Advertise with Googlier.com BABA Lubuskie Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet https://baba.org.pl LUBUSKIE STOWARZYSZENIE NA RZECZ KOBIET Wed, 09 Sep 2026 19:27:28 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.1.3 https://baba.org.pl/wp-content/uploads/2020/03/cropped-baba_logo-32x32.png BABA Lubuskie Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet https://baba.org.pl 32 32 45 LAT PRACY NAUKOWEJ PROF. BOGUMIŁY BURDY! https://baba.org.pl/index.php/2026/09/45-lat-pracy-naukowej-prof-bogumily-burdy/ Wed, 09 Sep 2026 19:27:28 +0000 https://baba.org.pl/?p=8047 Dziś świętujemy 45-lecie pracy naukowej prof. dr hab. Bogumiły Burdy – wybitnej historyczki, badaczki, nauczycielki akademickiej i społeczniczki. A dla nas przede wszystkim naszej Bogusi, członkini Stowarzyszenia BABA. 🧡

Przez 45 lat Profesor nie tylko badała historię. Uczyła kolejne pokolenia, jak ją rozumieć, zadawać pytania, dostrzegać wielokulturowość regionu i ocalać pamięć o ludziach oraz miejscach. Jej dorobek to setki publikacji, liczne projekty naukowe, nagrody i odznaczenia. Ale za tym wszystkim stoi coś jeszcze ważniejszego: konsekwentna obecność tam, gdzie potrzebne są wiedza, odpowiedzialność, równość i odwaga zabierania głosu.

Jesteśmy dumne, że tak niezwykła kobieta jest częścią BABY.

Bogusiu, gratulujemy Ci 45 lat imponującej pracy! Życzymy Ci kolejnych odkryć, niegasnącej ciekawości, nowych wyzwań oraz satysfakcji z wszystkiego, co jeszcze przed Tobą.

Historia zapamiętuje wielkie wydarzenia.
My zapamiętujemy także ludzi, którzy przez całe życie nadają im znaczenie.

Bogusiu jesteś ważną częścią historii naszego regionu. I naszej historii. 🧡

]]>
Każde dziecko ma prawo do dzieciństwa https://baba.org.pl/index.php/2026/06/kazde-dziecko-ma-prawo-do-dziecinstwa/ Mon, 01 Jun 2026 10:19:43 +0000 https://baba.org.pl/?p=7912 Dzień Dziecka to jeden z tych dni, kiedy dorośli zatrzymują się na chwilę i przypominają sobie, że dzieciństwo powinno być czasem bezpieczeństwa, ciekawości świata, zabawy i rozwoju.

Powinno.

Nie każde dziecko ma takie dzieciństwo.

Są dzieci, które dziś świętują w kochających rodzinach. Są też takie, które żyją w cieniu przemocy, konfliktów dorosłych, ubóstwa, choroby czy samotności. Dzieci, które zbyt wcześnie musiały nauczyć się odpowiedzialności za sprawy, które nigdy nie powinny spoczywać na ich barkach.

Dlatego w Dniu Dziecka chcemy mówić nie tylko o prezentach, słodyczach i kolorowych balonach.

Chcemy mówić o prawie każdego dziecka do godności, szacunku, bezpieczeństwa i miłości.

Dziecko nie jest własnością rodziców.

Nie jest narzędziem do rozgrywania konfliktów.

Nie jest „przyszłym dorosłym”, którego wartość mierzy się ocenami, sukcesami czy osiągnięciami.

Jest człowiekiem tu i teraz.

Człowiekiem, który ma prawo być wysłuchany.

Ma prawo popełniać błędy.

Ma prawo do odpoczynku.

Ma prawo do ochrony przed przemocą.

Ma prawo do dzieciństwa.

Warto o tym pamiętać szczególnie dziś, gdy dzieci coraz częściej mierzą się z problemami, których wcześniejsze pokolenia nie znały na taką skalę: presją mediów społecznościowych, samotnością, kryzysami psychicznymi, hejtem czy nieustannym ocenianiem.

Dlatego nasze życzenia dla dzieci są proste.

Życzymy Wam dorosłych, którzy słuchają.

Życzymy Wam domów, w których nie trzeba się bać.

Życzymy Wam szkół, w których można rozwijać skrzydła, a nie tylko spełniać oczekiwania.

