Artykuł Tomasz Urban dla Chelsea24News: Xabi Alonso osiągnie sukces z Chelsea jeśli… pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Na łamach Chelsea24News.pl poproszony przez naszą redakcję, Tomasz Urban opowiedział o epizodzie Xabiego Alonso za sterami Bayeru Leverkusen.
Hiszpański szkoleniowiec dał się poznać szerszej publice dzięki genialnie wykonanej pracy w zespole Aptekarzy, który prowadził w latach 2022 – 2025. W tym okresie drużyna rozegrała 140 spotkań pod batutą Alonso wygrywając 89 z nich. Tylko 32 razy Bayer dzielił się punktami z rywalem i zaledwie 19 razy uznawał jego wyższość. Oczywiście do historii zapisali się dzięki sezonowi 2023/24, w trakcie którego sięgnęli po mistrzostwo i puchar Niemiec. Ich jedna porażka przypadła na samym finiszu rozgrywek w finale Ligi Europy przeciwko Atalancie.
Mając na uwadze, że wielu kibiców Chelsea mogło śledzić tą niesamowitą historię tylko pobieżnie lub wcale, poprosiliśmy do głosu eksperta do spraw Bundesligi działającego na rzecz Eleven Sports, Tomasza Urbana.
– Jaka była największa zmiana w Bayerze Leverkusen, którą wniósł ze sobą Xabi Alonso?
– To może dość banalne, ale przemiana mentalności. Bayer Leverkusen uchodził w Niemczech poniekąd za klub przegrywów. Klub, któremu na finiszach rozgrywek wszelakich nigdy się nie wiodło, który w kluczowych momentach po prostu zawodził i przegrywał swoje historyczne szanse. Natomiast to, co rzucało się w oczy w Bayerze Leverkusen Xabiego Alonso, to była liczba goli strzelanych w doliczonym czasie gry. To jest coś, co chyba wszyscy fani Bundesligi pamiętają do dziś.
– Oni odwracali losy meczów w doliczonym czasie gry. Strzelali bardzo dużo goli. Szczerze mówiąc, nie mam już w głowie konkretnej statystyki, ale tych goli było naprawdę całe mnóstwo. To był klucz do tych historycznych sukcesów.
– Bayerowi poszło tak dobrze przede wszystkim dlatego, że Xabi Alonso czuł pełne wsparcie zarówno ze strony drużyny, jak i przełożonych. Oni byli wpatrzeni w niego, jak w obrazek. To, co Xabi Alonso mówił, było absolutnie święte i nienaruszalne. Oni za nim podążali i bezgranicznie wręcz ufali. W efekcie zagrali absolutnie niewiarygodny sezon, wygrywając mistrzostwo Niemiec z 90. punktami, co jest fenomenalnym dorobkiem. Tylko raz w historii Bayern Monachium miał więcej punktów na koniec sezonu i to też obrazuje skalę tego osiągnięcia.
– Przeszli przez sezon suchą stopą, zdobywając mistrzostwo bez porażki, czego nikt wcześniej przed nimi w Niemczech nie dokonał. W Bundeslidze nikomu się tego nie udało wcześniej dokonać. Zdobyli też Puchar Niemiec, a więc podwójną koronę. Do tego, dotarli do finału Ligi Europy. Tam trochę już chyba zabrakło sił i przegrali z Atalantą. Xabi Alonso po prostu nauczył Bayer wygrywać.
– Nie sposób się z Panem nie zgodzić. Aczkolwiek czy w układance Xabiego był wówczas jakiś słaby punkt bądź coś nie działało tak, jak moglibyśmy sobie to wymarzyć?
– Nie bardzo. Jedyny mecz w tamtym sezonie przegrali przecież w finale LE z Atalantą. Nie poradzili sobie w nim z bardzo wysokim i agresywnym pressingiem drużyny Gasperiniego. To była ich jedyna porażka w całym sezonie, więc ciężko mówić o czymś, co kulało. Nie będę chyba niczego na siłę wymyślał.
– Oni nawet w meczach z Bayernem Monachium, który miał wtedy co prawda nieco trudniejszy moment, radzili sobie znakomicie i po prostu rozstawiali go po kątach. A jeżeli rozstawiasz Bayern po kątach, nawet jeżeli on ma trudniejszy moment, a Thomas Tuchel nie znajduje na ciebie recepty, to trudno mówić o słabościach drużyny.
– Na warunki takiego klubu, jak Bayeru Leverkusen, to był produkt skończony. Oczywiście, możemy powiedzieć, że Bayer nie został w tamtym sezonie w pełni zweryfikowany, bo nie grał wówczas w Lidze Mistrzów. Na warunki Bundesligi i Ligi Europy, to był jednak zespół kompletny. Ciężko się było do czegoś przyczepić, bo po prostu nie mieliśmy punktu odniesienia, który by ich zweryfikował.
– Dobrze, że wspomniał Pan o Thomasie Tuchelu bo chciałbym go wykorzystać, jako odniesienie do kolejnego pytania. Jest on uważany za jednego z taktycznie najlepszych trenerów na świcie. Czy mógłby Pan opowiedzieć nieco, jak taktycznie wyglądał Bayer Xabiego?
– W Niemczech furorę robiło stwierdzenie jednego z piłkarzy, że tak naprawdę to oni sami nie wiedzą, w jakim systemie grają – czy gramy na trzech, czy jednak na czterech obrońców.
– To był system bardzo płynny, hybrydowy, który w trakcie meczu z czwórki przechodził w trójkę lub w piątkę, w zależności od rywala i sytuacji meczowej. Takim piłkarzem, który spajał te systemy był Piero Hincapie, dobrze wam znany z Arsenalu. Był on piłkarzem, który mógł grać na trzech pozycjach – jako półlewy środkowy obrońca, jako lewy obrońca i jako lewy wahadłowy. Dzięki temu, kiedy on był na boisku, można było tymi systemami płynnie żonglować.
– Kluczowe role w układance Xabiego Alonso odgrywali jednak tak naprawdę wahadłowi. Po lewej stronie Alejandro Grimaldo, który był takim bocznym rozgrywającym. Bardzo często gra Bayeru wyglądała tak, że on stawał twarzą do środka boiska, plecami przy linii bocznej i cała gra obracała się niejako o dziewięćdziesiąt stopni z nim w roli centralnej. On, jako ten boczny rozgrywający, pociągał za wszystkie sznurki i projektował grę. Natomiast po prawej stronie robotę robił bardzo szybki i wertykalnie grający Jeremie Frimpong. Oni obaj robili fantastyczne liczby. Zawsze starali się atakować pole karne, kiedy ten przeciwległy wahadłowy sunął z akcją po drugiej stronie i zawsze starali się przeładowywać pole karne, zawsze mieć w nim przewagę liczebną. No i często też kończyli akcję właśnie rozpoczęte po drugiej stronie. Grimaldo najczęściej uderzał z dystansu lub dogrywał piłki ze stałych fragmentów, a Frimpong dynamicznymi zabiegnięciami za linię obrony. To był fundament, na którym Xabi Alonso ustawił ofensywę. Bardzo ważną rolę oczywiście odgrywał Granit Xhaka., którym był szefem tej drużyny, zarówno na boisku, jak i poza nim.
– Bayer Leverkusen bazował przede wszystkim na wysokim, agresywnym pressingu i świetnym kontrpressingu. Pamiętam taki mecz, który był dla mnie punktem odniesienia dla tej drużyny. To był mecz domowy z Unionem Berlin. Może taki trochę niepozorny. Bayer wygrał ten mecz 4:0, ale traktuję ten mecz jako wzorcowy, bo przez praktycznie całą pierwszą część meczu Union właściwie nie wyszedł z własnej połowy. Nawet jak Bayer tracił piłkę, to natychmiast ją odzyskiwał i Union cierpiał tak przez całe 45 minut. To był mecz-wizytówka tamtej drużyny. Bayer był drużyną bardzo wszechstronną, która potrafiła też przejść do obrony niskiej i z takiego ustawienia kontrolować przeciwnika. Pokazali to choćby w niektórych starciach z Bayernem, czy w następnym sezonie w Lidze Mistrzów.
