Artykuł Challenge Samarkand 2026: Łagownik, Szala i Kępiński wystartują w Uzbekistanie pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Challenge Samarkand będzie jednym z mocniej obsadzonych wyścigów Challenge Family we wrześniowym kalendarzu. Zawodnicy powalczą na trasie zlokalizowanej wokół kompleksu Silk Road Samarkand, a w rywalizacji PRO na dystansie średnim wystartuje troje reprezentantów Polski: Marta Łagownik, Tomasz Szala i Jan Kępiński.
Challenge Samarkand rozgrywany jest w Uzbekistanie, a centrum zawodów znajduje się w kompleksie Silk Road Samarkand. Zawodnicy PRO zmierzą się na dystansie średnim – około 1,9 km pływania, 86 km jazdy na rowerze i 21,1 km biegu.
Pływanie odbędzie się w kanale wioślarskim. Następnie zawodników czeka szybka, ale nie całkowicie płaska trasa kolarska. Organizator podaje około 644 metrów przewyższenia.
Ostatnim etapem będzie płaski bieg rozgrywany na pętlach wokół kompleksu Silk Road Samarkand.
Tegoroczna edycja Challenge Samarkand będzie interesująca dla polskich kibiców przede wszystkim ze względu na trzy nazwiska PRO.
W rywalizacji kobiet wystartuje Marta Łagownik. Triathlonistka doskonale zna już trasę w Samarkandzie. W 2024 zajęła tu 2. miejsce, w 2025 zameldowała się na 5. pozycji.
W 2026 roku Łagownik przyjeżdża do Uzbekistanu po naprawdę mocnym sezonie. Wygrała Challenge Gdańsk, zajęła 3. miejsce w IRONMAN 70.3 Swansea, była 5. w Walencji oraz 7. w Zell am See. Samarkand będzie dla niej kolejnym przystankiem przed mistrzostwami świata IRONMAN na Hawajach, które pozostają dla niej najważniejszym celem.
W wyścigu mężczyzn na starcie pojawią się Tomasz Szala oraz Jaś Kępiński.
Dla Szali Challenge Samarkand będzie powrotem do ścigania po ponad miesięcznej przerwie. Ostatni raz rywalizował na początku sierpnia podczas IRONMAN 70.3 Kraków, gdzie zajął 16. miejsce. W sezonie 2026 Szala ma na swoim koncie również starty w Challenge Gdańsk (DNF), IM Texas (37. miejsce), IM 70.3 Oceanside (39. miejsce) oraz Challenge Sir Bani-Yas (33. miejsce). Zawodnik poinformował niedawno, że jego cele na koniec sezonu: „są ambitne”, a docelowym startem będzie IRONMAN Floryda.
Dla Jana Kępińskiego Samarkand będzie kolejną okazją do zdobywania doświadczenia w międzynarodowej rywalizacji PRO. Polak ma za sobą pierwszy sezon z regularnymi startami w mocnych zagranicznych wyścigach. Pod koniec 2025 roku osiągnął jeden ze swoich najlepszych dotychczasowych rezultatów, zajmując 7. miejsce w IRONMAN 70.3 Bahrain.
W sezonie 2026, podobnie jak Szala, rozpoczął ściganie od Challenge Sir Bani Yas, a następnie stanął na starcie pełnego IRONMAN Texas. Zaliczył również występ w IRONMAN 70.3 Hradec Králové. Tuż po starcie w Czechach podkreślił, że w jego celem jest pojawienie się w Samarkandzie: „w jak najlepszej formie”, a on sam: „wykorzysta wszystkie dostępne możliwości, aby przygotować się do tego startu najlepiej, jak tylko się da”.
Jednym z największych nazwisk męskiej rywalizacji jest Sam Laidlow. Francuz będzie jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa, a dla niego samego start będzie ważnym testem przed mistrzostwami świata na Hawajach. Jak napisał: „let's see how this goes”.
Na starcie pojawi się również ubiegłoroczny triumfator Will Draper. Wśród zawodników zapowiadanych przez organizatorów są także m.in. Cameron Main, Jack Hutchens, Ognjen Stojanović, Florian Angert, Henri Schoeman i Rostislav Pevtsov.
Mocno zapowiada się również rywalizacja kobiet. Tytułu z poprzedniej edycji broni Sara Pérez Sala. Jej rywalkami będą m.in. Daisy Davies, Natalie van Coevorden, Nicole van der Kaay, Megan McDonald, Anna Pabinger, Milan Agnew, Lilli Gelmini i Brooke Gillies.
Dodatkową stawką zawodów jest wysoka pula nagród. W Samarkandzie do podziału pomiędzy zawodników PRO będzie 75 000 dolarów.
Zwycięzca i zwyciężczyni otrzymają po 15 000 dolarów. Drugie miejsce oznacza 9 000 dolarów, trzecie 6 000, czwarte 4 000, piąte 2 000, a szóste 1 500 dolarów.
Challenge Samarkand jest również wyścigiem kwalifikacyjnym do THECHAMPIONSHIP. Sześciu najlepszych mężczyzn oraz sześć najlepszych kobiet PRO uzyska kwalifikację do finałowych zawodów Challenge Family.
Główna rywalizacja odbędzie się w niedzielę 13 września. Start mężczyzn PRO zaplanowano na 7:00, a kobiet PRO na 7:05 czasu lokalnego.
Challenge Family zapowiada bezpłatną transmisję zawodów. Relacja ma rozpocząć się o 4:00 czasu polskiego. Wyścig będzie można śledzić na żywo za pośrednictwem platformy Challenge Family Live. Transmisja ma być dostępna bezpłatnie.