Życzymy Wam przyjaźni, które dodają siły.

Życzymy Wam odwagi do zadawania pytań i ciekawości świata, której nikt nie zgasi.

Życzymy Wam, abyście nigdy nie musiały zasługiwać na miłość, szacunek i akceptację.

Życzymy Wam prawa do marzeń – nawet tych, które wydają się niemożliwe.

I życzymy Wam świata, w którym dorośli naprawdę pamiętają, że każde dziecko zasługuje na bezpieczeństwo, troskę i szacunek.

Wszystkim dzieciom – tym małym, większym i tym, które nosimy w sobie mimo upływu lat – życzymy pięknego Dnia Dziecka.

Niech Wasze dzieciństwo będzie pełne spokoju, radości i ludzi, którzy będą po Waszej stronie

]]>
Matki wykonują pracę, której nikt nie liczy https://baba.org.pl/index.php/2026/05/matki-wykonuja-prace-ktorej-nikt-nie-liczy/ Tue, 26 May 2026 10:18:55 +0000 https://baba.org.pl/?p=7909 Dzień Matki. O niewidzialnej pracy, bez której świat by się zatrzymał

W Dniu Matki łatwo mówić o kwiatach, laurkach i „najważniejszej roli kobiety”. Trudniej mówić o tym, jak naprawdę wygląda codzienność wielu matek.

O pracy, której często nie widać w statystykach PKB, ale bez której nie działałyby rodziny, szkoły, firmy ani państwo.

To matki najczęściej organizują życie dzieci: wizyty lekarskie, szkołę, ubrania, posiłki, emocje, bezpieczeństwo, opiekę. Nawet wtedy, gdy równolegle pracują zawodowo.

Dane pokazują, że kobiety nadal wykonują większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej i domowej. OECD wskazuje, że kobiety poświęcają na taką pracę wielokrotnie więcej czasu niż mężczyźni.

Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn podaje, że w Polsce kobiety znacznie częściej niż mężczyźni są intensywnie zaangażowane zarówno w opiekę nad dziećmi, jak i opiekę długoterminową nad bliskimi.

To ma realne konsekwencje.

Mniejsza ilość czasu na pracę zawodową. Gorsze możliwości awansu. Niższe emerytury. Wyższe ryzyko ubóstwa po rozwodzie lub w starszym wieku.

Według danych Ministerstwa Rodziny kobiety w Polsce zarabiają średnio od kilku do kilkunastu procent mniej niż mężczyźni.

Jednocześnie społecznie nadal oczekuje się od matek „naturalnego poświęcenia”. Że będą cierpliwe. Dyspozycyjne. Zawsze obecne. Że „dadzą radę”.

A przecież macierzyństwo nie powinno oznaczać samotnego dźwigania całego świata na własnych plecach.

Dzień Matki powinien być nie tylko okazją do składania życzeń. Powinien być też momentem refleksji nad tym, jak wygląda codzienność kobiet wykonujących ogromną ilość niewidzialnej pracy opiekuńczej.

Bo matki nie potrzebują wyłącznie wdzięczności raz w roku.

Potrzebują bezpieczeństwa, wsparcia, odpoczynku, partnerskiego podziału obowiązków, stabilności ekonomicznej i szacunku dla pracy, której często nikt nie liczy.

Wszystkim matkom życzymy dziś nie tylko pięknych słów.

Życzymy świata, w którym nie będziecie musiały udowadniać, że jesteście zmęczone.

]]>
Macierzyństwo bez filtra. O zmęczeniu, winie i potrzebie wsparcia https://baba.org.pl/index.php/2026/05/macierzynstwo-bez-filtra-o-zmeczeniu-winie-i-potrzebie-wsparcia/ Mon, 25 May 2026 10:16:39 +0000 https://baba.org.pl/?p=7906 Od matki oczekuje się dziś rzeczy sprzecznych. Ma być czuła, ale nie „przewrażliwiona”. Ma być zawsze obecna, ale szybko wrócić do pracy. Ma karmić, wstawać w nocy, pamiętać o szczepieniach, lekarzach, ubraniach, obiadach, emocjach dziecka i jeszcze wyglądać tak, jakby poród, połóg i bezsenność były tylko drobną niedogodnością. Ma być wdzięczna, bo „przecież ma dziecko”. Ma nie narzekać, bo „inne mają gorzej”. Ma prosić o pomoc, ale nie za często, żeby nie usłyszeć, że sobie nie radzi.