– Taka ewolucja jest w ogóle rzadko spotykana w europejskiej piłce. Zazwyczaj jest tak, że trenerzy budują swoje zespoły począwszy od ustabilizowania defensywy, a potem, na tej podbudowie, dokładają kolejne klocki i rozwijają zespół kierunku posiadania. Natomiast w Bayerze było odwrotnie. Początki Xabiego Alonso były bardzo odważne i bardzo ofensywne, ale z biegiem czasu Bayer coraz częściej stawał głębiej i korzystał z pragmatyzmu. Grał coraz więcej długich piłek na wolną przestrzeń w kierunku Jeremiego Frimponga. To dość niestandardowy proces w europejskiej piłce, by wychodzić od gry bardzo ofensywnej w kierunku piłki pragmatycznej, często obliczonej na konkretnego rywala.
– Bazowanie na kontrpressingu zakłada, że wszyscy w drużynie muszą mocno pracować na boisku. I to jest, moim zdaniem, czynnik, który sprawił, że Xabiemu Alonso w Realu nie wyszło. Początek miał dobry, ale potem górę wzięło ego poszczególnych piłkarzy. Xabi Alonso nie miał też chyba odpowiedniego wsparcia we władzach klubu. To jest trener, który moim zdaniem gwarantuje bardzo dobrą piłkę i gwarantuje dobre wyniki, ale musi mieć pełne poparcie i w zespole, i u szefów. Wtedy wszystko powinno zatrybić.
– Który piłkarz Bayeru mógłby przydać się Chelsea i Xabiemu?
– Niemal wszyscy najważniejsi piłkarze Bayeru z tamtego okresu już z niego odeszli. Mam na myśli Frimponga, ale przede wszystkim oczywiście Wirtza i Xhakę. Wirtz i Xhaka byli chyba najważniejsi w tamtej drużynie.
– Czy takim piłkarzem mógłby być Edmond Tapsoba?
– To jest oczywiście bardzo dobry obrońca, który świetnie wyprowadza piłkę i ma znakomite warunki fizyczne, ale nie jest to piłkarz, który by zmienił oblicze gry drużyny. On może funkcjonować na wysokim poziomie jako środkowy obrońca, ale nic więcej. Chodzi mi o to, że Granit Xhaka był liderem środka pola ale i całej drużyny. Na boisku i poza nim. Wirtz łączył atak z drugą linią, był kreatorem, piłkarzem, który łamał schemat i wprowadzał dużo polotu. Frimpong łączył w sobie cechy wahadłowego i skrzydłowego, bo na tej pozycji tez grywał. A Tapsoba to po prostu bardzo dobry środkowy obrońca, bez cech dodatkowych. N e jest taki piłkarz, który pozwoliłby płynnie zmienić system, jak na przykład Piero Hincapie, Ja szukałbym raczej takiego piłkarza, który wnosiłby coś ekstra. I wydaje mi się, że takiego piłkarza teraz w Bayerze nie ma. Być może w niedalekiej przyszłości takim piłkarzem stanie się Ibrahima Maza. To jest taka namiastka Floriana Wirtza. To jest piłkarz, który się porusza w bardzo podobnych sektorach, który łączy świetnie drugą linię z atakiem, który może grać tak naprawdę na wszystkich pozycjach w środku – od 6 do 10. Jeśli miałbym wskazać takiego piłkarza, który ma potencjał, żeby zaistnieć w Premier League, żeby dać sobie radę w Chelsea i być takim żołnierzem Xabiego Alonso, jakim był w Bayerze Wirtz, to pewnie wskazałbym właśnie na niego.
– Czy oprócz względnie gotowych piłkarzy, albo po prostu gotowych, Xabi sięga po młodzież? Szkółka Chelsea, Cobham, jest znana w całej Anglii z produkcji naprawdę dobrej jakości piłkarz. Pytanie czy Hiszpan byłby chętny do niej zaglądać?
- W Bayerze też wtedy nie było aż tak wielu piłkarzy młodego pokolenia, na których on mógłby tak szerzej postawić. Ująłbym to inaczej – Xabi Alonso pokazał w Bayerze, że potrafi korzystać z piłkarzy nieoczywistych, zmienić im pozycję albo dopasować ją do ich predyspozycji. W Bayerze Leverkusen nie miał też okazji, by szeroką ławą wprowadzić młodych zawodników do gry. Mamy za mało danych, żeby ocenić, czy Hiszpan chętnie wprowadza młodych piłkarzy, czy nie. W Bayerze miał ograniczony materiał w tym względzie. W Chelsea będzie zupełne inaczej.
– Xabi Alonso lubi korzystać z wykrystalizowanej jedenastki, ale na przykład w Lidze Europy stosował dalece posuniętą rotację, wymieniając co mecz 5-6 ogniw. Natomiast w Bundeslidze czy Lidze Mistrzów stawiał raczej na swój ulubiony skład.
– Na sam koniec mógłbym prosić Pana redaktora o jakąś szczerą opinię, jak ten pierwszy sezon mógłby wyglądać? Czy Xabi za sterami Chelsea może odniesie sukces, jak Antonio Conte, który grając bez europejskich pucharów, wygrał mistrzostwo Premier League?
– Stoję na stanowisku, że to jest znakomity trener. To, co zrobił z Bayerem Leverkusen, to bsolutne mistrzostwo. Początki w Realu też były bardzo dobre. Ale pobyt w Realu pokazuje też, że Xabi Alonso musi mieć pełne wsparcie. Musi mieć zaufanie piłkarzy i jeśli będzie je miał, jeśli piłkarze będą chcieli z nim i dla niego pracować, będą chcieli się wywiązywać z jego założeń, to jestem przekonany, że Chelsea osiągnie sukces.
– Trudno mi ocenić, czy będzie to zespół na miarę mistrzostwa, bo to oczywiście jest uwarunkowane wieloma czynnikami. Nie wiemy chociażby, jak będzie wyglądała kadra, jesteśmy świeżo po zakończeniu sezonu. Jestem jednak przekonany, że to będzie znacznie lepszy sezon dla Chelsea i wróci ona na pozycje, na których powinnna być, czyli powalczy mocno o Ligę Mistrzów.
– Ja mam Xabi Alonso za jednego z najlepszych trenerów, jaki pracował w Bundeslidze w ostatnich latach, może nawet w tym wieku. Na waszym miejscu, będąc kibicem Chelsea, z dużym optymizmem czekałbym na nowy sezon. Xabi Alonso to trener, który zarówno od strony taktycznej, jak i w kwestiach kompetencji miękkich, daje sobie świetnie radę. Ma taką naturalną charyzmę, która też niezwykle pomaga mu w pracy.
– Oczywiście, Xabiemu Alonso tez trzeba dać trochę czasu. Ten pierwszy sezon w Bayerze, kiedy obejmował on drużynę będącą na ostatnim miejscu w tabeli, nie był idealny. Oni nawet przegrali 3:0 z Bochum. Tam co prawda grali w 10., to chyba był ostatni mecz sezonu. Zdarzało się, że przegrali jakiś mecz tak zupełnie od czapy. Ale drugi sezon to był absolutny popis. Trzeba zaufać procesowi i to jest też jakiś proces i wykazać się cierpliwością. Jeżeli pozwoli mu się pracować na jego zasadach, jeżeli bossowie będą za nim, a piłkarze go kupią, to jestem przekonany, że nie będziecie mieli powodów do narzekań.
Artykuł Tomasz Urban dla Chelsea24News: Xabi Alonso osiągnie sukces z Chelsea jeśli… pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł „Estevaomania przechodzi najśmielsze oczekiwania!” – Raport The Athletic pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>The Athletic postanowiło się pochylić nad Estevao, który po transferze zachwyca swoją grą w barwach Chelsea.
Tekst zaczniemy od ciekawostki przytoczonej przez The Athletic. Chelsea zaczęła obserwować Estevao od razu po jego transferze do Palmeiras. Już wtedy klub postrzegał go, jako jeden z trzech największych talentów na świecie zaraz obok Yamala i Endricka. Jak widzimy – nie pomylili się.
Camilo Alves dla Globo TV wyjawił, że w Brazylii o wiele cieplejsze słowa mówi się o Estevao, niż jego rodaku grającego (a właściwie siedzącego) w Realu Madryt. Powód? Estevao gra. Jak wiemy jego pobyt na boisku to nie tylko minuty, ale też udane dryblingi czy punkty do klasyfikacji kanadyjskiej.
Co jeszcze warto docenić w Estevao? Tutaj głos można oddać koordynatorowi młodzieżowej sekcji Palmeiras czyli Joao Paulo Sampaio:
– Wiele osób mówiło, że Estevao będzie miał problemy w Anglii przez fizyczność tej ligi, ale on jest bardzo inteligentny w swojej grze. Znajduje sposoby, by wykorzystać swoje umiejętności.
