie,ponieważ mam paskudny zwyczaj nainderpretowania,czego Ci właśnie potrzeba, ale mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, jak bardzo zależy mi na tobie.Wiem, że są dni, kiedy nawalam i puszczają mi emocje,ale jesteś jedyną osobą, przy której serce bije mi mocniej. Popracuję nad tym, żeby nie reagować w sposób, który może Cię zranić.
P.S. Do tanga trzeba dwojga, także sytuacja działa w dwie strony. Gdy on nawali fajnie, gdy napisze do Ciebie podobny liścik po sprzeczce. Ma on wam przypominać, że jesteście jedną drużyną i waszym celem jest mieć wspaniały związek.
Lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Oto jedno z niezwykłych ćwiczeń bliskości, które polecam wykonywać z partnerem raz na 3 miesiące. Siadacie naprzeciwko siebie i każde z was kończy zdanie ? Coś, co lubię w Tobie,to? Gdy już jedna osoba czuje, że powiedziała wszystko, zamieniacie się miejscami.
Partner 1: ?Coś, co lubię w tobie, to twoja gotowość do wyrwania mnie z objęć dzieci, gdy widzisz, że już jestem bliska wybuchu?.
Partner 2: ?Dziękuję, że mi to powiedzialaś?.
Partner 1: ?Coś, co lubię w tobie, to sposób, w jaki na mnie patrzysz i jak mnie dotykasz, gdy jestem czymś zajęta. Uwielbiam czuć jak mnie pragniesz.?
Partner 2: ?Dziękuję, że mi to powiedziałaś?.
Żadna zmiana nie jest łatwa na początku. Gdy uczysz się nowego sposobu rozmawiania z partnerem, na początku będzie dziwnie, koślawo, chaotycznie. Jednak wasza systematyczność i zaangażowanie pod koniec dadzą wam niewyobrażalnie piękne owoce.
Nie zakładaj z góry, że on się na takie rozmowy nie zgodzi. Mężczyznę przekonują efekty i nowe wyzwania. Owszem jeśli w ostatnim czasie wasze rozmowy kończyły się rozczarowaniem, to może mieć wobec nich opór. By zachęcić go możesz powiedzieć tak ?Kochanie wiem, że ostatnie nasze rozmowy pozostawiły wiele niesmaku. Wpadł mi ostatnio w oko artykuł, w którym pisano o tym, jak mówić do siebie, by nie ranić. Tak bardzo bym chciała tego z tobą spróbować. Co Ty na to??
W codziennych relacjach wiele rzeczy może zostać zamiecionych pod dywan. Więc jeśli chcesz dać szansę swojemu związkowi lub nauczyć się prowadzić rozmowy, które nie ranią, to zerknij na ulubione narzędzie par, które ze mną pracują ?Intymność w akcji?
Zalecam zadawanie następujących pytań raz na kilka miesięcy, a innych raz w tygodniu.
To niewiarygodne, ile nawet trzydziestominutowa, wolna od zakłóceń, bezpieczna rozmowa, przeprowadzana w komforcie twojego łóżka, może zrobić dla całego waszego związku.
Nie wierz mi na słowo. Daj wam JEDNĄ szansę i zobacz, co z tego wyniknie.
Artykuł Jak rozmawiać, by nie ranić? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Co sprawia, że stajesz się dobrym partnerem? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Na sukces w związku składa się nie tylko to, jacy jesteśmy wobec drugiej osoby, ale również to, jak traktujemy siebie i swoje wnętrze.
Co w takim razie sprawia, że stajemy się dobrymi partnerami? Jakie wewnętrzne właściwości sprawiają, że stajemy się zdolni do kochania drugiego człowieka i tworzenia z nim satysfakcjonującej relacji?
Jest kilka umiejętności, które każdy z nas może w sobie rozwinąć. Stanowią one fundament dla każdej relacji, w której pragniemy być.
Oto one:
Gotowość do odkrycia , co jest dla Ciebie ważne.
Wartości są twoim wewnętrznym drogowskazem. Są tym, co uznajesz za naprawdę ważne w życiu. Bez nich nie potrafisz być szczęśliwy i spełniony. Wiedza na ich temat pozwoli tobie i innym, doświadczać naprawdę głębokiej satysfakcji. Dzięki niej masz szansę wybrania partnera nie po to, by Cię dopełnił, ale po to, by rozwijać się wzajemnie i doświadczać rzeczy, które poszerzają każdy aspekt waszego życia. Druga osoba nie musi już zgadywać, co jest dla Ciebie ważne.
Jeśli odkryjesz, że nie potrafisz żyć bez wolności, niezależności i ryzyka a poznasz osobę, dla której najważniejsze są intymność, bezpieczeństwo i przewidywalność, to ta wiedza pozwoli wam uchronić się przed frustracją i zranieniem.