Problem polega na tym, że macierzyństwo bywa przedstawiane jak naturalny stan niekończącej się cierpliwości. Tymczasem kobieta po porodzie nie przestaje być człowiekiem. Ma ciało, które się goi. Ma psychikę, która może być przeciążona. Ma prawo do lęku, zmęczenia, złości, smutku, ambiwalencji i poczucia utraty dawnego życia. To nie oznacza, że jest złą matką. To oznacza, że jest człowiekiem postawionym wobec ogromnego wysiłku biologicznego, emocjonalnego i społecznego.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że około 13 procent kobiet po porodzie doświadcza zaburzeń psychicznych, najczęściej depresji. W krajach rozwijających się ten odsetek jest jeszcze wyższy. WHO podkreśla też, że nieleczone cierpienie psychiczne matki może wpływać nie tylko na nią, ale również na rozwój dziecka i funkcjonowanie całej rodziny. To ważne, bo depresja poporodowa nie jest „humorem”, „fanaberią” ani „niewdzięcznością”. Jest realnym problemem zdrowotnym.

Podobnie jest z wypaleniem rodzicielskim. Badania międzynarodowe pokazują, że dotyka ono części rodziców na całym świecie, a jego objawy to wyczerpanie rolą rodzica, emocjonalne dystansowanie się od dziecka, utrata radości z rodzicielstwa i poczucie, że nie jest się już takim rodzicem, jakim chciało się być. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę opisuje wypalenie rodzicielskie właśnie jako stan przeciążenia, w którym rodzicowi zaczyna brakować siły na reagowanie, opiekę, rozmowę i bliskość.

Do tego dochodzi niewidzialna praca matek. Praca domowa, opiekuńcza, organizacyjna i emocjonalna często nie ma pensji, urlopu ani końca dnia pracy. Dane i opracowania GUS dotyczące nieodpłatnej pracy domowej pokazują, że kobiety nadal wykonują jej więcej niż mężczyźni. To nie jest drobiazg. To są godziny życia, odpowiedzialności i wysiłku, które w statystykach domowych bywają traktowane jak „nic”, bo przecież „samo się robi”.

Dlatego opowieść o matce idealnej jest nie tylko fałszywa, ale też szkodliwa. Bo jeśli matka ma być idealna, to każda realna kobieta wcześniej czy później poczuje się winna. Winna, że jest zmęczona. Winna, że chce spać. Winna, że tęskni za ciszą. Winna, że czasem nie ma siły się bawić. Winna, że chciałaby przez chwilę nie być potrzebna nikomu.

A przecież dobra matka nie musi być perfekcyjna. Dziecko nie potrzebuje matki bez granic, bez snu, bez odpoczynku i bez prawa do własnych emocji. Potrzebuje bezpiecznej relacji, stabilności, troski i dorosłych, którzy widzą także potrzeby tej kobiety, która opiekuje się dzieckiem.

Jeżeli chcemy naprawdę wspierać dzieci, musimy przestać udawać, że matka wytrzyma wszystko. Nie wytrzyma. Nikt nie wytrzyma wszystkiego. Dlatego zamiast pytać kobietę po porodzie, czy „już wróciła do formy”, lepiej zapytać, czy spała. Zamiast oceniać, czy karmi tak, jak „powinna”, lepiej zapytać, czy ktoś ją odciąża. Zamiast mówić „ciesz się, masz dziecko”, lepiej powiedzieć: „masz prawo być zmęczona i nie musisz być z tym sama”.

Matka idealna nie istnieje. Istnieją kobiety, które kochają swoje dzieci i jednocześnie potrzebują pomocy, odpoczynku, leczenia, szacunku i zrozumienia. I to nie jest słabość macierzyństwa. To jest jego prawdziwy, ludzki wymiar.