Myślę, że opinia Sampaio jest jak najbardziej trafiona. Estevao jest efektowny i efektywny patrząc na swój wiek i doświadczenie na tym poziomie. Nie powinno dziwić, że w Brazylii go kochają, ale o tym mówi już Samuel Vanancio Certo dla Samuca TV:
– Każdy w Brazylii śledzi progress Estevao. W kraju celebrowaliśmy jego gola przeciwko Liverpoolowi. Zawsze był postrzegany, jako duży talent. Nie zmienił się nawet po podpisaniu umowy z Nike. Wiele osób wróżyło mu transfer do Realu Madryt lub Barcelony, ale teraz ludzie widzą, że Chelsea była najlepszym wyborem. Fani z Brazylii są podekscytowani widząc, jak błyszczy w Europie. Mamy nadzieję, że będzie robił różnice dla Brazylii na przyszłorocznym Mundialu.
Artykuł „Estevaomania przechodzi najśmielsze oczekiwania!” – Raport The Athletic pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Jakim piłkarzem jest Dario Essugo? Redaktor UD Las Palmas Polska odpowiada! pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Latem do Chelsea trafi kolejny piłkarz. Będzie nim Dario Essugo, który obecny sezon spędza na wypożyczeniu w Las Palmas. Ale, jaki to zawodnik? Zapraszam do artykułu by poznać odpowiedź!
Z uwagi na to, że hiszpańska ekstraklasa jest mi dość obca, postanowiłem zaczerpnąć języka u samego źródła. Co prawda nie napisałem do samego Essugo, ani do oficjalnego profilu Las Palmas na X (dawniej Twitter). Postanowiłem napisać do UD Las Palmas Polska, polskiego profilu na X, gdzie głównym tematem jest właśnie ekipa z Wysp Kanaryjskich. Oto krótki komentarz z ich strony:
– Dario Essugo to świetny piłkarz, który od razu po przylocie na Wyspy Kanaryjskie zaczął się mocno wyróżniać. Świetny fizycznie, typowy walczak, którego ciężko przejść gdy jest w swojej normalnej wersji, ale wciąż jest piłkarzem którego trzeba naprowadzić na dobrą ścieżkę bo miewa „odpały”. w Las Palmas miał okres w którym totalnie nie używał głowy, załapał wtedy dwie totalnie niepotrzebne czerwone kartki w odstępie kilku meczów osłabiając mocno zespół. Umiejętności więc są, ale czasem nie idzie to w parze z zachowaniem chłodnej głowy. Więcej ma jednak pozytywnych cech i jest jednym z tych piłkarzy za którymi się tęskni bo dają z siebie wszystko.
W tym miejscu dziękuję redaktorowi z UD Las Palmas Polska za pomoc. Zachęcam do obserwacji ich profilu – *KLIKNIJ TUTAJ* – gdyż takie niszowe, fanowskie i zajowkowe projekty zasługują na rozgłos.
Gdyby sam komentarz mało wam mówił, bądź tak, jak ja, lubicie czytać cyferki i dane, ten fragment tekstu jest dla was. Postanowiłem porównać Dario Essugo z Moisesem Caicedo. Obaj piłkarze grają na pozycji nr „6”. Jeżeli Essugo zostanie na Stamford Bridge na sezon 2025/26, to prawdopodobnie w roli zmiennika Caicedo.
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę poziom zawodników, ligi, drużyn w jakich grają i czas spędzony na boisku. Są to zmienne, na które nie mam wpływu. Zatem ten statystyczny rzut oka nie jest stricte analizą a podchodziłbym do niego w ramach ciekawostki. Zaznaczam, że na tapet biorę tylko rozgrywki ligowe (z czego nie biorę pod uwagę dwóch meczów Essugo w barwach Sportingu z tego sezonu).
Rozegrane mecze/minuty
Gole, asysty/xG, xA
Próby podań, udane podania, procent celności
Kluczowe podania, podania w trzecią tercję, podania w pole karne rywala
Odbiory, przechwyty, zablokowane strzały i błędy prowadzące do oddania strzału przez rywala
Wnioski pozostawiam czytelnikom.
Autorem komentarza jest redaktor UD Las Palmas Polska, statystki wzięte z portalu fbref
Artykuł Jakim piłkarzem jest Dario Essugo? Redaktor UD Las Palmas Polska odpowiada! pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Jamie Gittens – ma potencjał, ale czy dojedzie głowa? pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Jednym z priorytetów Chelsea w przyszłym oknie transferowym będzie zakup nowego skrzydłowego. Jednym z najczęściej przymierzanych przez media do przeprowadzki na Stamford Bridge zawodników jest Jamie Gittens.
20-letni Anglik jest jednym z najbardziej wyróżniających się piłkarzy w szeregach Borussii Dortmund. W związku z częstymi doniesieniami medialnymi na temat potencjalnego transferu skrzydłowego do Chelsea postanowiliśmy przybliżyć naszym czytelnikom sylwetkę wychowanka Reading.
Autorem poniższego tekstu jest Łukasz Koleśnik – https://x.com/lukas131990.
Gittens miał piorunujący początek sezonu 2024/2025 w barwach Borussii Dortmund. Strzelał na zawołanie, z łatwością mijał zawodników i samodzielnie rozstrzygał mecze na korzyść BVB.
Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo. Im dalej w sezon, tym Gittensa coraz mniej. Nowy trener BVB, Niko Kovac w dużej mierze przestał z niego korzystać, a nawet jak dawał mu szansę – to Gittens przechodził obok meczu. Może się to wiązać z mało profesjonalnym podejściem Anglika. Według Ruhr Nachrichten skrzydłowy jest już „głową poza Dortmundem”. W szatni miał nawet otwarcie mówić, że w przyszłym sezonie już go tu nie będzie. Patrząc na jego postawę na boisku, to wydaje się, że media nie są dalekie od prawdy.
Jakim skrzydłowym jest Gittens? Przebojowym, choć wydaje się, że na razie dość jednowymiarowym. Jego znakiem firmowym jest zejście do środka i uderzenie z dystansu. Młody skrzydłowy dysponuje silnym strzałem i szybką nogą. Jest też jednym z najszybszych zawodników BVB (sprint 35,96 km/h), ustępując tylko Karimowi Adeyemiemu i młodzikowi z USA – Cole’owi Campbellowi. Kłopot w tym, że potrafi znikać na całe spotkania. Gdy drybling mu nie wychodzi, to przestaje być użyteczny. W rozegraniu nie błyszczy – nawet gdy uda mu się minąć rywala i wpaść w pole karne, to z ostatnim podaniem bywa średnio. Zresztą – zwykle nie podaje. To kolejny zarzut – gdy Gittens dostaje piłkę, to zwykle ma klapki na oczach i drybluje aż straci. Ponadto można mieć do niego pretensje o zaangażowanie w grę obronną. Po stracie często się wyłącza i nie pomaga zespołowi w odzyskaniu futbolówki.
Gittens ma sporo atutów, dzięki którym może odnieść sukces. Jest w nim potencjał, ale mam wątpliwości czy „jego głowa” pozwoli mu na jego osiągnięcie. Samolubna postawa na boisku i brak profesjonalizmu daje o sobie znać w jego ostatnim sezonie BVB (to zresztą jego pierwszy sezon, w którym „wybił się”). Może to przejściowe i w nowym klubie będzie grał, jak na początku tego sezonu w Dortmundzie. Trudno to jednak przewidzieć.
Artykuł Jamie Gittens – ma potencjał, ale czy dojedzie głowa? pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Chelsea vs szwedzkie zespoły [KĄCIK HISTORYCZNY] pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Jutro jutro o 21:00 czasu polskiego, Chelsea podejmie na wyjeździe szwedzkie Djurgårdens IF.
Kluby spotkają się w ramach półfinałów Ligi Konferencji. The Blues przeszli do tego etapu rozgrywek po pokonaniu w dwumeczu polskiej Legii Warszawa. Natomiast ich jutrzejsi rywale okazali się lepsi od Rapidu Wiedeń.
Starcie między Chelsea a Djurgårdens będzie kolejnym Niebiesko-szwedzkim pojedynkiem w historii klubu. Jak wyglądały one wcześniej? Zapraszam na krótką lekcję historii.