Artykuł Challenge Samarkand 2026: Łagownik, Szala i Kępiński wystartują w Uzbekistanie pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Pływak, kolarz i biegacz… na talerzu. Tak wygląda makaron dla triathlonistów pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>W tym sezonie Czanieckie Makarony rozpoczęły współpracę z IRONMAN Poland. Nie ograniczała się ona do obecności marki podczas zawodów. Efektem był również produkt przygotowany z myślą o triathlonistach. Aby zobaczyć efekt tej współpracy, nie trzeba też wcale startować w zawodach IRONMAN.
Pomysł na Triatelli pojawił się w ramach współpracy, ale początkowo miał ograniczać się do przygotowania opakowania. IRONMAN chciał iść trochę dalej i jeszcze mocniej nawiązać do triathlonu w tym specjalnym sezonie, który był rekordowy.
– Nasz partner, IRONMAN Polska, chciał, aby nasza współpraca miała wyjątkowy charakter i wyróżniała się na tle standardowych działań partnerskich. Wspólnie zdecydowaliśmy więc o stworzeniu produktu dedykowanego specjalnie zawodnikom – mówi Natalia Dybał z Czanieckiego.
ZOBACZ TEŻ: Enea IRONMAN Poznań 70.3. Michał Oliwa na 5. miejscu w debiucie!
W ten sposób powstały trzy charakterystyczne kształt makaronu przedstawiające pływaka, kolarza oraz biegacza. Jak zareagowali zawodnicy?
Triatelli znalazło się w pakietach zawodników, którzy startowali podczas polskich imprez IRONMAN w Warszawie, Krakowie, Gdyni oraz Poznaniu. Taka forma produktu spotkała się z dobrym odbiorem zawodników.
– Zawodnicy byli bardzo pozytywnie zaskoczeni. Szczególnie spodobały im się oryginalne kształty makaronu, które bezpośrednio nawiązują do trzech dyscyplin triathlonu. Było to dla nich coś zupełnie innego niż standardowe produkty spotykane w pakietach startowych – podkreśla producent.
Dla niektórych uczestników Triatelli stało się czymś więcej niż produktem, który znajdzie się na talerzu przed kolejnymi zawodami, bo wręcz nietypową pamiątką ze startu.
Triathlonowa forma nie zmienia podstawowe składu produktu. Makaron produkowany jest w 100% z semoliny z pszenicy durum. Zachowuje sprężystość po ugotowaniu i nadaje się zarówno do prostych dań, jak i bardziej rozbudowanych posiłków.
Co ciekawe, historia makaronu nie kończy się po sezonie IRONMAN. Limitowana edycja dostępna jest też dla osób, które nie znalazły go w pakietach – można go kupić w sklepie internetowym producenta w tym miejscu.
Artykuł Pływak, kolarz i biegacz… na talerzu. Tak wygląda makaron dla triathlonistów pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Blummenfelt zaczepił Laidlowa. Francuz odpowiedział pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Do mistrzostw świata pozostało jeszcze kilka tygodni, ale pomiędzy dwoma faworytami robi się już ciekawie. Kristian Blummenfelt i Sam Laidlow rozpoczęli pojedynek, ale zamiast watów, na razie ścigają się na celne riposty.
W swoim najnowszym filmie przed mistrzostwami świata w Nicei Kristian Blummenfelt nawiązał do Sama Laidlowa, który „zmiażdżył go w Roth”. Francuz zajął tam 1. miejsce, poprawiając rekord świata na długim dystansie. „Blu” powiedział, że nie chce, aby powtórzyło się to na Hawajach.
– Jest takie jedno zdanie, które brzmi piękniej dla Twoich uszu niż „jesteś IRONMAN-em”. To zdanie, drugie najpiękniejsze w tym sporcie to „Sam Laidlow idzie na trasie biegowej” – żartował.
Coś takiego wydarzyło się 2024 roku. Laidlow pojechał rekordowy rower na Hawajach, po czym mocno osłabł na biegu. Wydawało się, że wycofa się z rywalizacji. Zajął 18. miejsce.
Francuz nie pozostawił tej zaczepki bez odpowiedzi. Opublikował nagranie z treningu, w którym… pedałuje jedną nogą. „Trener kazał zrobić kilka powtórzeń na mocy Kristiana Blummenfela” – czytamy na opisie filmu. Laidlow dołożył jeszcze komentarz:
– Niektórzy nazywają to pedałowaniem jedną nogą – my nazywamy to watami Blummenfelta – skomentował.

„Blu” i Laidlow nie spotkają się w Nicei. Francuz zrezygnował ze startu na Lazurowym Wybrzeżu i wybiera się do Samarkand. Tam w najbliższy weekend kolejny raz wystartuje w wyścigu Challenge. Na liście startowej jest również między innymi Marta Łagownik.
To nie pierwszy raz, kiedy Laidlow żartuje z Norwegów. Przed Koną opublikował zmyślone dane, według których przejechał ponad 180 kilometrów szybciej od rywali ze Skandynawii, a później biegł maraton w „strefie zero” i tempem 3:55. Parodiował w ten sposób jedną z jednostek treningowych rywali.
Artykuł Blummenfelt zaczepił Laidlowa. Francuz odpowiedział pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Trening ma pasować do życia, a nie odwrotnie. Kim jest Szymon Fajok? pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Za jego podejściem stoi nie tylko trenerska teoria, lecz także blisko 10 lat własnego ścigania, kilka sukcesów i całkiem sporo błędów, z których – jak sam przyznaje – wyciągnął najwięcej. Na co dzień prowadzi Bizon Coaching Team, amatorską drużynę triathlonową, a doświadczenia z własnych przygotowań i startów wykorzystuje w pracy ze swoimi zawodnikami. Poznajcie Szymona Fajoka.
Szymon Fajok decyzję o tym, że zostanie trenerem, podjął już w liceum. Na studia zapisał się więc na poznański AWF – kierunek: sport, specjalizacja: pływanie. Zdobył tam m.in. uprawnienia trenera drugiej klasy Polskiego Związku Pływackiego.