]]>
Czy opieka naprzemienna może być ważniejsza niż bezpieczeństwo dziecka? https://baba.org.pl/index.php/2026/05/czy-opieka-naprzemienna-moze-byc-wazniejsza-niz-bezpieczenstwo-dziecka/ Fri, 22 May 2026 10:13:55 +0000 https://baba.org.pl/?p=7903

Opieka naprzemienna bywa przedstawiana jako rozwiązanie „sprawiedliwe”, bo daje obojgu rodzicom porównywalny czas z dzieckiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy spór o opiekę nie jest zwykłym konfliktem po rozstaniu, lecz dotyczy przemocy, kontroli, zastraszania albo krzywdzenia dziecka lub drugiego rodzica.

W takich sprawach pytanie nie powinno brzmieć: „czy oboje rodzice mają równe prawa?”, lecz: „czy dziecko jest bezpieczne?”. Bo dziecko może pozostawać pod opieką osoby stosującej przemoc także wtedy, gdy ta osoba nie ma jeszcze wyroku karnego. Brak wyroku nie oznacza automatycznie braku przemocy. Oznacza tylko, że przemoc nie została jeszcze prawomocnie stwierdzona w postępowaniu karnym.

Polskie prawo daje sądowi możliwość ograniczenia kontaktów, zakazania osobistej styczności, zmiany sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej czy wydania zabezpieczenia. Kodeks rodzinny i opiekuńczy wskazuje, że kontakty rodzica z dzieckiem mogą być ograniczone, jeżeli wymaga tego dobro dziecka. Mogą odbywać się np. w obecności kuratora, w określonym miejscu albo zostać zakazane, gdy zagrażają dziecku.

Istnieją też narzędzia z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej: procedura „Niebieskie Karty”, nakaz opuszczenia mieszkania, zakaz zbliżania się, zakaz kontaktowania się, a także możliwość szybkiej interwencji Policji lub Żandarmerii Wojskowej. Te środki nie wymagają czekania na wieloletni proces karny. Ich celem jest szybka ochrona osoby doznającej przemocy.

Tyle że samo istnienie przepisów nie oznacza jeszcze skutecznej ochrony. W praktyce problemem bywa czas reakcji, trudność udowodnienia przemocy psychicznej, bagatelizowanie przemocy jako „konfliktu rodzicielskiego”, brak specjalistycznej diagnozy oraz przekonanie, że dziecko „musi mieć kontakt” z każdym rodzicem niezależnie od okoliczności. Tymczasem Konwencja stambulska jasno wskazuje, że przy rozstrzyganiu o opiece i kontaktach trzeba brać pod uwagę przemoc, a wykonywanie kontaktów lub opieki nie może zagrażać bezpieczeństwu dziecka ani osoby doznającej przemocy.

Takie samo ostrzeżenie płynie z raportu specjalnej sprawozdawczyni ONZ z 2023 r. dotyczącego spraw opiekuńczych. Raport zwraca uwagę, że w postępowaniach o opiekę i kontakty przemoc wobec kobiet i dzieci bywa pomijana, a narracje o „alienacji rodzicielskiej” mogą być używane przeciwko rodzicowi, który próbuje chronić dziecko przed przemocą.

Dlatego opieka naprzemienna może być dobrym rozwiązaniem tylko tam, gdzie są spełnione warunki bezpieczeństwa: brak przemocy, zdolność rodziców do współpracy, stabilność, przewidywalność, realne uwzględnienie potrzeb dziecka i możliwość swobodnego wyrażenia przez dziecko obaw. Nie powinna być traktowana jako automatyczny model po rozstaniu.

Dziecko nie jest paczką do podziału po równo. Nie jest dowodem na „równość rodziców”. Nie jest też narzędziem do rozliczania dorosłych po rozstaniu.

Jeżeli istnieje podejrzenie przemocy, państwo powinno działać ostrożnie, szybko i ochronnie. Lepiej czasowo ograniczyć kontakt i sprawdzić sytuację, niż narazić dziecko na przemoc tylko dlatego, że „jeszcze nie ma wyroku”.

Wyrok może przyjść za późno. A dzieciństwa nie da się zabezpieczyć po fakcie.

Źródła : KRO art. 113–113², ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej, Konwencja stambulska art. 31, raport ONZ A/HRC/53/36.