SEZON 1971/72 – Atvidaberg FF, Puchar Zdobywców Pucharów
Chelsea podchodziła do tego spotkania jako zwycięzca poprzedniej edycji rozgrywek. Zespół wierzył, że może obronić tytuł a utwierdziła ich w tym wysoka wygrana w dwumeczu, przeciwko luksemburskiemu Jeunesse Hautcharage [21:0 przyp. red.].
Pierwszy mecz zakończył się remisem 0:0. W drugim starciu, już na Stamford Bridge również oglądaliśmy remis 1:1. W myśl zasad z tamtych czasów, to Atvidaberg przeszło do kolejnej rundy rozgrywek.
SEZON 1998/99 – Helsinborg IF, Puchar Zdobywców Pucharów
Ponownie wczesna faza turnieju, ponownie szwedzki zespół, ponownie Chelsea broni trofeum. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło. Otóż nie do końca, gdyż tym razem to Chelsea wyszła zwycięsko z dwumeczu!
The Blues wygrali pierwsze spotkanie, rozgrywane na Stamford Bridge 1:0. Zwycięską bramkę dla gospodarzy zdobył Frank Leboeuf. Jak okazało się po końcowym gwizdku drugiego spotkania, trafienie Francuza było jedynym w tym dwumeczu i dało Chelsea awans do kolejnej rundy.
Dla ciekawski – Chelsea odpadła z tej edycji turnieju dopiero w półfinale, uznając wyższość hiszpańskiego RCD Mallorca, które w finale uległo Lazio.
SEZON 2018/19 – Malmo FF, Liga Europy
Wracamy do czasów bardziej teraźniejszych. Chelsea spotkała Malmo na etapie 1/32 Ligi Europy. Dwumecz ten nie był zbyt wymagający. W pierwszym spotkaniu w Szwecji, The Blues wygrali 2:1 po golach Oliviera Giroud i Rossa Barkleya. W rewanżu na Stamford Bridge dopełnili formalności i odnieśli zwycięstwo 3:0. Ponownie bramki zdobywali Giroud, Barkley a kropkę nad „i” postawił Callum Hudson-Odoi.
Jak wiadomo mecz przeciwko Malmo był jednym z etapów drogi do finału tamtej edycji Ligi Europy. Ostatecznie to Chelsea wygrała tę edycję turnieju, pokonując w finałowym meczu w Baku Arsenal aż 4:1. Ponadto Olivier Giroud został najlepszym strzelcem rozgrywek (11 goli) a Willian najlepszym asystentem (7 asyst). Był to też ostatni mecz Edena Hazarda w barwach Chelsea.
SEZON 2021/22 – Malmo FF, Liga Mistrzów
Do tej edycji Ligi Mistrzów Chelsea podchodziła w roli obrońcy tytułu. Jak wiemy, ta sztuka zespołowi prowadzonemu wówczas przez Thomasa Tuchela się nie udała. Udało im się za to dwukrotnie pokonać Malmo w ramach fazy grupowej. W pierwszym meczu na Stamford Bridge, The Blues przejechali się po gościach aż 4:0 – bramki zdobywali 2x Jorginho, Andreas Christensen i Kai Havertz. Rewanż był mniej obfity w gole. Na szwedzkiej ziemi wygraliśmy zaledwie 1:0 po golu Hakima Ziyecha.
Chelsea zakończyła tę edycję Ligi Mistrzów na ćwierćfinałach, ulegając Realowi Madryt.
SEZON 2024/25 – Djurgardsen , Ligi Konferencji
Właściwie w tym miejscu nie mam co napisać, gdyż o meczu nie wiemy jeszcze nic. Liczę na spokojne zwycięstwo niskim nakładem sił. Chelsea ma idealną okazję, by polepszyć swój bilans przeciwko szwedzkim klubom, który obecnie wygląda tak:
Artykuł Chelsea vs szwedzkie zespoły [KĄCIK HISTORYCZNY] pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Czy istnieje możliwość sprzedaży Chelsea? Ogromne inwestycje odstraszają potencjalnych kupców pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Chelsea pozostanie w rękach obecnych właścicieli? Ewentualna sprzedaż może być trudna do wykonania.
Szanse na to, że właściciele sprzedadzą Chelsea są bardzo niskie. Obecne konsorcjum posiadające klub zainwestowało na ten moment około 3,5 miliarda funtów, a to oznacza, że potencjalne znalezienie następnego właściciela byłoby ciężkie. Wszystko z powodu tego, że przyszły kupiec musiałby pokryć poniesione koszty.
Trudna sytuacja w sprawie Stamford Bridge
Problem nie wynika tylko z tego jak ogromną kwotę wyłożono na transfery, ale również sprawa modernizacji Stamford Bridge, bądź budowa nowego stadionu. Właściciele przy kupnie zobowiązali się zainwestować w obiekt. Inwestycja tego rodzaju oznacza ogromne wydatki, lecz również w takiej sytuacji koniecznością byłoby przeniesienie meczów domowych w inne miejsce. Od czasu kupna co jakiś czas pojawiają się informacje o planach przebudowy, ale cały czas brakuje konkretów, co również mogłoby odstraszać potencjalnych inwestorów.
Inwestycje bez szybkiego zwrotu
Odkąd konsorcjum Todda Boehly’ego i Clearlake Capital kupiło klub od Romana Abramowicza w 2022 roku, Chelsea wydała prawie dwa miliardy funtów na transfery do pierwszego zespołu i talenty, które mają stanowić o sile zespołu za kilka lat. Mimo tego wyniki pozostawiają wiele do życzenia i kibice zaczynają wątpić w przyszłość projektu, co pokazały ostatnie protesty przed meczem z Southampton.
W ciągu pierwszych dwóch lat wydano około 1 miliard funtów na wzmocnienia, a to stworzyło z The Blues jeden z najbardziej wydających klubów na świecie. Wielkie inwestycje okazały się niewypałem – zespół nie osiągnął oczekiwanych sukcesów. Chelsea dalej nie jest topową drużyną Premier League, a awans do Ligi Mistrzów pozostaje pod znakiem zapytania.
Co będzie dalej z Chelsea?
Niezależnie od eskalujących problemów finansowych i sportowych, właściciele są zdeterminowani, aby kontynuować swój projekt. W klubie istnieje przekonanie, że obecna strategia w końcu pokaże swoje efekty, a Chelsea znowu będzie na szczycie.
Według ekspertów ewentualna sprzedaż klubu wiązałaby się z ogromnym ryzykiem finansowym. Obecna sytuacja sprawnie odstrasza lwią część potencjalnych nabywców. Na obecną chwilę wygląda na to, że Chelsea prędko się nie rozstanie z obecnymi właścicielami, mimo coraz większej presji.
Artykuł Czy istnieje możliwość sprzedaży Chelsea? Ogromne inwestycje odstraszają potencjalnych kupców pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Do baru wchodzi najlepszy pomocnik w Premier League a barman na to „Dzień dobry panie Caicedo!” pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Dowcip z tytułu nie jest tylko dowcipem. To poważna opinia, po której towarzystwo powinno się z tobą zgodzić, a nie wyśmiewać. Po zaledwie roku gry na Stamford Bridge Moises Caicedo wszedł na topowy poziom gry, którego jeszcze u niego nie widzieliśmy.
Kiedyś Jose Mourinho powiedział, że przeciwko Chelsea jest prowadzona kampania. O ile w swojej karierze Portugalczyk powiedział wiele słów, z które przeszły mimochodem a obecnie robi się z nich Tik Tokowe sklejki w stylu „sigma”, tak może tym razem faktycznie miał rację? W końcu w każdym szaleństwie istnieje jakaś reguła, a wyjątki potwierdzają reguły. Lecz do czego zmierzam? Otóż mainstreamowe media mało mówią o formie Ekwadorczyka, jego świetnych statystykach oraz wkładzie w dyspozycję sympatycznych The Blues. Rok temu Moises Caicedo po bardzo długich rozmowach zamienił The Amex na Stamford Bridge. Wierząc portalowi Transfermarkt, Chelsea wykosztowała się na ten transfer 116 milionów euro, co sprawia, że defensywnie usposobiony pomocnik stał się 2. najdroższym piłkarzem w historii klubu oraz 4. w historii całej Premier League. Klub wygrał wyścig o podpis Caicedo rywalizując z Liverpoolem. Gwiazdorski kontrakt, piłkarski projekt oraz sympatie Moisesa zdecydowały, że wybrał stolicę Anglii ponad Miasto Beatlesów.