Dużo ciekawszy jest jednak fakt, że zarówno w pracy licencjackiej, jak i magisterskiej poruszał tematy związane z triathlonem. W pierwszej pisał o treningu siłowym w triathlonie, w drugiej o zmianach profilu mocy u triathlonistów w makrocyklu rocznym.
Można więc powiedzieć, że Bizon… to znaczy magister Bizon triathlon ma opanowany zarówno w teorii, jak i w praktyce. A nawet w przypisach.
ZOBACZ TEŻ: Szymon Fajok: Trening siłowy pomógł mu w zdobyciu wicemistrzostwa Polski
O tym, że triathlon ma opanowany również w praktyce, świadczy jego doświadczenie. Zawodnikiem jest już od blisko 10 lat. Na swoim koncie ma trzy medale mistrzostw Polski AG, a także miejsce w TOP10 w IRONMAN Florida. Jak sam jednak podkreśla, najwięcej wyciąga nie z sukcesów, a ze startów, które nie poszły po jego myśli.
– To właśnie porażki, z których za każdym razem umiejętnie wyciągałem jakąś lekcję. Dzięki temu na kolejnych zawodach stawałem się po prostu o ten 1% lepszy. A że tych porażek i różnych błędów było wiele, to zawsze powtarzam zawodnikom, że ja popełniłem te wszystkie błędy, poniosłem te porażki i wyciągnąłem z nich wnioski po to, żeby oni nie musieli już tych błędów popełniać. Żeby uczyli się po prostu na moich błędach – wyjaśnia Fajok.
Jeśli z rozmowy z Szymonem Fajokiem trzeba byłoby wyciągnąć jedno hasło, które najlepiej opisuje jego podejście do treningu, byłaby to „mała łyżeczka” (I nie możemy jej tutaj wziąć dosłownie. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że Szymon lubi porządnie zjeść. Deficytu kalorycznego i rad jedzeniowych od trenera Bizona z całą pewnością nie musisz się więc obawiać).
Bo chociaż (jak już ustaliliśmy) triathlonową teorię Szymon Fajok ma w małym palcu, to sam przyznaje, że jego filozofia treningowa jest prosta. To zasada najmniejszego skutecznego bodźca. W praktyce oznacza to, że zawodnicy nie mają trenować dużo tylko dlatego, że w triathlonowym świecie utarło się przekonanie, że dużo trenować po prostu wypada.
Przy ograniczonym czasie amatorów, wielu obowiązkach i problemach dnia codziennego dużo ważniejsza jest jakość, a nie ilość. Age-Grouper ma przecież jeszcze pracę, rodzinę i całą resztę życia, która niezbyt chętnie znika z kalendarza tylko dlatego, że TrainingPeaks świeci na czerwono.
– Sztuką nie jest przerabianie dużej liczby godzin treningowych i robienie długich dystansów. Sztuką jest pogodzenie tego z życiem codziennym, rodzinnym, pracą i tak dalej. Trzeba krok po kroczku, powoli wydłużać dystanse w triathlonie i trenować zgodnie z tym, co dyktuje nam organizm, jeżeli chodzi o intensywność, objętość i obciążenie treningowe w danym tygodniu czy makrocyklu. Małą łyżeczką konsekwentnie dążyć do swojego celu – tłumaczy.
I oczywiście nie chodzi o niestawienie sobie ambitnych celów. Wręcz przeciwnie. Mają być ambitne – ale nie bardzo odległe. Zdaniem Fajoka kluczowe jest zdrowe podejście.

Życie amatorskiego triathlonisty bywa naprawdę zmienne. Dlatego Fajok nie próbuje dopasowywać życia zawodnika do idealnego planu treningowego. Próbuje dopasować plan do życia.
Jak tłumaczy w rozmowie z Akademią Triathlonu, współpracę zaczyna od rozmowy. Pyta o pracę, możliwości czasowe, poziom sportowy, cel i to, ile miejsca zawodnik rzeczywiście chce przeznaczyć na triathlon. Bo inaczej będzie wyglądał tydzień kogoś pracującego od poniedziałku do piątku, a inaczej osoby mającej 24-godzinne zmiany.
– Zawsze staram się robić to tak, żeby nie naginać życia i codziennych obowiązków zawodnika do treningu, tylko wpleść trening w jego życie. Żeby nie był dodatkowym obciążeniem, czymś negatywnym, co zmusza go do mocnego przebudowania codzienności. Chcę, żeby był pozytywnym dodatkiem, który urozmaica życie, daje więcej przyjemności i funu – wyjaśnia.
Dotyczy to zarówno początkującego triathlonisty, jak i zawodnika walczącego o kwalifikację na mistrzostwa świata na Konie czy 70.3. Fajok nie ma swojego „idealnego podopiecznego”. Jak mówi, z każdym próbuje znaleźć wspólny język, a sposób pracy i komunikacji dopasować do konkretnej osoby.
– Nie ma dla mnie znaczenia, kim ktoś jest. Podejście zawsze jest bardzo indywidualne i każdy dostaje ode mnie tyle samo. Jednocześnie praca z każdym wygląda zupełnie inaczej, bo każdy zawodnik jest inny. Z każdym pracuje mi się równie dobrze, czerpię z tego przyjemność i jest to dla mnie po prostu coś fajnego – wyjaśnia.
„Mała łyżeczka” nie oznacza treningu robionego na oko. Wręcz przeciwnie. Jak mówi Fajok: „nie lubię wróżyć z fusów”. Dlatego testy, progi, cyferki i wykresy są dla niego podstawą pracy. Szczególnie w przypadku amatorów, którzy mają ograniczony czas i trudno sobie pozwolić na trening wykonywany tylko po to, żeby nabić kolejną godzinę w tygodniowym podsumowaniu.