]]>
Na pierwszej linii frontu https://baba.org.pl/index.php/2026/05/na-pierwszej-linii-frontu/ Tue, 19 May 2026 10:11:26 +0000 https://baba.org.pl/?p=7900 Aby maszyna działała sprawnie, każdy element musi współpracować z drugim. Jeszcze bardziej widać to jednak na żywym organizmie: tam nic nie działa osobno. Wszystko opiera się na równowadze, komunikacji i wzajemnym zaufaniu. Dopiero wtedy całość może funkcjonować dobrze i dawać siłę innym.

Tak samo jest w naszym Stowarzyszeniu. Na pierwszej linii są osoby pierwszego kontaktu, które przyjmują osoby pokrzywdzone przestępstwem. Obok nich działają wolontariusze, psychologowie, prawnicy, osoby zarządzające oraz wiele innych osób wspierających nasze codzienne działania. Każdy niesie swój kawałek odpowiedzialności, swoje doświadczenie, swoją uważność. I choć role są różne to cel pozostaje wspólny.

Pracując każdego dnia z ludzkim bólem, lękiem i trudnymi historiami, sami również przeżywamy emocje. Dlatego tak ważna jest rozmowa. Zatrzymanie się na chwilę. Wysłuchanie siebie nawzajem. Wyjaśnianie tego, co trudne, i naprawianie tego, co czasem przestaje działać.

Bo zespół, tak jak każdy organizm, potrzebuje troski, uwagi i przestrzeni do złapania oddechu. Temu właśnie służą superwizje: by lepiej się rozumieć, wzmacniać współpracę i jeszcze skuteczniej pomagać tym, którzy szukają u nas wsparcia.

16 maja b.r. odbyły się w naszym stowarzyszeniu superwizje dla naszego zespołu prowadzone przez psycholożkę Monikę Bendyk – Wasilewską. To było ważne i potrzebne spotkanie. Wiemy już, że takich chwil zatrzymania, rozmowy i budowania wzajemnego zrozumienia będzie więcej, bo są bardzo potrzebne.

Działania realizowane są w ramach projektu współfinansowanego przez Program Równych Praw (@programrownychpraw_ue) oraz Fundacja Batorego (@fundacjabatorego), przy wsparciu Federacja Funduszy Lokalnych w Polsce (@FederacjaFL).

]]>
Opieka naprzemienna a alimenty – gdzie kończy się idea, a zaczyna problem https://baba.org.pl/index.php/2026/05/opieka-naprzemienna-a-alimenty-gdzie-konczy-sie-idea-a-zaczyna-problem/ Tue, 19 May 2026 10:08:57 +0000 https://baba.org.pl/?p=7896

Opieka naprzemienna coraz częściej pojawia się w debacie publicznej jako rozwiązanie modelowe. W założeniu ma zapewniać dziecku równy kontakt z obojgiem rodziców i równy udział w wychowaniu. Sama idea nie budzi kontrowersji. W wielu sytuacjach może być korzystna, o ile spełnione są określone warunki: dobra komunikacja między rodzicami, stabilność, zbliżony poziom zaangażowania i możliwości organizacyjne.

Problem zaczyna się w momencie, gdy opieka naprzemienna przestaje być rozpatrywana przez pryzmat dobra dziecka, a zaczyna być traktowana jako narzędzie do rozwiązania innych kwestii, w szczególności finansowych.

W praktyce coraz częściej pojawia się przekonanie, że opieka naprzemienna automatycznie oznacza brak alimentów. To uproszczenie nie znajduje oparcia w przepisach. Prawo nie przewiduje zasady, zgodnie z którą równa opieka zawsze eliminuje obowiązek alimentacyjny.

Podstawą ustalania alimentów pozostają potrzeby dziecka oraz możliwości zarobkowe i majątkowe rodziców. Jeżeli między rodzicami istnieje istotna różnica w dochodach, obowiązek alimentacyjny może istnieć nadal, niezależnie od modelu opieki. Opieka naprzemienna nie znosi automatycznie nierówności ekonomicznych.

W tym kontekście pojawia się problem praktyczny. Jeżeli opieka naprzemienna jest traktowana jako sposób na uniknięcie obowiązku alimentacyjnego, dochodzi do odwrócenia logiki systemu. Zamiast pytać, jakie rozwiązanie najlepiej zabezpiecza potrzeby dziecka, zaczyna się szukać takiego modelu, który minimalizuje zobowiązania finansowe jednego z rodziców.

