🩷
]]>Dziękujemy 🩷
]]>Pani Bartoszu!
dziękuję za komentarz! Jak się okazało, nie wszystko wykonywałam poprawnie, jeżeli chodzi o obchodzenie się w tym zwierzakiem. Po otrzymaniu konstruktywnej uwagi od jednej z Czytelniczek poprawiłam tekst, by nie wprowadzać innych w błąd. Człowiek uczy się całe życie, dlatego cenię sobie takie merytoryczne uwagi.
Ania
Hej „Lawendowa”,
myślę, że kobiety są naprawdę niezwykłe – z jednej strony bardzo kruche i wrażliwe, a z drugiej niesamowicie silne i niezłomne. Niejednokrotnie potrafimy udźwignąć więcej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Często takie spojrzenie przychodzi też z wiekiem i po bolesnych doświadczeniach, które spotykają nas w życiu.
Dla mnie kobiecość nie polega na makijażu, manicure czy idealnym wyglądzie. Znam kobiety, które się nie malują, noszą standardowe ubrania, a mimo to są wspaniałymi kobietami – bo o naszej wartości nie decyduje wygląd, tylko to, jakie jesteśmy w środku, jakie mamy serce, siłę, empatię i wartości, które nosimy w sobie.
Pozdrawiam
Ania
Mądry i pouczający tekst, oraz świeże spojrzenie na nas, kobiety i na naszą kobiecość. Ja dopiero muszę się nauczyć kobiecości. Zawsze kojarzyła mi się z głupota, bo są inne ważniejsze sprawy, infantylnościa, bo zajmowanie się kobiecością to są pewnie bzdurki jak domek dla lalek, kicz, tandeta, słabością, no bo jesteśmy słabsze genetycznej, biologicznie, podatne na problemy życiowe, podatnością na skrzywdzenie jak wyjdę ze swojej raczej pancernej skorupki i pokaże za dużo brzuszka. Że jak już go odsłaniam to tylko wybranym a nie całej reszcie. Na tle innych ważnych życiowych spraw bycie kobietą kobieta i zajmowanie się swoją kobiecością było dla mnie taka nieważna bzdurką na tle innych ważnych tematów, obowiązków i rzeczy. Z tym to mi się kojarzyły tylko kobiety nadmiernie korzystające z med estet.
Dopiero odkrywam i uczę się tej kobiecości. Jak staram się być delikatna, kobieca, krucha, pokazywać swoją wrażliwość i dobro, pokorę, skromność, uległość, to czuje się dziwnie, nieswojo, tak psychicznie i duchowi nago. Nie wiem czy wogole mam kobieca energię w sobie. Dużo czytam, słucham podcastów, analizuje nową wiedzę, analizuje i porównuje ze swoimi wspomnieniami, przeżyciami i starymi naukami. Chyba nadal jestem w męskiej energii a nie kobiecej. Tam się czuje stabilnie, spokojnie, bezpiecznie. Że mogę się oprzeć. Wogole czym jest kobiecość? Odpicowanie się na fulla ubraniami, dodatkami, paznokciami, makijażem? Nie wiem i nie rozumiem tego.
]]>Dzięki!
]]>