Ale… testy, progi i cyferki są podstawą dla trenera. Dla zawodnika są czymś zupełnie innym. Fajok nie chce wychować zawodnika, który bez zegarka, pomiaru mocy czy innych cyferek nagle nie wie, czy biegnie spokojnie, czy właśnie ustanawia rekord świata na treningu tlenowym.
– Urządzenia bywają przecież kapryśne i występuje coś takiego jak złośliwość rzeczy martwych. Nie chcę, żeby zawodnik zepsuł sobie trening tylko dlatego, że coś się „wykrzaczyło”. Zawodnik, który współpracuje ze mną dłużej, jest już nauczony tego, jak powinien odczuwać próg czy trening tlenowy. Dzięki temu nawet w takiej sytuacji jest w stanie efektywnie realizować jednostkę treningową – tłumaczy.
Dlatego równie ważny jak dane jest dla niego feedback zawodnika. Pyta, jak czuł się podczas treningu, jak odbierał wysiłek i czy intensywność odpowiadała temu, co pokazują urządzenia. Z czasem zawodnik ma nauczyć się własnego organizmu na tyle dobrze, żeby awaria sprzętu nie oznaczała awarii całego treningu.

Indywidualne podejście nie oznacza jednak, że trener zawsze mówi zawodnikowi to, co ten chciałby usłyszeć. Szczególnie kiedy zbliża się główny start sezonu.
Fajok zazwyczaj na sześć–osiem tygodni przed najważniejszymi zawodami rozpoczyna bezpośrednie przygotowanie startowe. To moment, w którym trzeba spojrzeć na wcześniejsze miesiące i sprawdzić, czy plan oraz rzeczywistość nadal zmierzają w tym samym kierunku.
Jeśli ktoś chciał złamać 10 godzin na pełnym dystansie, ale przygotowania regularnie się rozsypywały, sześć tygodni cudów nie zrobi. Jeżeli zawodnik planował połówkę, ale organizm nie jest gotowy na obciążenia potrzebne do jej pokonania, czasem rozsądniej będzie zmienić dystans.
– Trzeba wtedy zareagować i dostosować cel do rzeczywistej sytuacji – mówi.
Bo dla Fajoka mierzenie sił na zamiary nie kończy się w momencie zapisania na zawody. Cel można zmienić. Wynik można odpuścić. Czasem można nawet zrobić krok wstecz. Byle zrobić go w odpowiednim momencie.
Oczywiście, skoro trenujesz, to wynik jest ważny. Ale z pewnością nie jest najważniejszy. Jak podkreśla Szymon Fajok, nie ocenia on jakości relacji trener–zawodnik przez pryzmat życiówek czy miejsc na mecie. Dużo ważniejsze jest dla niego zaufanie. Zawodnik powinien rozumieć proces, wierzyć w to, co robi, i systematycznie wykonywać pracę.
Na zawodach może zdarzyć się naprawdę wiele. Trening to nie tylko wynik. To proces.
– Nie należy fiksować się na punkcie osiągnięć czasowych, miejsc czy ogólnie wyników, tylko nauczyć się czerpać przyjemność z tego triathlonowego lifestyle'u: z codziennych treningów, przebywania wśród ludzi, którzy robią to samo. Starty mają być taką wisienką na torcie.
A jaka jest jego recepta na progres? Ponownie – nieszczególnie skomplikowana. Cierpliwość. Pokora wobec dystansu. Szacunek do dyscypliny. Systematyczność. I oczywiście mała łyżeczka.
– Triathlon jest taką dyscypliną, w której nie da się zrobić cudów w jeden sezon. Trzeba być cierpliwym i systematycznie, z roku na rok, po prostu robić robotę.
A robota? „Robota prędzej czy później oddaje”.
*Tekst powstał we współpracy z Szymon Fajok | Trener Triathlonu / Bizon Coaching Team
Artykuł Trening ma pasować do życia, a nie odwrotnie. Kim jest Szymon Fajok? pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Chcesz kupić odzież Fusion? Złóż zamówienie w naszym sklepie! pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Czytelnicy Akademii Triathlonu oraz widzowie kanałuIronWay – Droga do Ironmana dobrze znają odzież Fusion z licznych materiałów i testów. Teraz przyszedł czas na kolejny krok, bo ubrania i stronie Fusion można już zamawiać bezpośrednio u nas, a po wakacjach ruszy dedykowany sklep internetowy.
Choć sklep internetowy wystartuje dopiero po wakacjach, pierwsze zamówienia możesz składać już teraz – realizowane są ręcznie. Wysyłka odbywa się zbiorczych terminach.
Aby złożyć zamówienie, wystarczy wysłać wiadomość na adres fusion@akademiatriathlonu.pl, wpisując w tytule „Zamówienie Fusion – imię i nazwisko”. W treści należy podać link do wybranego produktu, kolor, rozmiar oraz adres dostawy i numer telefony dla kuriera lub dane do paczkomatu.
Pełną ofertę produktów Fusion znajdziesz na stronie producenta, gdzie możesz zapoznać się ze wszystkimi kolekcjami i dostępnymi wariantami kolorystycznymi.
* Czytelnicy Akademii Triathlonu mogą skorzystać z kodu rabatowego Akademia10, który obniża wartość zamówienia o 10%. Korzystając z naszego kodu, wspierasz rozwój Akademii Triathlonu i tworzonych przez nas materiałów dla triathlonistów.
Warto wcześniej sprawdzić dostępność wybranego wariantu na stronie Fusion oraz skorzystać z tabeli rozmiarów producenta. Fusion udostępnia rozbudowany system doboru rozmiaru, dzięki któremu możesz dopasować ubrania według swoich rozmiarów.