To prowadzi do bardzo konkretnego ryzyka. Deklaracja równej opieki nie zawsze oznacza rzeczywiste ponoszenie równych kosztów. W praktyce może się zdarzyć, że jeden z rodziców nadal pokrywa większą część wydatków związanych z edukacją, zdrowiem czy codziennym funkcjonowaniem dziecka, mimo że formalnie opieka jest rozłożona po równo.

Z punktu widzenia dziecka nie ma znaczenia, jaki model opieki zostanie przyjęty na papierze. Znaczenie ma to, czy jego potrzeby są faktycznie zaspokajane i czy ma zapewnione stabilne warunki życia. Jeżeli rozwiązania formalne prowadzą do obniżenia poziomu zabezpieczenia tych potrzeb, trudno uznać je za zgodne z podstawową zasadą prawa rodzinnego, jaką jest dobro dziecka.

Nie oznacza to, że opieka naprzemienna jest rozwiązaniem niewłaściwym. Oznacza jedynie, że nie może być traktowana jako mechanizm zastępczy dla regulowania obowiązku alimentacyjnego ani jako sposób na jego obejście.

W tym miejscu pojawia się pytanie, które ma kluczowe znaczenie dla dalszej dyskusji. Czy model opieki powinien być wybierany ze względu na potrzeby dziecka, czy ze względu na konsekwencje finansowe dla rodziców? I czy system prawny jest wystarczająco odporny na sytuacje, w których te dwie kwestie zaczynają się ze sobą mieszać?

To pytanie nie dotyczy wyłącznie konkretnych spraw. Dotyczy kierunku, w jakim rozwija się cały system ochrony dzieci po rozstaniu rodziców.

]]>
Fundusz Alimentacyjny nie rozwiązuje problemu https://baba.org.pl/index.php/2026/05/fundusz-alimentacyjny-nie-rozwiazuje-pronlemu/ Fri, 15 May 2026 10:06:52 +0000 https://baba.org.pl/?p=7893 Fundusz Alimentacyjny jest często przedstawiany jako rozwiązanie problemu niepłaconych alimentów. W powszechnym odbiorze funkcjonuje przekonanie, że jeżeli zobowiązany rodzic nie płaci, państwo przejmuje jego rolę i zapewnia dziecku środki na utrzymanie.

To uproszczenie.

Fundusz Alimentacyjny pełni ważną funkcję, ale jego działanie ma wyraźne ograniczenia, które w praktyce oznaczają, że nie wszystkie dzieci otrzymują pomoc, a te, które ją otrzymują, nie zawsze dostają pełne wsparcie.

Podstawowym warunkiem uzyskania świadczenia jest spełnienie kryterium dochodowego. Dochód na osobę w rodzinie nie może przekraczać określonego progu. W praktyce oznacza to, że jeżeli dochód rodzica samotnie wychowującego dziecko jest minimalnie wyższy, świadczenie nie przysługuje.

Powstaje w ten sposób sytuacja, w której dziecko nie otrzymuje alimentów od zobowiązanego rodzica, ale jednocześnie nie kwalifikuje się do pomocy państwa. Formalnie system działa poprawnie, ale faktycznie pozostawia część dzieci bez wsparcia.

Drugim istotnym ograniczeniem jest wysokość świadczenia. Przez wiele lat maksymalna kwota z Funduszu Alimentacyjnego wynosiła 500 zł miesięcznie. Obecnie została podniesiona do 1000 zł, co należy uznać za zmianę w dobrym kierunku. Jednak nawet ta kwota nie zawsze odpowiada wysokości alimentów zasądzanych przez sądy.

W praktyce oznacza to, że dziecko może mieć zasądzone alimenty na poziomie wyższym niż 1000 zł, a mimo to otrzymuje jedynie część tej kwoty. Różnica nie jest uzupełniana. Tym samym system nie zapewnia pełnej realizacji praw wynikających z wyroku sądu.

Trzeba też pamiętać, że Fundusz Alimentacyjny nie zastępuje zobowiązanego rodzica w sensie trwałym. Państwo wypłaca świadczenie, ale jednocześnie podejmuje działania zmierzające do odzyskania tych środków od dłużnika. Skuteczność tych działań, podobnie jak w przypadku egzekucji komorniczej, pozostaje jednak ograniczona.

