Nigdy wcześniej nie widziałam trzylatka, który wyglądałby tak poważnie. To zdecydowanie odróżniało go od pozostałych uczestników zajęć angielskiego, które w trakcie studiów prowadziłam w poznańskim "Zamku". Początkowo sądziłam, że rodzice ubrali chłopca tak odświętnie z okazji rozpoczęcia roku. Jednak Jaś zawsze miał na sobie jasną koszulę i ciemną marynarkę, a w cieplejsze dni – kamizelkę i obowiązkowo muchę lub krawat pod szyją.
]]>Impreza z okazji dwudziestej rocznicy ślubu Agaty i Sebastiana okazała się wytwornym balem w stylu retro. Patrząc na ludzi wyjętych ze stron "Wielkiego Gatzby" ledwie rozpoznawałam bliskich gospodarzy - ich rodziców, rodzeństwo, dzieci, kuzynów i przyjaciół.
]]>Podobnie jak inni uczestnicy szkolenia odczuwam dreszcz ekscytacji. Za chwilę przybędzie On! Jim Kepner. Jeden z najlepszych na świecie specjalistów w dziedzinie psychoterapeutycznej pracy z ciałem. Autor „Biblii”, z której uczyłam się na studiach oraz licznych kursach. Człowiek legenda. Ekspert. Dla wielu – niekwestionowany guru.
]]>„Poznajcie się. To jest Asia. Będzie wychowawcą i jednocześnie kierownikiem kolonii” – powiedziała organizatorka, gdy wsiadałam do autokaru, który miał nas zawieźć do Zakopanego. Spojrzałam na uśmiechniętą, błękitnooką, starszą ode mnie o kilka lat dziewczynę i pomyślałam, że bije od niej fajna energia. To dobrze wróżyło na najbliższe trzy tygodnie, które my – kadra – mieliśmy spędzić ze sobą i z kilkudziesięcioosobową grupą podopiecznych.
]]>Siedzę w kinie. Ne ekranie spin doktor wykrzykuje do swojego klienta: „Wbij sobie do głowy, że na ludzi najsilniej oddziałuje twoja mowa ciała (55%), w drugiej kolejności ton głosu (38%), a dopiero na ostatnim miejscu słowa (7%)!”
]]>Kreowanie czarnych scenariuszy, przewidywanie katastrof… – kiedyś byłam w tej konkurencji prawdziwą mistrzynią. W każdej niemal sytuacji pytałam: „A co jeśli…?”, a w odpowiedzi moja wyobraźnia kreśliła najkoszmarniejsze wizje. Sądziłam, że w ten sposób przygotuję się na wszelkie zagrożenie. Tymczasem skutek był odwrotny. Jedna negatywna myśl wywoływała kolejną, ta kolejną i kolejną, aż w końcu docierałam do obrazów tak upiornych, że zamiast przeciwdziałać potencjalnym problemom, wpadałam w obezwładniający stupor.
]]>– Co zrobić, żeby szef przestał mnie lekceważyć? – pyta klient.
– Może wyjaśnij mu spokojnie, co czujesz, gdy on traktuje cię w ten sposób? – radzi psychoterapeuta.
– Niestety, to nie przejdzie. Wiele osób próbowało, ale zawsze wywoływało to efekt odwrotny od zamierzonego.
– Rozumiem. W takim razie może zacznij odpowiadać mu bardziej asertywnie?
– Niezły pomysł, ale nie do wykorzystania z szefem. On nie toleruje asertywnej komunikacji.
– To może trzeba zgłosić jego postępowanie wyżej? Na przykład dyrektorowi działu personalnego?
– Jest to jakaś myśl, ale w naszej firmie to niewykonalne. HR-y są na smyczy mojego szefa…
Jak podjąć trafną decyzję? Czy można ustrzec się przed popełnieniem błędów? Co zrobić, by nie wpaść w pułapkę niewłaściwych wyborów? – często słyszę w gabinecie tego rodzaju pytania. Powodem stresu są oczywiście najtrudniejsze dylematy, od których, jak się wydaje, zależy nasza przyszłość, rozwój czy zdrowie.
]]>Nigdy nie zapomnę dnia, w którym postanowiłam stanąć po swojej stronie.
]]>Ostatni piątek przed Bożym Narodzeniem. Tak, jak przypuszczałam, większość studentów wjechała na długi świąteczno-noworoczny wypoczynek. Przede mną siedzi garstka najwytrwalszych. „A może by tak puścić ich do domu? Czy jest sens prowadzić zajęcia dla tak małej grupy?” – zastanawiam się. – „Chyba, że zrealizuję coś na szybko i zwolnię słuchaczy wcześniej?” .
]]>