ZOBACZ TEŻ: Nie każdy „najszybszy” trisuit będzie najszybszy dla każdego. O co chodzi z aero w triathlonie?
Mail: fusion@akademiatriathlonu.pl Tytuł: Zamówienie Fusion – Imię i Nazwisko Link do wybranego produktu Kolor Rozmiar Adres dostawy lub paczkomat Numer telefonu |
Fusion od ponad 20 lat rozwija odzież dla triathlonistów, biegaczy i kolarzy stawiając na funkcjonalność, trwałość oraz komfort podczas treningów i zawodów. Marka znana jest z wysokiej jakość materiałów, trwałości oraz dopracowanych krojów, które sprawdzają się zarówno podczas codziennych treningów, jak i najważniejszych startów sezonu.
Dzisiaj z produktów Fusion korzystają zarówno zawodnicy age-group, doświadczeni triathloniści, jak i jedni z czołowych zawodowców na świecie. Z marką współpracują między innymi Sam Laidlow (rekordzista świata), Magnus Ditlev, Daniel Baekkegard i wielu innych, doskonałych triathlonistów.
Fusion najbardziej znana jest ze swoich strojów triathlonowych, ale oferta marki jest znacznie szersza. W sklepie IronWay możesz zamówić odzież biegową, kolekcję rowerową oraz ciuchy z linii Recharge, która stworzona jest z myślą o codziennym użytkowaniu i regeneracji. Z produktów duńskiej firmy korzystają nie tylko triathloniści, lecz również biegacze, kolarze oraz osoby szukające wysokiej jakości odzieży sportowej i wygodnych ubrań na co dzień.
W kolekcji biegowej dostępne są między innymi koszulki, spodenki, legginsy i kurtki, natomiast oferta rowerowa obejmuje odzież przygotowaną zarówno do krótkich treningów, jak i wielogodzinnych jazd. O wysokiej jakości świadczy również współpraca z Uno X-Mobility. Od 2025 roku Fusion jest partnerem technicznym tej drużyny kolarskiej WorldTour i dostarcza odzież na treningi oraz najważniejsze wyścigi sezonu.
Na swoim kanale Ironway – droga do Ironmana Lech Jaroniec od dłuższego czasu pokazuje produkty Fusion w praktyce. W materiałach wyjaśnia, czym różnią się poszczególne kolekcje i omawia, które serie najlepiej sprawdzają się podczas treningów i startów.
Nie wiesz, jaki model wybrać lub masz wątpliwości dotyczące rozmiaru? Przed złożeniem zamówienia możesz skontaktować się z Lechem Jarońcem, który pomoże Ci dobrać odpowiedni produkt.
Czy można już zamawiać odzież Fusion?
Tak, choć platforma internetowa wystartuje po wakacjach, zamówienia są już przyjmowane ręcznie. Wystarczy wysłać wiadomość na lech@akademiatriathlonu.pl z informacjami o wybranych produktach.
Kiedy ruszy Wasz internetowy sklep Fusion?
Trwają prace nad uruchomieniem sklepu. Jego start odbędzie się po wakacjach. Do tego czasu wszystkie zamówienia realizowane są ręcznie.
Jak dobrać odpowiedni rozmiar?
Fusion udostępnia szczegółową tabelę rozmiarów oraz doboru odzieży na podstawie wymiarów ciała. W razie wątpliwości można również skontaktować się z Lechem Jarońcem, który pomoże dobrać odpowiedni model i rozmiar.
Czy mogę otrzymać fakturę?
Tak, jeśli potrzebujesz faktury, płatność odbywa się przelewem na podstawie wystawionej faktury. Dostępne są również inne formy płatności.
Jak mogę odebrać zamówienie?
Wysyłka odbywa się kurierem lub paczkomatem.
Artykuł Chcesz kupić odzież Fusion? Złóż zamówienie w naszym sklepie! pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Agnieszka Gadomska przeszła do historii Garmin Triathlon Tour! Pierwsza taka triumfatorka pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Agnieszka Gadomska została pierwszą w historii zawodniczką, która wygrała rywalizację Battle of Sexes w ramach cyklu Garmin Triathlon Tour. Pokonała między innymi Tomasza Marcinka oraz Wojtka Kopycińskiego. Jak wyglądała jej droga do tytułu?
Rywalizacja w ramach Battle of Sexes toczy się co roku na Garmin Triathlon Tour w ramach wyścigów na dystansie ćwiartki. Na koniec sezonu liczy się czas czterech najlepszych wyników z imprez na dystansie 1/4 sześciu mężczyzn oraz łączny czas czterech najlepszych wyników z 1/4 sześciu kobiet.
Taki łączny czas ze czterech startów jest następnie porównywany do wyniku Patricka Lange z mistrzostw świata IRONMAN z Hawajów (7:35:53). W przypadku zawodniczek cztery łączne czasy porównywane są do wyniku Solveig Loevseth również z Kony, ale z 2025 roku. Norweżka wygrała tam z czasem 8:28:27.
Najlepszą zawodniczką lub zawodnikiem zostaje triathlonista, który na koniec sezonu uzyska największą przewagę nad mistrzowskimi wynikami z Kony.
W zeszłym sezonie Battle of Sexes do ostatniego wyścigu prowadziła Agnieszka Gadomska, która miała „wirtualną” przewagę ponad 7 minut nad wynikiem Lucy Charles-Barclay (do porówania liczy się ostatni mistrzowski wynik). Wtedy Tomasz Brembor ostatnim startem zepchnął zawodniczkę na 2. miejsce. Przeszła do historii, bo została pierwszą kobietą, która w tej klasyfikacji była na podium.