Osobiście uważam, że pierwszy sezon Caicedo w Chelsea był przyzwoity w kierunku powiedzenia, że był „dobry”. Oczywiście należy zaznaczyć, że grał półkę niżej niżeli w obecnej kampanii, ale na to wpływ ma wiele czynników – nowe miejsce do aklimatyzacji, nowi koledzy z drużyny (dosłownie, my ciągle kogoś kupujemy), nowy trener, którego koncepcje i taktykę musiał poznać, młody zespół, spore wymagania i presja ze względu na cenę. Można powiedzieć, że wejścia do drużyny nie miał najłatwiejszego, aczkolwiek okoliczności łagodzące także się kiedyś kończą. Koniec końców sezonu nie wyszedł najgorzej. W końcu to właśnie jego gol przeciwko Bournemouth został wybrany najlepszym trafieniem w sezonie 2023/24 w Chelsea.
An audacious Moises Caicedo goal when Chelsea last met Bournemouth!
pic.twitter.com/LfRvrheJ6A
— Premier League (@premierleague) September 13, 2024
Wróćmy teraz do teraźniejszości. Moises Caicedo jest obecnie najlepszym pomocnikiem w Premier League. Moim zdaniem to fakt, już nie opinia. W tym sezonie Ekwadorczyk nie tyle odzyskał stałą formę, co dokonał ewolucji niczym Bulbasaur w Venosaura. Jeśli nie znacie się na pokemonach, to polecam zerknąć, jak wygląda jeden i drugi. Caicedo w obecnej kampanii jest wielkim piłkarzem. Matt Law podawał, że w klubie porównuje się go do N’Golo Kante, które również w grze defensywnej i destrukcji był prawdziwym mistrzem. Między murami ośrodka treningowego w Cobham słychać głosy mówiące, że to obecnie ściśle topowy pomocnik na świecie. To przekonanie w klubie nie powinno nikogo dziwić. Patrząc na to w liczbach możemy sobie tylko zobrazować, jak świetnie prezentuje się 22-latek. Statystyki zapożyczone z portalu Fbref:
Powiem więcej – drugi najlepszy defensywny pomocnik w Premier League (ogólnie, nie patrząc na formę i nie licząc kontuzjowanego Rodriego), czyli Declan Rice w niemal każdej (w ostatniej mają remis po 0) statystyce jest gorszy niż Moises Caicedo. Zniżka formy Anglika jest widoczna. Rok temu pisano, że to Arsenal rozbił bank na lepszego pomocnika i faktycznie – wówczas to piłkarz The Gunners imponował lepszą formą niż Caicedo. Jakby porównać do to pokemonów, to w Chelsea mieliśmy Bulbasaura a Arsenal miał Ivysaura. Może cieszyć fakt, że oficjalny profil Premier League również zaczął zauważać wyższość Caicedo nad pomocnikiem Kanonierów.
Declan Rice vs Moises Caicedo in the Premier League this season. pic.twitter.com/0RxiMjSJVa
— Blue Season News (@YourBlueSeason) November 7, 2024
Przede wszystkim oprócz przewagi w statystykach defensywnych, warto zauważyć, że Moises wręcz złomuje Rice’a pod względem podań do przodu. I to kolejny element, gdzie warto docenić Caicedo. On jest po prostu bardzo dobry z piłką przy nodze oraz w grze do przodu. Nawet ostatnio zdobył przedniej urody bramkę w meczu przeciwko Manchesterowi United a za tamten, świetny występ, należała się mu ona, jak psu buda. Na początku przygody Caicedo z Chelsea lekko wyśmiewałem jego pokraczne ułożenie ciała przy próbie przerzutu piłki. Szczerze mówiąc trochę mi głupio, bo 22-latek jest tak dobry w tej materii, że może to robić nawet stojąc na głowie – byle nie schodził z obecnego poziomu.
Caicedo's strike vs Man United!
pic.twitter.com/n4xpBaVMyf
— EuroFoot (@eurofootcom) November 3, 2024
Zresztą umiejętności rozgrywania Caicedo można było zobaczyć przeciwko West Hamowi czy Liverpoolowi. W obu sytuacjach popisał się on bardzo ładną asystą do Nicolasa Jacksona. A ogólny repertuar zagrań pomocnika jest znacznie szerszy. W samej Premier League aż 120 razy podał on w trzecią tercję rywala (ta, gdzie my atakujemy a rywal broni) i to najlepszy wynik w Chelsea. Drugi Cole Palmer ma takich podań o 15 mniej.
Moises Caicedo playmaking doesn't get hyped enough!!!
First it was that assist to Jackson vs Westham and today this. At the moment he can't put any foot wrong and I love that for him… pic.twitter.com/k4IqfOm3jg
— 𝐉𝐄𝐑𝐑𝐘 (@badboy_jerry) October 20, 2024
Jak to wygląda w liczbach? Znów posłużę się tymi z portalu Fbref:
Warto zaznaczyć, że są to statystyki liczone od początku tego sezonu a Caicedo tylko 5 SCA i 1 GCA zanotował grając dla kadry. Aczkolwiek liczby te nabił nie przeciwko jakiejś Jamajce a Argentynie *ironiczny uśmiech autora*. Moim zdaniem porównania Caicedo do Kante nie są do końca słuszne. Powód tego jest prosty – ten pierwszy jest o wiele lepszy w grze piłką oraz grze ofensywnej. Mając na uwadze, że Moises ma zaledwie 22 lata, można wierzyć, że będzie jeszcze lepszy. Aż strach o tym myśleć. Moises Caicedo wielkim piłkarzem jest, no i najlepszym pomocnikiem w Premier League w tym momencie.
Dziękuję za uwagę, Kacper Piwkowski!
Artykuł Do baru wchodzi najlepszy pomocnik w Premier League a barman na to „Dzień dobry panie Caicedo!” pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Był sobie Thomas Tuchel – Wygrani i przegrani zatrudnienia Niemca na stanowiska selekcjonera reprezentacji Anglii pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Parę dni temu Thomas Tuchel został ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Anglii. Umowa Niemca będzie obowiązywać do końca kwalifikacji na Mundial w 2026 roku. Choć zdania na temat zatrudnienia byłego trenera Chelsea na stanowisko szkoleniowca Synów Albionu są podzielone, tak w tym tekście nie będziemy się nad tym rozwodzić. Zamiast tego skupimy się na tym którzy zawodnicy Chelsea mogą zyskać na zatrudnieniu Tuchela oraz dlaczego.
Oczywiście grupy zawodników można podzielić na dwie – ci, którzy pracowali z Tuchelem w trakcie jego pobytu na Stamford Bridge, oraz ci, którzy nie mieli tej okazji. Do pierwszego zbioru można zaliczyć Reece’a Jamesa, Bena Chilwella czy Marcusa Bettinelliego. Oczywiście grupa, z którą Tuchel nie pracował, jest większa. Niemiec nie miał okazji trenować Cole’a Palmera, Noniego Madueke, Jadona Sancho, Kiernana Dewsbury-Halla, Leviego Colwilla czy Tosina Adarabioyo. Oczywiście warto wspomnieć także o Raheemie Sterlingu i Carneyu Chukwuemece, którzy dołączyli do klubu niewiele przed zwolnieniem Niemca.
Aby było prościej i przyjemniej swój tekst zacznę od piłkarzy, którzy mogą być podstawą układanki Tuchela w kadrze a pierwszym nazwiskiem (chyba nikogo nie zdziwię) będzie Cole Palmer. Anglik jest fantastycznym piłkarzem – jako ofensywny zawodnik posiada wszelkie cechy topowego i kompletnego piłkarza. Kreatywność, umiejętności strzeleckie, dobre warunki fizyczne, boiskowa inteligencja, świetna technika przy uderzeniach i podaniach a przede wszystkim także ta użytkowa. Obecnie Anglicy nie mają pół piłkarza, który na pozycji nr „10” mógłby zabrać miejsce w składzie Palmerowi. Oczywiście – można się spodziewać, że pod batutą Niemca, Cole będzie miał więcej zadań defensywnych, aczkolwiek takowe posiadał też za Mauricio Pochettino i wywiązywał się z nich przyzwoicie. Palmer może być też idealną alternatywą dla Bukayo Saki, bowiem (nie zdziwię się, jeśli zobaczymy go na lewym wahadle) na tej pozycji nasz diament też się odnajduje. Chociaż osobiście uważam, że będziemy oglądać Palmera w środku pola, zapewne operującego w prawej półprzestrzeni i współpracującego ze skrzydłowym w postaci gracza Arsenalu.