Jeśli cenisz intymność i towarzystwo, a partner ceni sobie samotność i większość czasu spędza na sprawach, które Cię wykluczają, wtedy ciężko Ci będzie doświadczać bliskości. Nawet jeśli podoba im się odrobina intymności, chcą jej tylko w małym stopniu, co może być dla Ciebie niewystarczające. Jeśli nie poradzisz sobie z tym, taka relacja wniesie więcej bólu niż spełnienia.
Szczęśliwe pary zwykle dzielą wystarczająco dużo podobnych wartości. Różnice tkwią w sposobie ich realizowania i to właśnie wzbogaca relacje.
To nie jest kwestia tego, czy ktoś jest dobry czy zły, tylko czy jest właściwy dla Ciebie.
Jeśli cenisz szczerość, wierność, poczucie humoru, rozwój osobisty, szacunek i empatię , czy potrafisz sobie wyobrazić partnera życiowego, który tego nie robi?
Gotowość, by dostrzegać swoje emocje, reakcje i myśli.
Nie wierzę w to, że gwarancją dobrego związku jest być w pełni uleczonym ze wszelkich traum. Każdy z nas ma swoje zranienia, przekonania i przyzwyczajenia. Ważne, żeby je zauważać i dostrzegać jak wpływają na związek.
Kiedy widzisz, że masz problemy z zazdrością lub niezależnie, co zrobi twój partner, czujesz się niedoceniany, warto poszukać sposobów, by to w sobie uleczyć.
Były takie aspekty we mnie, które dostrzegłam w kontakcie z moim mężem. Zauważyłam, że wiele jego reakcji, biorę do siebie i zaczynam się z automatu obwiniać. Wymagało to czasu i samoświadomości, żebym mogła zrozumieć, że jego reakcje emocjonalne często nie mają związku ze mną, ale są elementem jego światopoglądu i przekonań. Jego złość czasem miała związek z jego własnymi frustracjami i jego reakcje płynęły właśnie z tego miejsca. Zaczęłam wtedy reagować inaczej. Potrafiłam powiedzieć ?Widzę przez co przechodzisz i jestem tu dla Ciebie jeśli potrzebujesz, ale źle się czuję, kiedy tak do mnie mówisz… ?.
Gotowość, by obserwować siebie pomoże Ci przerwać grę w obwinianie. Tylko, kiedy dwie strony wezmą w 100% odpowiedzialność za własne reakcje, mogą stworzyć naprawdę niesamowitą więź.
Gotowość, by wesprzeć samego siebie.
Wspaniale jest, gdy mamy oparcie w innych, ale są chwile, gdy musimy sami zatroszczyć się o siebie. To te momenty pozwalają nam zaakceptować siebie, nabrać odwagi i działać pomimo lęku.
Zbyt łatwo zagubić się w gąszczu obowiązków, dbaniu o rodzinę, przyjaciół i pracę.
Jeśli nie troszczysz się o siebie, w końcu nieuchronnie nie będziesz mógł troszczyć się o innych.
Jak w praktyce może to wyglądać? Prosisz o to, czego potrzebujesz.Może to być podwyżka, o której dawno marzyłeś. Może to urlop, o którym mówisz od miesięcy, tylko nie dajesz sobie do niego prawa. Albo zdecydowanie się na przeprowadzenie niewygodnej rozmowy, której wciąż unikasz.
Tylko Ty wiesz, czego Ci na dany moment naprawdę potrzeba.
Gotowość, by uczyć się budowania prawdziwej intymności.
Intymność to nie tylko kontakt fizyczny, to też głębokie poczucie przynależności. Jest to stan relacji, który nie może zostać osiągnięty z dnia na dzień, potrzeba na to czasu i wzajemnego zaangażowania.
Wzajemna ciekawość i nie zakładanie, z góry, że wszystko o sobie wiemy, daje przestrzeń do odkrywania siebie każdego dnia na nowo.
Musisz być gotów widzieć osobę taką jaką jest, a nie jaką chciałbyś, żeby się stała.
A w tym pomaga nam umiejętność zadawania pytań, które stwarzają więcej możliwości dla Ciebie i twojego partnera.
Jeśli pragniesz prawdziwej intymności, bez zakładania maski powagi i długich rozmów, które prowadzą donikąd, to wspaniale.
Artykuł Co sprawia, że stajesz się dobrym partnerem? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>Artykuł Dlaczego trwamy w relacjach pomimo bólu? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>
Dlaczego trwamy w relacjach nawet, gdy ból przewyższa przyjemność? Dlaczego dajemy miliony szans partnerowi, nawet gdy efekty są wciąż te same? Dlaczego walczymy do końca, do ostatniej łzy?