W tym sezonie Gadomska poprawiła ten wynik! Zaczęła od wygranej w Olsztynie w czasie 1:58:59. Zwyciężyła również w Sycowie (2:01:02) oraz Rawie Mazowieckiej (2:05:15). Na koniec wygrała jeszcze w Stężycy (2:02:53). Dało jej to łączny czas 8:08:09 – o 20:18 lepszy od czasu Solveig Loevseth (8:28:27).
W klasyfikacji Battle of Sexes na czołowych miejscach uplasowali się również Tomasz Marcinek oraz Wojtek Kopyciński. Pierwszy z zawodników miał czas 7:18:47 i przewagę 17:06 nad wynikiem Lange, a drugi wynik 7:20:41 i przewagę 15:12 nad czasem mistrza świata. Została pierwszą zawodniczką w historii, która wygrała Battle of Sexes!
– Wyprzedziłam Tomasza Marcinka o ponad 3 minuty oraz Wojtka Kopycińskiego o ponad minut. Gratulacje dla Was, Panowie, ścigać się z takimi kocurami o cenne minuty i sekundy to prawdziwa gratka – pisała Gadomska.
Pełne łącze wyniki 1/4 w ramach Garmin Triathlon Tour sprawdzisz tutaj.
Artykuł Agnieszka Gadomska przeszła do historii Garmin Triathlon Tour! Pierwsza taka triumfatorka pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Polacy z medalami w PowerMan Zofingen. Robert Wojnar mistrzem świata! [WYNIKI] pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Powerman Zofingen to jedna z najbardziej prestiżowych i wymagających imprez duathlonowych na świecie. Szwajcarskie zawody od lat przyciągają czołowych zawodników długiego dystansu. O imprezie często mówi się jako o odpowiedniku mistrzostw świata IRONMAN na Hawajach.
W 2026 impreza odbyła się 6 września. Zawodnicy mieli do pokonania 10,8 km pierwszego biegu, następnie 148,2 km na rowerze i 26,7 km drugiego biegu.
Na starcie zameldowała się również reprezentacja Polski, która do kraju wraca z medalami i tytułem mistrzowskim!
Największy polski sukces odniósł Robert Wojnar. Reprezentant Polski zwyciężył w kategorii M50-54, zdobywając tytuł mistrza świata.
Wojnar ukończył zawody z czasem 7:01:40,3. Pierwszy bieg pokonał w 42:19, część kolarską w 4:17:59, a kończący rywalizację bieg w 1:58:26.
Świetnie zaprezentował się również Tomasz Dzięcioł. Polak uzyskał czas 6:31:59,7, który dał mu brązowy medal mistrzostw świata w kategorii M35-39.
Jego wynik robi jeszcze większe wrażenie po spojrzeniu na klasyfikację OPEN AG. Dzięcioł był trzecim najszybszym mężczyzną spośród wszystkich zawodników kategorii wiekowych. Pierwszy bieg ukończył w 36:48, część rowerową w 4:04:30, a drugi bieg w 1:48:30.
Bardzo blisko medalu był drugi z Polaków startujących w M35-39 – Filip Inglot. Z czasem 6:48:43,9 zajął 4. miejsce w swojej kategorii oraz 4. miejsce OPEN. O krok od podium zakończył mistrzostwa także Nikodem Przybyłko. Startujący w M40-44 Polak osiągnął wynik 7:10:21,6 i uplasował się na 4. miejscu w swojej kategorii wiekowej.
Piątym sklasyfikowanym Polakiem był Konrad Świerczyński. W kategorii M30-34 uzyskał czas 7:25:05,2, zajmując 5. miejsce.
Na wymagającej trasie w Zofingen rywalizował również Miłosz Lenart. Reprezentant Polski startujący w kategorii M60-64 ukończył zawody z czasem 9:35:17,2, co dało mu 8. miejsce w kategorii wiekowej.
Wśród najstarszych polskich zawodników wystartował również Wiesław Rychter. Polak, który rok wcześniej został w Zofingen mistrzem świata w kategorii M70-74, tym razem zakończył rywalizację na 4. miejscu.
| Zawodnik | Kategoria | Czas / status | Miejsce w kategorii |
|---|---|---|---|
| Tomasz Dzięcioł | M35-39 | 6:31:59,7 | 3. |
| Filip Inglot | M35-39 | 6:48:43,9 | 4. |
| Robert Wojnar | M50-54 | 7:01:40,3 | 1. |
| Nikodem Przybyłko | M40-44 | 7:10:21,6 | 4. |
| Konrad Świerczyński | M30-34 | 7:25:05,2 | 5. |
| Miłosz Lenart | M60-64 | 9:35:17,2 | 8. |
| Wiesław Rychter | M70-74 | 09:48:15 | 4. |
| Aron Huć | M35-39 | brak wyniku | – |
Artykuł Polacy z medalami w PowerMan Zofingen. Robert Wojnar mistrzem świata! [WYNIKI] pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Robert Wilkowiecki ma nowego trenera. To doskonale znane nazwisko w świecie kolarstwa pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>O zmianie trenera Robert Wilkowiecki poinformował podczas rozmowy w podcaście TriGapa. Pełny odcinek z udziałem „Wilka” nie został jeszcze opublikowany, jednak w mediach społecznościowych pojawił się już jego fragment – a wraz z nim nazwisko trenera.
Nowym trenerem Roberta Wilkowieckiego został Sylwester Szmyd – postać doskonale znana kibicom kolarstwa. Przez 16 lat ścigał się zawodowo, przede wszystkim jako specjalista od jazdy w górach i jeden z cenionych pomocników liderów.
Występował m.in. w ekipach Lampre, Liquigas-Cannondale, Movistar oraz CCC Sprandi Polkowice. W swojej karierze wystartował i ukończył aż 23 wielkie toury – 12 razy Giro d'Italia, siedem razy Vuelta a España i cztery razy Tour de France. W 2004 roku reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich w Atenach.