Z danych wynika, że roczne wydatki państwa na Fundusz Alimentacyjny sięgają setek milionów złotych, a liczba świadczeń obejmuje setki tysięcy dzieci. To pokazuje skalę zjawiska, ale jednocześnie potwierdza, że mamy do czynienia z systemem kompensacyjnym, który reaguje na problem, zamiast go rozwiązywać.

Z perspektywy dziecka różnica między pełnymi alimentami a świadczeniem z funduszu nie jest abstrakcyjna. To konkretne ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu. Mniej środków na edukację, zdrowie, rozwój czy podstawowe potrzeby.

W efekcie Fundusz Alimentacyjny pełni rolę zabezpieczenia minimalnego, a nie pełnej ochrony praw dziecka.

To prowadzi do zasadniczego pytania. Czy system, który zapewnia pomoc tylko części dzieci i tylko w ograniczonym zakresie, można traktować jako skuteczne rozwiązanie problemu niepłaconych alimentów? Czy raczej jako mechanizm, który łagodzi skutki, ale nie eliminuje przyczyn?

Odpowiedź na to pytanie ma znaczenie nie tylko dla oceny funkcjonowania państwa, ale przede wszystkim dla oceny poziomu ochrony dzieci, które powinny być głównym beneficjentem tego systemu.

]]>
Wyrok jest. Pieniędzy nie ma. https://baba.org.pl/index.php/2026/05/wyrok-jest-pieniedzy-nie-ma/ Wed, 13 May 2026 10:05:30 +0000 https://baba.org.pl/?p=7890 W teorii system alimentacyjny jest prosty. Sąd ustala obowiązek, określa wysokość świadczenia i wydaje wyrok, który powinien być wykonywany. Jeżeli zobowiązany rodzic nie płaci, uruchamiana jest egzekucja komornicza, która ma doprowadzić do odzyskania należnych środków.

Problem polega na tym, że w praktyce ten mechanizm często nie działa.

Dane dotyczące skuteczności egzekucji alimentów są od lat niepokojące. Szacuje się, że skuteczność wynosi około 20 procent lub mniej. Oznacza to, że w większości spraw pieniądze nie są odzyskiwane w pełnym zakresie albo nie są odzyskiwane wcale.

To nie jest pojedynczy problem proceduralny. To jest systemowa nieskuteczność.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka i mają one charakter zarówno prawny, jak i praktyczny. Jednym z najczęściej wskazywanych problemów jest brak formalnych dochodów po stronie dłużników. Osoby zobowiązane do płacenia alimentów często pracują w szarej strefie, unikają zatrudnienia na umowę albo ukrywają majątek, co znacząco utrudnia prowadzenie skutecznej egzekucji.

Drugim istotnym czynnikiem jest rozproszenie narzędzi egzekucyjnych. Komornik może działać tylko w zakresie dostępnych informacji i majątku, który da się ustalić. Jeżeli dłużnik nie posiada oficjalnie zarejestrowanych dochodów ani majątku, możliwości egzekucji są ograniczone.

Do tego dochodzi czas. Postępowania egzekucyjne trwają miesiącami, a często latami. W tym czasie dziecko nie otrzymuje należnych środków, a zaległości rosną. W efekcie powstają wieloletnie długi, które w praktyce są bardzo trudne do odzyskania.

Warto też zauważyć, że system reaguje dopiero wtedy, gdy obowiązek nie jest realizowany. Nie zapobiega problemowi, lecz próbuje go naprawić, często z opóźnieniem i ograniczoną skutecznością.

Konsekwencje tej sytuacji są bardzo konkretne. W pierwszej kolejności ciężar utrzymania dziecka przejmuje drugi rodzic. Jeżeli nie jest to możliwe, w ograniczonym zakresie pojawia się wsparcie państwa poprzez Fundusz Alimentacyjny. Jednak – jak pokazują wcześniejsze analizy – wsparcie to nie obejmuje wszystkich dzieci i nie pokrywa pełnych kosztów utrzymania.

W praktyce oznacza to, że brak skutecznej egzekucji alimentów prowadzi do trwałego obniżenia poziomu życia dziecka. To nie jest problem jednorazowy ani przejściowy. To sytuacja, która może trwać przez całe lata rozwoju dziecka i wpływać na jego edukację, zdrowie i możliwości życiowe.