Cole Palmer's four goals against Everton
pic.twitter.com/oM5fc7hSxa
— Premier League (@premierleague) April 18, 2024
Drugim piłkarzem, który może zyskać na zatrudnienia Tuchela na wspominanym wyżej stanowisku jest oczywiście Reece James. Anglik grał u Niemca jako wahadłowy i prawy obrońca, choć nie jestem pewien czy w trójce z tyłu, jako pół prawy stoper też go nie widziałem. Oczywiście James to świetny piłkarz, kiedy jest tylko zdrowy. Tym, co może go powstrzymać przed grą w kadrze, są jego regularne urazy bądź ewentualna wybitna forma Trenta Aleksandra-Arnolda. Wspominając występy Jamesa za czasów Tuchela jestem pewien, że z przyjemnością oglądalibyśmy głębokie wrzutki na Harry’ego Kane’a. Ewentualnie, Anglik byłby dobrą alternatywą, jako pół prawy stoper, ale to trochę myślenie życzeniowe, aby pogodzić w jednym składzie go i Trenta. Trzeba też mieć na uwadze, że gra Jamesem w „trójce” z tyłu to kastrowanie jego ogromnych umiejętności ofensywnych.
Thomas Tuchel & Reece James #CFC pic.twitter.com/9r1f3vofK3
— CFC Pics (@Mohxmmad) July 20, 2022
Natomiast w tej samej „trójce” widzę Leviego Colwilla, dla którego gra w takim systemie jest czymś naturalny. Nasz stoper występował tak w Huddersfield, Brighton, a także w Chelsea. W jego przypadku gra na wahadle czy boku może go ograniczać, gdyż poza aspektami defensywnymi, Colwilla charakteryzuje duże opanowanie przy wprowadzaniu piłki oraz długie podania, którymi zdobywa mnóstwo terenu. No i co, jak co, ale Colwill potrafi rzucić przerzut jak mało kto. Portal 90min umieścił go, jako drugiego najlepszego angielskiego lewego obrońcę, ale granie nim tam nie ma sensu. To nie jest jego pozycja, o czym sam piłkarz wspominał jakiś czas temu i co mogliśmy widzieć za kadencji Mauricio Pochettino, który pchał tam Leviego, jak Pani Basia mięso wołowe do maszynki, by je zmielić. Tylko argentyński sympatyk cytryn mielił jego umiejętności ofensywne.
Levi Colwill has registered more successful passes (106) in a single game than any other Chelsea player so far this season.
Leading. #CFC pic.twitter.com/1fNdKUFL1Q
— Mozo Football (@MozoFootball) October 17, 2024
Kolejnym i chyba ostatnim zawodnikiem, który może zyskać pod sterami Tuchela jest Ben Chilwell, ale… Musi zmienić klub. Nie widzę przyszłości Benjamina na Stamford Bridge. Powiem więcej, moje zdanie popiera zarząd Chelsea (bardzo poważni ludzie) i on sam powinien mieć świadomość, że nie ma w klubie dla niego miejsca. Dopóki jest zdrowy to dla dobra Chelsea i zawodnika ich ścieżki mogłyby się rozejść zimą. Wątpię, że Tuchel postawiłby na zawodnika, który ostatnie minuty zagrał 24 września przeciwko 4-ligowemu Barrow.
Najlepszą wersję Bena oglądaliśmy właśnie, gdy trenerem The Blues był Thomas Tuchel. W ofensywie to naprawdę jakościowy zawodnik a motoryką nadrabiał braki defensywne. Pytanie tylko, jak po tylu urazach i takim czasie bez gry będzie on wyglądał. Bardziej, jak piłkarz Chelsea czy piłkarz Barrow. Niemniej jednym z aspektów, które są na rękę Chilwellowi jest fakt, że Anglia nie posiada dobrych, lewych obrońców i może z braku porządnych alternatyw, to właśnie Ben będzie jedną z głównych, o ile nie jedyną opcją na wahadło. PS. jest jeszcze Bukayo Saka, ale głupio mówić o tym pomyśle głośno.
On This Day in 2021, Ben Chilwell did THIS against Brentford
#CFC pic.twitter.com/lBsLaFHIBJ
— CFC-Blues (@CFCBlues_com) October 16, 2024
Natomiast mam problem co do jednoznacznej oceny Noniego Madueke i Jadona Sancho. Moim zdaniem są to piłkarze, którzy mogą być dobrym i ciekawym uzupełnieniem angielskiej kadry – dobrzy dryblerzy, jeden nastawiony na ciągłe atakowanie i drugi z umiejętnością przytrzymania piłki przy nodze. Jednakże trudno mi sobie wyobrazić, by Noni wygryzł ze składu Sake czy Palmera. Może być opcją, by któryś z nich odpoczął przeciwko słabszemu rywalowi, ale nie widzę w nim (być może jeszcze i wrócimy tu w 2026 roku) opcji na pierwsze miejsce w tej kadrze. Co prawda pod wodzą Pochettino, Madueke poprawił swoją dyscyplinę taktyczną i teraz częściej widzimy go, jak pomaga Malo Gusto na prawej stronie, ale dalej to nie ta półka. Natomiast do Sancho chyba jestem przychylniej nastawiony. To dojrzalszy i bardziej ukształtowany piłkarz. Choć jego rywalami o skład mogą być Foden i Grealish, tak nie widzę naprawdę niepodważalnej kwestii, dlaczego obaj nie mogą być pominięci jego kosztem. Oczywiście, Phil Foden to trzecie genialne dziecko nowego pokolenia angielskich gwiazd, ale jednocześnie od dłuższego czasu jest bez formy. Jacka Grealisha też cenię, ale ponownie – czy Jadon Sancho w formie i z liczbami nie będzie lepszą opcją? Jednoznacznie tego nie stwierdzę, ale bliżej mi powiedzieć „tak!” niż „nie!”.
Madueke and Sancho, being isolated against wingers, have paid off in the early weeks of the Premier League season. Their dribble success rates have been impressive.
Madueke: 9/17 (52.9%)
Sancho: 12/17 (70.6%)The former is better at producing shooting opportunities when cutting… pic.twitter.com/nYpLGrOavS
— Fahd (@fahdahmed987) October 15, 2024
Kogo nie widzę w kadrze Anglii prowadzonej przez Tuchela? Tosina Adarabioyo. Stety, albo niestety nasz stoper to nie ta półka i nie tak duże nazwisko, a przynajmniej nie tak renomowane. Na ten moment to tylko rezerwowy w Chelsea. Nawet Trevoh Chalobah ma więcej minut w Crystal Palace. Zakładając, że pół lewym stoperem zostanie Colwill a pół prawym np. Ben White, na centralnym defensorze może się przewinąć wiele ciekawych nazwisk a Adarabioyo jest jednym z ostatnich w kolejce.
Tak samo nie ma co liczyć na sensacyjne powołanie Kiernana Dewsbury-Halla, bo to piłkarz za słaby, by reprezentować barwy Chelsea a co dopiero kadry. Dla mnie to absurdalny transfer naszego klubu i tak samo uważałbym o jego powołaniu. Anglia ma piłkarzy na pozycję „6”, „8” a na „10” widzę naszego Cole’a Palmera.
Marcus Bettinelli? Pozwolę sobie to zobrazować: Gdyby dziesięciu bramkarzy godnych postawienia w między słupkami reprezentacji Anglii zrobiło imprezę w jednym pokoju, to Bettinelli nie byłby w tej dziesiątce, nie stałby przed drzwiami do pokoju czekając aż ktoś go wpuści, a mijałby dom. Taki jego los i zapewne mu to nie przeszkadza, po prostu mówmy, jak jest i raczej będzie.
Marcus Bettinelli has received more yellow cards (1) than he has made Premier League appearances (0) since joining Chelsea in 2021 pic.twitter.com/uHE8FpxnXH
— WhoScored.com (@WhoScored) December 26, 2023
Honorowe wyróżnienie: Raheem Sterling – jego czas na topowym poziomie i tym bardziej w kadrze minął. Anglia ma na tyle dobrze obsadzone oba skrzydła, że nie widzę na żadnym Sterlinga, jako podstawowego gracza. Chyba, że wszyscy reprezentanci stracą którąś nogę.