Największym indywidualnym zwycięstwem w jego karierze był triumf w 2009 roku na etapie Critérium du Dauphiné z metą na legendarnym Mont Ventoux. Szmyd ma też na koncie m.in. trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Giro del Trentino oraz siódme w Tour de Romandie.
Przez lata jego największą wartością była jednak praca wykonywana na rzecz liderów. Jeździł m.in. u boku Ivana Basso, Damiano Cunego, Gilberto Simoniego, Nairo Quintany czy Alejandro Valverde.
Po zakończeniu zawodowej kariery Szmyd postawił na pracę trenerską. W 2018 roku dołączył do BORA-hansgrohe jako asystent głównego trenera Patxiego Vili. Jednym z jego najważniejszych zadań było przygotowanie Petera Sagana.
Nie była to przy tym współpraca ograniczająca się do przesyłania planów treningowych. Szmyd przebywał z trzykrotnym mistrzem świata podczas zgrupowań i towarzyszył mu w codziennych treningach. Sam podkreślał, że w przypadku Sagana ogromną rolę odgrywały rozmowa, poznanie zawodnika i dopasowanie treningu do jego charakteru.
W kolejnych latach Szmyd prowadził również innych zawodników BORA-hansgrohe. W 2021 roku wymieniał wśród swoich podopiecznych m.in. Macieja Bodnara, Juraja Sagana, Giovanniego Aleottiego, Matteo Fabbro i Erika Baškę.
Szmyd pozostaje związany z najwyższym poziomem zawodowego kolarstwa. W sezonie 2026 figuruje w sztabie Red Bull–BORA–hansgrohe jako asystent dyrektora sportowego.
Z perspektywy triathlonistów najbardziej zasadne i interesujące wydaje się pytanie – jak trener kolarstwa może pomóc Robertowi Wilkowieckiemu?
Wydaje się, w że swoim podejściu treningowym Szmyd mocno stawia na indywidualizację. Swoją metodę określa jako pracę „one to one”, z planem dostosowanym do konkretnego zawodnika. Po zakończeniu kariery podkreślał, że najbardziej interesowały go właśnie przygotowanie fizyczne i psychologiczne, planowanie treningu oraz doprowadzanie sportowca do wysokiej formy.
Na razie nie znamy jednak wszystkich szczegółów współpracy – w tym dokładnego zakresu odpowiedzialności Szmyda w przygotowaniach „Wilka”.Sam Wilkowiecki ma powiedzieć o nowym trenerze znacznie więcej w pełnym odcinku podcastu TriGapa.
Opublikowany dotychczas w mediach społecznościowych fragment jest jedynie zapowiedzią rozmowy. Po premierze całego materiału powinniśmy poznać więcej szczegółów.
Artykuł Robert Wilkowiecki ma nowego trenera. To doskonale znane nazwisko w świecie kolarstwa pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł Michał Oliwa: „Chcieliśmy sprawdzić, czy mamy potencjał na dłuższym dystansie” pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Niedawno Michał Oliwa zadebiutował na średnim dystansie. Podczas Enea IRONMAN 70.3 Poznań uplasował się na 5. miejscu, najwyżej wśród Polaków. Wrażenie zrobił jego czas 3:39:09, jeden z najlepszych debiutów polskich PRO na tym dystansie. Jak ocenia ten start? Czy pomogło mu doświadczenie ze sprinterskich startów i czy wróci?
Grzegorz Banaś: Analizując wyniki polskich zawodników PRO, trudno znaleźć szybszy debiut na połówce niż Twoje 3:39. Jak odbierasz ten rezultat i czy przed startem zakładałeś, że jesteś gotowy na tak mocne otwarcie?
Michał Oliwa: Myślę, że nie mam się czego wstydzić. To był bardzo udany debiut i wynik, z którego mogę być zadowolony. Czułem, że w tym sezonie jestem bardzo dobrze przygotowany i gotowy na każde wyzwanie, dlatego jechałem na ten start z myślą o mocnym wyniku. Nie wiedziałem dokładnie, gdzie jestem na tle specjalistów od połówki, ale wierzyłem, że mogę powalczyć o czołowe miejsca, a nawet podium.

GB: W jakim stopniu ten wynik odzwierciedla Twoje możliwości? Czujesz, że masz jeszcze rezerwy wynikające z braku doświadczenia na tym dystansie?
MO: Dopiero po pierwszym starcie mogę obiektywnie ocenić, jak duża jest różnica między ściganiem na krótkim dystansie a połówce. W Ironmanie 70.3 ogromną rolę odgrywa doświadczenie, nie tylko sam poziom sportowy. Zresztą podobnie jest na dystansie olimpijskim czy sprincie – potrzeba wielu startów, żeby w pełni wykorzystać swój potencjał. Jestem przekonany, że wraz z kolejnymi wyścigami będę w stanie znacząco poprawić swój poziom na tym dystansie.
GB: Jak wyglądał ten wyścig z Twojej perspektywy? Czułeś, że to może być mocny debiut na tym dystansie?
MO: Przed startem nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Mieliśmy określone założenia, ale rzeczywistość dość szybko je zweryfikowała. Tak naprawdę zgodnie z planem wyszło tylko pływanie – tutaj nie odczułem większej różnicy względem krótszych dystansów. Na rowerze pojechałem znacznie mocniej, niż byłem przygotowany i wynikałoby to z treningów.
Około 60. kilometra dopadł mnie poważny kryzys – ból pleców, ogromne zmęczenie nóg i różnego rodzaju spięcia mięśniowe. Do tego doszły wątpliwości, czy po takiej jeździe będę jeszcze w stanie dobrze pobiec. Były również problemy żywieniowe. Ten miks sprawił, że zacząłem tracić kontakt z bardzo mocną grupą zawodników.