Z punktu widzenia systemu pojawia się więc zasadnicze pytanie. Skoro państwo potrafi zasądzić alimenty, to dlaczego nie potrafi zapewnić ich skutecznej realizacji? I czy system, który w większości przypadków nie jest w stanie wyegzekwować należnych środków, spełnia swoją podstawową funkcję?

Odpowiedź na to pytanie nie dotyczy już wyłącznie prawa. Dotyczy realnej ochrony dzieci i tego, czy obowiązki rodzicielskie są w praktyce egzekwowane, czy pozostają jedynie zapisem w wyroku.

]]>
Koszty utrzymania dziecka https://baba.org.pl/index.php/2026/05/koszty-utrzymania-dziecka/ Mon, 11 May 2026 10:03:00 +0000 https://baba.org.pl/?p=7887 Rozmowa o alimentach bardzo często toczy się wokół jednego pytania: czy kwota zasądzona przez sąd jest wysoka, czy niska. W praktyce jednak to pytanie jest źle postawione. Nie da się ocenić wysokości alimentów w oderwaniu od tego, ile faktycznie kosztuje utrzymanie dziecka.

Dane dotyczące kosztów wychowania dzieci w Polsce są dość spójne. Szacuje się, że wychowanie jednego dziecka do osiągnięcia pełnoletności to wydatek rzędu około 250–270 tysięcy złotych. W przeliczeniu na miesiąc daje to kwotę mniej więcej od 1200 do 1700 zł, przy czym rzeczywiste koszty zależą od wieku dziecka, miejsca zamieszkania oraz dostępu do usług publicznych.

Na tym tle warto spojrzeć na wysokość alimentów. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2023 roku średnia wysokość alimentów wynosiła około 980 zł w sprawach pozarozwodowych oraz około 1350 zł w sprawach rozwodowych. Już samo zestawienie tych liczb pokazuje, że nawet przeciętne alimenty nie zawsze pokrywają pełne koszty utrzymania dziecka.

Oznacza to, że system od samego początku opiera się na założeniu współfinansowania. Alimenty nie są zaprojektowane jako pełne utrzymanie dziecka przez jednego z rodziców, lecz jako udział w kosztach. W praktyce oznacza to, że drugi rodzic – najczęściej ten, który sprawuje codzienną opiekę – ponosi pozostałą część wydatków.

Warto jednak zauważyć, że ten model działa tylko wtedy, gdy alimenty są faktycznie płacone. Jeżeli zobowiązany rodzic nie wywiązuje się ze swojego obowiązku, cały ciężar finansowy zostaje przerzucony na jedną osobę. To nie jest już współdzielenie kosztów, lecz ich jednostronne ponoszenie.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pojawia się Fundusz Alimentacyjny. Przez wiele lat maksymalna wysokość świadczenia wynosiła 500 zł, a obecnie wynosi 1000 zł. W praktyce oznaczało to, że nawet jeśli sąd zasądził alimenty na poziomie wyższym niż 1000 zł, dziecko otrzymywało jedynie część tej kwoty. Różnica nie była uzupełniana.

Na poziomie systemowym prowadzi to do istotnej rozbieżności między tym, co wynika z wyroku sądu, a tym, co dziecko rzeczywiście otrzymuje. Jeżeli zasądzone alimenty mają wynosić 1200 zł, a dziecko realnie otrzymuje 1000 zł lub mniej, to oznacza, że jego standard życia jest obniżany nie tylko przez niewywiązywanie się jednego z rodziców, ale także przez konstrukcję systemu wsparcia.

Z perspektywy ekonomicznej widać więc wyraźnie, że alimenty nie pokrywają pełnych kosztów utrzymania dziecka, a ich brak prowadzi do przeniesienia całego ciężaru na jednego rodzica. Z perspektywy społecznej oznacza to zwiększone ryzyko nierówności i ograniczenie szans rozwojowych dzieci wychowujących się w takich warunkach.

W tym kontekście warto postawić pytanie, które rzadko pojawia się w debacie publicznej. Skoro alimenty są tylko częścią kosztów, a system nie gwarantuje ich pełnej realizacji, to kto w praktyce ponosi brakującą część wydatków i jakie są tego długofalowe konsekwencje dla dzieci?

]]>