Natomiast Carney Chukwuemeka? Cóż, mówimy o głębokim rezerwowym w Chelsea, który nie jeździ na kadrę U20, bo jest wiecznie kontuzjowany a w kadrze U21 nigdy nie zadebiutował. Moim zdaniem bez szans, aby debiutował u Tuchela, chyba, że przeciwko Wyspom Owczym przy wyniku 7:0.
THANKS FOR YOUR ATTENTION, Kacper Piwkowski
Artykuł Był sobie Thomas Tuchel – Wygrani i przegrani zatrudnienia Niemca na stanowiska selekcjonera reprezentacji Anglii pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł João Félix – Jak niepotrzebne słowa mogą skomplikować Ci karierę pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Joao Felix już niebawem dołączy do Chelsea z Atletico Madryt. O komentarz w sprawie dotychczasowej kariery Portugalczyka poprosiliśmy redakcję Polskie Materace.
Chelsea finalizuje transfer Joao Felixa z Atletico Madryt. The Blues są już bardzo blisko podpisania umowy z Portugalczykiem i zapewne w nadchodzących dniach ruch ten zostanie oficjalnie potwierdzony.
Niniejszy tekst podsumowujący dotychczasową karierę wychowanka Benfiki po transferze do Hiszpanii z perspektywy kibica Atletico Madryt powstał dzięki uprzejmości redakcji Polskie Materace. Jego autorem jest Jakub Nowakowski. Za wysiłek i włożony czas dziękujemy oraz zapraszamy do obserwowania Polskich Materacy w serwisie X.
Polskie Materace – https://x.com/AtletiPolonia
Trudny początek w Madrycie
Gdy przychodził do Atletico Madryt w 2019 roku, wszyscy określali go mianem “Puro Talento” (czysty talent). Media, kibice oraz przeogromna cena, którą zapłacili Rojiblancos za transfer Portugalczyka, narzucały na 20-letniego wtedy João Félixa niesamowitą presję. Wszyscy oczekiwali, że wejdzie on w buty Antoine’a Griezmanna i zostanie liderem drużyny. Jak wszyscy dobrze wiemy, stało się całkowicie inaczej.
Dlaczego taki talent nie wypalił
Portugalczyk spędził w Madrycie trzy i pół roku, strzelając przez ten czas 34 bramki i notując 18 asyst w 131 spotkaniach.
João Félix często notował występy ładne dla oka, przepełnione różnego rodzaju dryblingami i ekwilibrystycznymi podaniami, które ostatecznie nie okazywały się zbyt skuteczne. Wielokrotny reprezentant Portugalii grał efektownie, lecz nieefektywnie. W żadnym swoim sezonie La Liga nie przekroczył granicy 10 bramek.
Forma Félixa była często zależna od jego głowy. Jeśli trener nie wystawiał go w wyjściowym składzie, a w mediach spadał na niego hejt, to jakość występów João automatycznie spadała. Niezliczoną ilość razy Félix wydawał się obrażony na Simeone, za to, że Argentyńczyk wybiera innych napastników do pierwszej jedenastki.
Innym ważnym aspektem, który mocno wpływał na formę portugalskiego zawodnika w Atleti były kontuzje. Przez całą przygodę w Madrycie, Félix opuścił łącznie 42 spotkania, pauzując przy tym 272 dni! Wiele razy, kiedy młody João się rozkręcał, jego karierę hamowały urazy… Czy to powracające problemy z kostką, czy z kolei kontuzje mięśniowe.
Duża presja, konflikty z trenerem, częste urazy i słaba głowa… To właśnie te czynniki wpłynęły na to, że historia João Félixa w Atletico Madryt nie zakończyła się happy endem.
Przerwa od Madrytu i słynne wywiady
Sezon 2022/2023 zaczął się dla Félixa fenomenalnie. Atletico na inaugurację sezonu wygrało z Getafe 3:0, a młody Portugalczyk zaliczył trzy asysty! Wszyscy myśleli, że tridente Felix-Morata-Griezmann może poprowadzić Colchoneros do rzeczy wielkich. Stało się kompletnie inaczej…
Cały zespół wydawał się daleki od optymalnej formy, a sam João po fantastycznym starcie trochę przygasł.
Decydującym momentem okazały się być wrześniowe Derby Madrytu rozgrywane na Metropolitano. Atletico uległo Realowi, przegrywając 1:2, a Felix po szóstej kolejce nadal nie miał na koncie żadnej zdobytej bramki…
Po tym spotkaniu rozpoczęły się poważne problemy Portugalczyka. Były zawodnik Benfiki nie wyszedł w pierwszym składzie przez OSIEM kolejnych meczów w La Liga! Wchodził zaledwie na ostatnie minuty bądź całe spotkania spędzał na ławce.
Konflikt João-Cholo się nasilał. Kibice byli zdziwieni. Często gdy Felix wchodził na murawę, pokazywał się dobrze, nieraz lepiej od startującego Moraty czy Cunhi.
Pod koniec października miał miejsce pamiętny mecz Cadiz – Atletico Madryt. Rojiblancos grali fatalnie. Cholo był bezradny i inaczej niż zwykle, wpuścił Félixa w okolicach 60 minuty. Gdy Colchoneros stracili drugą bramkę na dziewięć minut przed końcem spotkania, wszyscy myśleli, że jest już pozamiatane. Aż do minuty 85, w której Felix rozpoczął strzelanie! Po strzale z przewrotki piłka wpadła do siatki Kadyksu, a już cztery minuty później, po pięknym uderzeniu zza pola karnego João wyrównał wynik spotkania. Atleti straciło jednak w ostatnich momentach spotkania bramkę na 3-2 dla Cadizu, lecz Portugalczyk udowodnił wtedy, że powinien grać zdecydowanie więcej.
Była końcówka 2022 roku, zbliżał się Mundial w Katarze. João Félix podczas turnieju udzielił gazecie AS wywiadu, w którym powiedział:
– Kiedy skończą się Mistrzostwa Świata, nadejdzie czas, aby porozmawiać o Atletico.
Félix podkreślał również, że grając w reprezentacji, jest szczęśliwszy, niż w Atletico. Takie słowa zawodnika rozpoczęły niejako sagę transferową o podpis Portugalczyka. W grze były przede wszystkim dwa londyńskie kluby, Chelsea i Arsenal.
11 stycznia 2023 roku, João Félix oficjalnie został wypożyczony do The Blues za 11 mln euro. Wszystko wskazywało na to, że Portugalczyk w końcu wróci do swojej fantastycznej dyspozycji, którą prezentował, grając jeszcze w swojej ojczyźnie. Tak się oczywiście nie stało. Podczas pobytu w Londynie, João zdobył zaledwie cztery bramki w szesnastu spotkaniach, a to, co najbardziej zapadło w pamięć kibicom z tamtego czasu, to wywiadu atakujące Atletico.
Felix wielokrotnie wspominał w rozmowach z dziennikarzami, że styl gry Atletico nie był dla niego korzystny. Padły również słowa o samym Diego Simeone! João stwierdził, że filozofia preferowana przez Cholo nie sprzyja ŻADNEMU zawodnikowi.
Przez takie słowa konflikt się pogłębiał. Do Chelsea od nowego sezonu miał dołączył Mauricio Pochettino. Nowy szkoleniowiec od razu zadeklarował, że nie widzi Portugalczyka w swojej drużynie, co oznaczało, że João najprawdopodobniej wróci do Atletico.
Katalońska telenowela i kolejne trafne wywiady
18 lipca 2023 roku, tego dnia światło dzienne ujrzał wywiad João Félixa dla Fabrizio Romano, w którym padły następujące słowa:
– Barcelona zawsze była moim pierwszym wyborem i chciałbym dołączyć do tego klubu. To od dziecka było moje marzenie.
Dla kibiców Atletico był to cios prosto w serce. Mimo że wielu było już rozdrażnionych poprzednimi wywiadami Félixa, jeszcze za czasów gry w Chelsea, to większość wspierała Portugalczyka w 100%, często stawiając go ponad Cholo Simeone. Słowa o “miłości” do ligowego rywala mogłyby się wtedy wydawać szczytem możliwości João Félixa, lecz niestety z perspektywy sympatyków Atletico, był to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Po wielotygodniowej telenoweli związanej z transferem João Félixa, FC Barcelona 2 września oficjalnie potwierdziła, że Portugalczyk dołączy do zespołu na zasadzie wypożyczenia. Początek jego przygody w Katalonii wyglądał naprawdę obiecująco. W czterech pierwszych meczach w barwach Blaugrany strzelił 3 gole i zanotował 2 asysty. W porównaniu do dwóch poprzednich zespołów, na razie wszystko szło po myśli Félixa.