Na biegu byłem gotowy na zdecydowanie szybsze tempo, ale brak doświadczenia i niedopracowana strategia żywieniowa skończyły się dwiema wizytami w toalecie. To oczywiście część tego sportu. Najważniejsze jest to, że razem z trenerem wiemy już, gdzie mamy największe rezerwy.

GB: 4. Który z elementów dłuższego dystansu był największym wyzwaniem?
MO: Chyba nikogo nie zaskoczę – zdecydowanie rower. To właśnie ten element budził u mnie największe obawy przed startem. Biorąc pod uwagę, że na rowerze czasowym przygotowywałem się zaledwie od miesiąca, uważam, że poszło naprawdę dobrze. Złapałem już pewien komfort i czucie tej pozycji, ale jednocześnie zobaczyłem, jak wiele mogę jeszcze poprawić.
GB: W których momentach najlepiej przydało Ci się doświadczenie z krótkich dystansów i olimpijki?
MO: Było kilka momentów, w których czułem przewagę wynikającą ze ścigania na krótkim dystansie, choć nie wszystkie udało się wykorzystać. Na pewno pomógł mi start z plaży i pierwsze minuty pływania. Wiedziałem, że w tym elemencie mogę narzucić swoje tempo i od początku być z przodu. Przed wyścigiem wskazałbym też strefy zmian jako swój atut, ale tutaj system workowy okazał się dla mnie sporym wyzwaniem. Strefy były zdecydowanie wolniejsze niż zwykle, bo zabrakło automatyzmów, które mam wypracowane po latach ścigania na krótkich dystansach.
GB: Mówiłeś jasno, że ten start to mała odskocznia. Ale czy nie pojawiła się myśl, że może kiedyś wrócisz na połówkę?
MO: Bardzo cieszę się z tego debiutu. Był to ważny sprawdzian zarówno dla mnie, jak i dla mojego trenera. Chcieliśmy zobaczyć, czy po latach ścigania na krótkim dystansie mamy potencjał również w nieco dłuższej formule. Ten start pokazał, że zdecydowanie warto wrócić do tego tematu. Na pewno zobaczycie mnie jeszcze na połówce, choć w tym sezonie moim priorytetem pozostają starty na krótkim dystansie. Start w połówce zostawiamy na kolejny sezon.
GB: Dziękujemy za rozmowę.
Artykuł Michał Oliwa: „Chcieliśmy sprawdzić, czy mamy potencjał na dłuższym dystansie” pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>Artykuł WHOOP rozbudowuje analizę treningu na żywo. Nowe funkcje aplikacji pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>WHOOP przedstawił plan aktualizacji oprogramowania. Nowości to między innymi spersonalizowany dziennik, nowe funkcje społecznościowe i odświeżone narzędzia do monitorowania treningów cardio i siłowych. Co dokładnie się zmieni?
WHOOP zaktualizuje dziennik (WHOOP Journal). Użytkownik będzie mógł tworzyć własne dowolne nawyki i zdarzenia, które chce monitorować. Może to być np. dojazd do pracy lub poranek bez telefonu. Teraz Journal, Daily Outlook, Check-ins oraz Day in Review będą jedną, większą funkcję oprogramowania. Będziesz mógł dzień rozpocząć od uzupełnienia dziennika, sprawdzenia wskazówek, a później dodawać ważne informacje na bieżąco.
W poprzednich wersjach aplikacji użytkownik musiał wybierać ręcznie z listy zachowania i nawyki danego dnia. Teraz funkcja będzie działała głosowo – wystarczy je podyktować.
ZOBACZ TEŻ: Darmowy miesiąc WHOOP 5.0 – jak zamówić?
W listopadzie oprogramowanie otrzyma przebudowany ekran śledzenia aktywności podczas treningów. Najważniejsze dane będą widoczne już w czasie treningu, a nie dopiero po zakończeniu.
Chodzi tutaj między innymi o spersonalizowane cele aktywności, oparte na założeniach użytkownika i wynikach poprzednich treningów. Monitorowanie treningów na żywo pokaże realizację celu, czas w poszczególnych strefach tętna i parametry aktywności. W apce zobaczysz szczegółowe dane aktywności: międzyczasy, realizację celu, czas w ruchu i kluczowe statystyki. Aktywność będzie można też zatrzymać.
Pojawi się też funkcja szacowania maksymalnego powtórzenia. Podczas zapisywania ćwiczeń z obciążeniem w Strenght Trainer WHOOP będzie szacowało ciężar maksymalny dla jednego powtórzenia. Nie trzeba będzie już przeprowadzać wymagających testów.
Ostatnią z większych zmiany będzie poprawienie funkcji społecznościowych, która przyda się osobom mających znajomych z WHOOP lub użytkowników z planem rodzinnym. W nowej wersji oprogramowanie będzie można obserwować znajomych i rodzinę, udostępniając niektóre dane (sen, regeneracja, obciążenie) bez tworzenia zespołu. Pojawią się równie reakcje, komentarze pod aktualizacjami oraz tzw. Moments – krótkie notki, które użytkownik będzie mógł dodać do aktywności.
Jest to tylko część najnowszych zmian pojawiających się w aplikacji WHOOP. Inne opisywaliśmy między innymi w tym tekście.
Jeśli chcesz trenować bardziej świadomie, śledzić regenerację lub codzienne treningi, to WHOOP 5.0 możesz przetestować za darmo – płacisz tylko za wysyłkę.
Otrzymujesz urządzenie, pasek, ładowarkę oraz miesiąc darmowego użytkowania w wersji Peak (z funkcjami monitorowania zdrowia, stresu, długości życia i szybkości starzenia). Kliknij w ten link – darmowy miesiąc WHOOP 5.0
Artykuł WHOOP rozbudowuje analizę treningu na żywo. Nowe funkcje aplikacji pochodzi z serwisu Akademia Triathlonu.
]]>