Odpowiedź wydawałaby się oczywista. I w książkach i niektórych gabinetach psychologicznych usłyszysz, że pewnie miałaś problemy z tatusiem, zostałaś porzucona, skrzywdzona i teraz kochasz za bardzo. Ogólnie na bank masz jakiś problem, którego nie dostrzegasz. Hmm czy faktycznie tu jest pies pogrzebany?
Sama jako psycholog przez pierwsze lata bardzo wierzyłam w ten kierunek tłumaczenia rzeczywistości. Jednak widząc, co się dzieje z osobami, które wciąż trwają w korytarzach przeszłości przyklejając sobie etykiety, zmieniłam swoje podejście do tematu. Jeśli poszukiwanie odpowiedzi w przeszłości sprawia, że wraz ze świadomością twoje życie zaczyna rozkwitać to super. Moje doświadczenie pokazało, że osądzanie jedynie doprowadza Cię do utrwalenia starych zachowań i prowadzi do wycofania, depresji lub trwaniu w kołowrotku naprawiania samej siebie.
Jeśli i Ty masz podobne doświadczenia, to chcę Ci pokazać inną perspektywę.
Poznaj powody, które dadzą Ci możliwość przerwania spirali trzymania się kurczowo mało satysfakcjonujących relacji.
Czegokolwiek trzymamy się kurczowo, ma to związek z naszą wewnętrzną potrzebą unikania bólu związanego z porzucaniem naszych wartości i obrazu samej siebie.
Inaczej: Potrafimy znieść ból, dopóki wpisuje się on w nasz system wartości i obraz samej siebie. A teraz życiowe przykłady, bo nie cierpię teoretycznych wywodów bez pokrycia.
Twój system wartości, to twoje wewnętrzne przykazania jak żyć, byś czuła, że jesteś wartościowa. I to ten zbiór przykazań wpływa na twoje decyzje. Przedsawię Ci teraz trzy przykłady:
Wartość:Ważne jest dla mnie, by pomagać innym i ich nie ranić. Prędzej zranię siebie niż innych.
Możliwy efekt: Trwam w bolesnym relacjach, bo nie potrafię znieść dyskomfortu odmawiania innym i patrzenia na ich złość lub łzy.
Czego unikasz: Unikasz bólu ranienia innych, bo na to nie dajesz sobie przyzwolenia. Gdy ranisz to oznacza, że jesteś niewłaściwa.
Obraz samej siebie: Jestem katoliczką i rozwód nie wchodzi w grę. Kim jestem, gdy się na niego zgodzę? Obiecałam, że dopóki śmierć nas nie rozłączy
Możliwy efekt: Staniesz na rzęsach, by utrzymywać mało satysfakcjonujący związek. Będziesz się modliła o wybaczenie dla partnera, gdy Cię zdradzi, ale będziesz trwała u jego boku.
Czego unikasz: Unikasz utraty tożsamości religijnej. Ból związany z grzechem jest gorszy od cierpienia w związku.
Wartość: Związki są dla mnie najważniejsze. Obraz siebie: Bez partnera jestem nikim. Samotność nie wchodzi w grę.
Możliwy efekt: Nawet, gdy rozstaniesz się z partnerem, to szybko wskoczysz w nową relację, nie dając sobie czasu, by określić, czego tak naprawdę pragniesz?
Czego unikasz: Unikasz bólu krytyki, że jesteś samotna. Czujesz się wartościowa tylko mając partnera. Nie ważne jaki, byle był.
To tylko trzy przykłady, a można je mnożyć zgodnie z tym, jakie są nasze najważniejsze 3 wartości.
W takim razie, co zrobić, by przerwać to błędne koło? Moje doświadczenia pokazują, że rozwinięcie tych 4 umiejętności pozwala Ci żyć w radości, bez dodawania sobie niepotrzebnych problemów i zmartwień.
Odkryj jakie wartości i jaki obraz siebie kieruje twoimi decyzjami w życiu.
Uwolnij się od osądzania samej siebie. Mów do siebie językiem mocy a nie bólu.
Na pierwszym miejscu ustaw honorowanie samej siebie i poznanie własnych pragnień. Zmień kolejność wartości na swojej liście tak, by Cię wzmacniały.
Kiedy już znasz swoje wartości i zmienisz ich kolejność, by zbliżały Cię do życia jakiego pragniesz, naucz się korzystać ze swojej intuicji przy podejmowaniu życiowych decyzji.
To wszystko są umiejętności do wyćwiczenia, dlatego jeśli chcesz się tego nauczyć, bez maglowania książek i tracenia czasu na błędy, to zapraszam Cię do programu ” Nie chcę mieć racji. Chcę być szczęśliwa”. W połowie kwietnia ruszamy pełną parą.
Artykuł Dlaczego trwamy w relacjach pomimo bólu? pochodzi z serwisu Anna Wisłowska.
]]>