Relacje João-Atleti były już strasznie napięte, a że Rojiblancos nie zawarli w umowie wypożyczenia klauzuli strachu, w końcu musiał nadejść moment ponownego spotkania Félixa z drużyną Simeone.
3 grudnia Colchoneros zmierzyli się z Barçą na Stadionie Olimpijskim. Już od początku meczu, wszystkie oczy były skierowane w kierunku jednej postaci, João Félixa. A to między innymi przez słowa Portugalczyka, które padły w wywiadzie dla ESPN:
– Oczywiście, że wolę styl Barcelony. Jeśli zapytasz dowolnego zawodnika, także Atletico, powiedzą, że wolą spędzać więcej czasu na atakowaniu. Jeśli odpowiedzą inaczej, to kłamią.
Portugalczyk już w 28 minucie wpisał się na listę strzelców, lecz to, co wydarzyło się po golu, najbardziej oburzyło fanów Atletico. Felix wykonał intencjonalną cieszynkę, wskazując przy tym wyraźnie na herb Blaugrany. Można przyjąć, że ten moment zakończył karierę João Félixa w Atletico Madryt. Takie zachowanie kompletnie przekreśliło go w oczach kibiców Rojiblancos. Nie okazał, chociażby krzty szacunku swojemu, jakby nie patrząc obecnemu klubowi, gdyż do Barcelony przyszedł wyłącznie na jeden sezon.
Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że owe gesty nie wyszły Felixowi na dobre.
Marzenia legły w gruzach… Powrót na stare śmieci
Z każdym miesiącem João odgrywał coraz mniejszą rolę w zespole Xaviego. W fazie pucharowej Ligi Mistrzów ani razu nie wyszedł w wyjściowym składzie! Przegrywał rywalizację z Raphinhą oraz Ferminem Lopezem. Mimo mniejszej ilości minut nie brakowało mu zaangażowania, lecz João Félix po prostu wypadł z planów trenera Blaugrany.
Portugalczyk musiał pogodzić się z myślami, że powrót do Atletico jest bardzo prawdopodobny.
W Barçy zmienił się szkoleniowiec. Xavi opuścił klub, a jego rolę zajął Hansi Flick, który deklarował, że widzi w Félixa w planach na nowy sezon, lecz przejście Daniego Olmo do stolicy Katalonii całkowicie zamknęły dyskusję w sprawie ponownego wypożyczenia Portugalczyka.
Ostatecznie João Félix po nieudanym EURO wrócił do Atletico, gdzie ku zdziwieniu wszystkich zaczął uczęszczać na treningi z Diego Simeone.
Przeprosiny, refleksję oraz ponowny mecz w koszulce Atletico
26 lipca João Félix z pokorą zaczął trenować do sezonu 2024/2025. Nie sprawiał problemów, zarówno trenerowi, jak i kolegom z drużyny. Mimo że wielu nie wyobrażało już sobie zobaczyć Portugalczyka w koszulce Atletico, to taka okazja szybko się nadarzyła. Felix zagrał już w drugim sparingui, meczu przeciwko Getafe. Spotkanie to zakończył z bramką i dobrymi wrażeniami, jakie po sobie pozostawił na boisku. W czasie kiedy w mediach pojawiały się kolejne plotki transferowe, João rozgrywał kolejne mecze w barwach Colchoneros. Mecz letniego tournee przeciwko Kitchee SC zakończył z asystą, a w spotkaniu z Juventusem ponownie wpisał się na listę strzelców.
Kto wie, być może gdyby nie nieprzemyślane wywiady i słowa wypowiedziane pod wpływem emocji, João Félix mógłby zostać w Atletico. Obecnie ani klub, ani kibice nie chcą, żeby taka sytuacja stała się faktem.
Ponownie z lwem na piersi?
Mimo że przez większość okienka transferowego nie mogliśmy się doczekać na ofertę innego klubu w sprawie Portugalczyka, to niepowodzenie przenosin Samu Omorodiona do Chelsea otwiera przed Felixem nową opcję-powrót do niebieskiej części Londynu.
W ostatnich dniach codziennie jesteśmy bombardowani nowymi plotkami w sprawie transferu João do The Blues. 19 sierpnia padło słynne “Here we go “ od Fabrizio Romano, co zwiastuje tylko jedno. João Félix zakończy swoją przygodę z Atletico!
Transfer João ma pomóc w przenosinach Conora Gallaghera do Madrytu, więc Materacom bardzo zależy na sprzedaniu Portugalczyka. Tym razem już nie wypożyczeniu, a transferze definitywnym za kwotę oscylującą w granicach 60 mln euro z bonusami. João Félix po 5 latach zakończy przygodę z Atletico Madryt, przepełnioną kontrowersjami, żalem i brakiem spełnienia.
Zobaczymy co tym razem stanie się problemem João Félixa, jeśli ostatecznie trafi on do Chelsea. Kolejny zły trener, kibice, niesprzyjająca prasa, niepasujący system… Czasami lepiej zastanowić się nad sobą, niż winić wszystkich dookoła.
Artykuł João Félix – Jak niepotrzebne słowa mogą skomplikować Ci karierę pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Artykuł Jakim bramkarzem jest Filip Jorgensen? Ujawnia redaktor Villarreal CF Polska pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>Filip Jorgensen już niebawem trafić ma do Chelsea. O tym, jakim golkiperem jest Duńczyk, zdradził nam Robert Kobza, redaktor Villarreal CF Polska.
Przed przystąpieniem do właściwego tekstu dziękujemy za wypowiedź Robertowi i zachęcamy do śledzenia konta Villarreal CF Polska w serwisie X. Trafić na nie można klikając w nazwę lub TUTAJ.
Filip Jorgensen został wybrany przez Chelsea jako godny rywal Roberta Sancheza jeśli chodzi o miejsce między słupkami The Blues. Jeśli wierzyć doniesieniom Fabrizio Romano, bramkarz już niebawem trafi na Stamford Bridge, a cała transakcja jest już na finalnym etapie.
W związku z tym postanowiliśmy przybliżyć nieco polskim fanom Chelsea to, czego można spodziewać się po 22-latku i jak prezentował się w minionym sezonie strzegąc dostępu do bramki Villarealu.
O atutach oraz sposobie gry Filipa Jorgensena specjalnie dla Chelsea24News wypowiedział się Robert Kobza, redaktor Villarreal CF Polska.
– Faktem jest, że puścił najwięcej bramek ze wszystkich bramkarzy La Liga w sezonie 23/24, ale ta statystyka nie oddaje, jak istotnym był graczem, bo jednak mieliśmy zawirowania trenerskie i słaby sezon przed panowaniem Marcelino.
– Nie boi się wychodzić do wrzutek (których często szukali rywale przeciwko nam), ale nie wychodzi za często wysoko poza pole karne, pewniej się czuje na piątym metrze. Preferuje krótkie rozegranie piłki, ale to bardziej specyfika naszego zespołu. Celnie wykopać piłkę potrafi, ale zawsze czuję niepokój gdy się mu poda piłkę.
– Zawdzięczamy mu wiele punktów za sprawą jego niekiedy niemożliwych interwencji. Zdarzają mu się babole, ale można to powiedzieć o każdym bramkarzu. Stylem przypomina mi Szczęsnego, pomijając już wspomniane wysokie wychodzenie poza pole karne, no i niestety lubi wypluć piłkę do przeciwnika, ale nadal rzadziej niż Reina.
– Osobiście nie jestem fanem tego bramkarza, nigdy nie traktowałem go jako największy talent w zespole B czy Juvenilu, ale zawdzięczam mu wiele i doceniam, jak dorósł i dojrzał na bramce. Cena znowu zaniżona ze względu na niską klauzulę, ale to już nasz problem z podpisywaniem kontraktów.
Filip Jorgensen w poprzednim sezonie w La Liga rozegrał 36 spotkań. Musiał wówczas wyciągać piłkę z siatki aż 63 razy. Warto jednak zaznaczyć, że golkiper był bardzo zapracowany. Notował średnio 4 interwencje na mecz, a na przestrzeni całego sezonu obronił 144 strzały.
Villareal z Duńczykiem w składzie zakończył ligowe zmagania na ósmej lokacie w tabeli.
Artykuł Jakim bramkarzem jest Filip Jorgensen? Ujawnia redaktor Villarreal CF Polska pochodzi z serwisu Chelsea24News.
]]>